<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Czytam... &#187; Rynek</title>
	<atom:link href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/category/rynek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam</link>
	<description>Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Sep 2009 13:02:27 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Fantastyka: ebooki za 1 dolara</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/01/fantastyka-ebooki-za-1-dolara/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/01/fantastyka-ebooki-za-1-dolara/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 16:57:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek]]></category>
		<category><![CDATA[ebook]]></category>
		<category><![CDATA[fantastyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=732</guid>
		<description><![CDATA[Zawsze mnie irytuje, irytowało i będzie irytowało, ilekroć ktoś próbuje sprzedawać wersję elektroniczną książki, dokładnie w tej samej cenie, co jej papierowy odpowiednik. Jak gdyby wciąż istniały tak duże koszty dystrybucji, koszty druku itp. Nic dziwnego, że króluje piractwo.
Z tym większym zainteresowaniem otworzyłem dzisiaj nowopowstałą stronę wydawnictwa Orbit Books (wydającego fantastykę), które w celach promocyjnych, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Zawsze mnie irytuje, irytowało i będzie irytowało, ilekroć ktoś próbuje sprzedawać wersję elektroniczną książki, dokładnie w tej samej cenie, co jej papierowy odpowiednik. Jak gdyby wciąż istniały tak duże koszty dystrybucji, koszty druku itp. Nic dziwnego, że króluje piractwo.</p>
<p>Z tym większym zainteresowaniem otworzyłem dzisiaj nowopowstałą stronę wydawnictwa Orbit Books (wydającego fantastykę), które w celach promocyjnych, postanowiło wspólnie z kilkoma sklepami internetowymi zaoferować ebooki zaledwie za 1 dolara. Na początek w oferty trafiła debiutancka książka Brenta Weeksa &#8211; <strong>The Way of Shadows</strong>.<br />
<img src="http://farm2.static.flickr.com/1126/3173631817_8799d9d0c3_m.jpg" alt="Ebook "The Way of Shadows", Brent Weeks" /><br />
<span id="more-732"></span><br />
Oferta, do której trafić można <a href="http://www.onedollarorbit.com/">poprzez tą stronę</a>, nie jest być może wybitnie doskonała, bo promocja trwa zaledwie miesiąc, po czym wydawnictwo oferuje kolejny tytuł, ale za 3 złote warto zainwestować w oryginalną książkę. Od jakiegoś już czasu czytam ebooki, ale nie robię tego na piekielnie niewygodnym ekranie komputera osobistego, za to wykorzystuję do tego mały i poręczny PDA, który równolegle służy jako nawigacja satelitarna. I tak jadąc w delegację nie zabieram ze sobą, często opasłych tomisk, a i tak mogę cieszyć się lekturą.</p>
<p>Dlatego zamierzam dać szansę temu nowemu autorowi, tym bardziej że recenzje jego trzech książek są bardzo zachęcające. </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/01/fantastyka-ebooki-za-1-dolara/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Empik.com poszerza ofertę i &#8230; być może porzucę Merlin.pl</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/empikcom-poszerza-oferte-i-byc-moze-porzuce-merlinpl/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/empikcom-poszerza-oferte-i-byc-moze-porzuce-merlinpl/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 May 2006 19:49:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/empikcom-poszerza-oferte-i-byc-moze-porzuce-merlinpl/</guid>
		<description><![CDATA[Nigdy nie lubiłem Emp*ku. Nie lubiłem do tego stopnia, że często pisałem o nim właśnie per Emp*k, jakby to było jakieś przekleństwo, którego wypowiedzenie jest jak puszczenie bąka w towarzystwie. Ale teraz, może zmienię zdanie.

Jak na razie regularnie robię zakupy w największej polskiej księgarni internetowej Merlin.pl. Odpowiadają mi ich ceny, dostawa kurierem (która ze względu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Nigdy nie lubiłem Emp*ku. Nie lubiłem do tego stopnia, że często pisałem o nim właśnie per Emp*k, jakby to było jakieś przekleństwo, którego wypowiedzenie jest jak puszczenie bąka w towarzystwie. Ale teraz, może zmienię zdanie.<br />
<span id="more-99"></span><br />
Jak na razie regularnie robię zakupy w największej polskiej księgarni internetowej <a href="http://www.merlin.pl">Merlin.pl</a>. Odpowiadają mi ich ceny, dostawa kurierem (która ze względu na wielkość moich zamówień jest darmowa) i generalnie wygoda kupowania przez internet &#8211; tym bardziej, że nie muszę książki potrzymać w ręku przed zakupem. Ostatnio przerzuciłem się na odbiór osobisty, a to dlatego że warszwska księgarnia Merlina jest oddalona zaledwie o pięć minut drogi od mojej pracy, więc po jej skończeniu mogę spokojnie raz czy dwa razy na miesiąc odebrać zamówienie.</p>
<p>Jednocześnie jednak, od czasu do czasu kupuję książki po angielsku w <a href="http://www.amazon.co.uk">Amazon.co.uk</a>. Same książki nie są takie drogie, zwłaszcza w porównaniu do polskich wydań, ale koszt przesyłki jest po prostu złodziejski. Anglicy traktują nas jak resztę świata i każą sobie słono płacić za przywilej dostawy do Polski (inna sprawa, że paczka z Anglii idzie szybciej niż Pocztą Polską z Piaseczna pod Warszawą). Od czasu do czasu zdarza mi się coć zamówić poprzez kogoś, kto wybiera się do Anglii, a wtedy koszt dostawy znacząco się obniża.</p>
<p>Teraz być może, te czasy już minęły, bo oto <a href="http://www.empik.com">Empik.com</a>, internetowe ramię największej polskiej sieci &#8220;księgarń&#8221; wprowadza do swojej oferty <a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,3336729.html">2 miliony tytułów różnych multimediów</a>, w tym książki. To jest jak rewolucja. Nie potrzeba już polskiej wersji amazona, bo Empik sprowadzi większość takich pozycji i dostawa będzie mnie kosztowała tyle samo, co dotychczasowa paczka z polskim zamówieniem.</p>
<p>Merlin.pl bagatelizuje sprawę: </p>
<blockquote><p>Krzysztofa Jerzyka z zarządu e-sklepu Merlin.pl nowości z Empiku nie stresują. &#8211; To ciekawa inicjatywa, ale grupa klientów zainteresowanych tytułami zagranicznymi jest niewielka. Nie widzę w tym zagrożenia dla nas i nie sądzę, by mogło to istotnie wpłynąć na układ sił na rynku &#8211; mówi Jerzyk.</p></blockquote>
<p>Błąd Panie Jerzyk. W ofercie Pańskiej księgarni angielskich tytułów jest jak na lekarstwo, a i tak większość z nich to raczej klasyka literatury albo Harry Potter, więc o tym ile polscy klienci zamawiają w zachodnich sklepach internetowych, ma Pan raczej małe pojęcie. A <a href="http://ecommerce.blox.pl/2006/01/Amazoncom-vs-Merlinpl-czyli-tekst-o-przepasci.html">porównanie Pańskiego sklepu z Amazonem</a> wypada raczej blado. Teraz na dodatek dojdzie konkurencja, bardzo mocna konkurencja, ze strony Empiku.</p>
<p>I nawet tak lojalny klient jak ja, wydający w Pana sklepie duże pieniądze machnie na Pańską ofertę ręką. Przerzucę się na Empik, mimo iż tzw. &#8220;księgarnie&#8221; Empiku kojarzą mi się z kulturalnym prostactwem i schlebianiem kiepskim gustom spod znaku mocno lansowanych hitów księgarskich i słabą obsługą, bo możliwość zakupu angielskiej książki z dostawą w cenie polskiej jest dla mnie kusząca. A że przy okazji dorzucę jakieś polskie tytuły, Merlin.pl straci klienta z pięcioletnim stażem.</p>
<p>A poza tym, w Empik.com prawdopodobnie będzie dostępna <a href="http://www.empik.com/search.jsp?query=lamora&#038;currentCategory=1&#038;searchForeign=on&#038;searchLanguage=&#038;wyszukajW=2">ta książka</a>, ja wiem że MUSZĘ ją mieć.</p>
<p><a href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/07/zakupy-w-empikcom/">Więcej</a></p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/empikcom-poszerza-oferte-i-byc-moze-porzuce-merlinpl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego wydawcy powinni być wdzięczni Google</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/dlaczego-wydawcy-powinni-byc-wdzieczni-google/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/dlaczego-wydawcy-powinni-byc-wdzieczni-google/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Feb 2006 21:15:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek]]></category>
		<category><![CDATA[Znalezione w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=52</guid>
		<description><![CDATA[Od pewnego czasu zarówno wydawcy, jak i sami autorzy reagują alergicznie na dźwięk słowa Google. A konkretniej, za każdym razem gdy słyszą o jednej z usług oferowanych przez tą firmę &#8211; Google Book Search. Tymczasem są jednak i tacy właściciele praw autorskich, którzy w pełni popierają ofertę Google.

O książkach z Google pisałem już kiedyś troszeczkę. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Od pewnego czasu zarówno wydawcy, jak i sami autorzy reagują alergicznie na dźwięk słowa Google. A konkretniej, za każdym razem gdy słyszą o jednej z usług oferowanych przez tą firmę &#8211; <a href="http://books.google.com/">Google Book Search</a>. Tymczasem są jednak i tacy właściciele praw autorskich, którzy w pełni popierają ofertę Google.<br />
<span id="more-52"></span><br />
O książkach z Google pisałem już kiedyś <a href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/ksiazki-z-google/">troszeczkę</a>. Teraz trafiłem na bardzo ciekawy <a href="http://www.boingboing.net/2006/02/14/why_publishing_shoul.html">artykuł</a> Cory&#8217;ego Doctorowa, kanadyjskiego dziennikarza i pisarza sf, który strategię Google niemalże wychwala pod niebiosa. Sam Doctorow zresztą, to ciekawa persona. Jako autor udostępnia swoje utwory na zasadach licencji <a href="http://creativecommons.pl/">Creative Commons</a> jako pliki, które mogą być bezpłatnie ściągnięte ze strony internetowej, a w niektórych przypadkach bezpłatnie dystrybuowane lub w krajach rozwijających się tłumaczone. Utwory, czyli powieści i opowiadania udostępnia w ten sposób równolegle z wydaniami papierowymi, za które trzeba już zapłacić. Polityka ta jest coraz popularniejsza i jak się okazuje wcale nie oznacza to, że nikt jego książek nie chce kupować, a autor nic nie zarabia.</p>
<p>Swój sposób myślenia wykłada szerzej w podlinkowanym wcześniej artykule. A zaczyna całkiem ostro:</p>
<blockquote><p>Google obiecuje ocalić tyłki pisarzom i wydawcom, dodając ich książki do listy przeszukiwanej przez tych, którzy czerpią wszystkie informacje z internetu. W odpowiedzi, wydawcy i autorzy pozywają Google oskarżając firmę o łamanie praw autorskich.<sup>[<a href="#footnote-1-52" id="footnote-link-1-52" title="Zobacz przypis.">1</a>]</sup>
</p></blockquote>
<p>Doctorow twierdzi, że takie działania wydawców i pisarzy, to znane w teorii ekonomii zjawisko <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Rent-seeking">rent-seeking</a>, czyli poszukiwanie pewnych zewnętrznych korzyści poprzez próbę wykorzystania różnorakich narzędzi prawnych, oczywiście w celu uzyskania dodatkowego zysku. Libertarianie reagują na takie praktyki skrajnie alergicznie, aczkolwiek zazwyczaj prawnie są one usankcjonowane i zgodne z logiką działania podmiotów, których celem jest zysk.</p>
<blockquote><p>(Przeciwnicy) Google twierdzą, że Google powinien im zapłacić ponieważ każdy, kto zarabia na książkach, powinien się zyskiem podzielić, ale nikt nie ściga stolarzy za nieoddawanie części przychodów za półki na książki. (&#8230;) Sam fakt zarabiania na czymś nie jest wystarczającym powodem do powstania zadłużenia w stosunku do firmy, która wyprodukowała produkt, który teraz ulepszasz.</p></blockquote>
<p>Zgodnie z założeniami systemu Google Book Search, użytkownicy mogą przeszukiwać zeskanowane teksty według słów kluczowych otrzymując wyniki z dostępnej bazy. Jeśli jednak dany tekst będzie udostępniony na zasadzie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Public_domain">public domain</a>, będziemy mogli uzyskać dostęp do całej treści dokumentu. Jeśli prawa autorskie będą ograniczone, to w zależności od porozumienia między Google a właścicielami praw, dostępne będą albo krótkie fragmenty uwzględniające słowa kluczowe, albo całe rozdziały.</p>
<p>Doctorow zwraca uwagę, że:</p>
<blockquote><p>W każdym wypadku, Google udostępni informację na temat możliwości zakupu danej książki, oczywiście zakładając, że tytuł jest dostępny w sprzedaży.</p></blockquote>
<p>Dla mnie jednym z najciekawszych spostrzeżeń pisarza, jest następujące stwierdzenie:</p>
<blockquote><p>Niestety większość książek nie jest już osiągalna w sprzedaży,  a dla pisarza nie ma większej straty niż ta powodowana przez całkowity brak dostępności jego dzieła dla klientów &#8211; jest to dalece bardziej szkodliwe niż jakakolwiek ewentualna strata poniesiona w wyniku działań dzieciaków z kopiarkami, czy rosyjskich hakerów publikujących ebooki na stronach internetowych.</p></blockquote>
<p>Przyznam, że takie podejście jest dla mnie zaskoczeniem, bo mimo wszystko uważam, że autor, zwłaszcza żyjący nie musi się zazwyczaj o to obawiać. Z drugiej jednak strony, przyjmując punkt widzenia Doctorowa, dalszy tok myślenia wypływa z tego konsekwentnie i rzeczywiście brzmi sensownie. Zwłaszcza te słowa:</p>
<blockquote><p>W rzeczywistości, największym zagrożeniem dla autorów i wydawców jest to, że ich utwory są po prostu niewidoczne dla osób czerpiących wszystkie informacje z internetu. Google oferując ich książki szerokim masom ratuje ich przed zapomnieniem.</p></blockquote>
<p>Jednym z podstawowych argumentów Doctorowa za usługą Google jest to, że jak twierdzi, ponad 3/4 tytułów dostępnych w wyszukiwarce jest niedostępnych w druku. Do tego dochodzą problemy z ustaleniem faktycznych praw własności, a to z kolei skutkuje tym, że poszukiwania właścicieli są nieekonomiczne. Najważniejsze jednak jest to, że gdyby porzucić skanowanie książek dostępnych w bibliotekach, większość zasobów kulturowych byłaby w zasadzie niedostępna i znana jedynie wąskiemu gronu. Hmm, zgoda, ale ten argument jest akurat istotny z punktu widzenia społeczeństwa jako całości, a nie jednostki zainteresowanej zyskiem. Na całe szczęście Doctorow nie dąży do przymusowego pozbawiania możliwości korzystania z własności indywidualnej, a jedynie do tego przekonuje.</p>
<p>Dla nas pojęcie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fair_use"><em>fair use</em></a> jest w zasadzie nieznane, gdyż praktyka ta jest stosowana raczej głównie w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo jest de facto regulowana pewnymi precedensami sądowymi. Doctorow twierdzi, że postępowanie Google spełnia wymogi <em>fair use</em>, a przemawiają za tym nastąpujące czynniki:</p>
<blockquote><li><em>Google wyświetla obok wyników wyszukiwania reklamy.</em> Niekoniecznie jest to naruszenie praw autorskich, zwłaszcza jeśli wynikiem wyszukiwania są fragmenty książek. Poza tym, recenzenci często cytują teksty i nie jest to łamaniem praw autorskich. Nadto, co może już brzmieć bardziej sensownie, prezentowanie reklam obok fragmentów tekstów praktycznie wpędzałoby wszelkie wydanictwa pokroju <strong>New York Review of Books</strong> w duże kłopoty. (fajnie, tylko IMO pozostaje problem ustalenia co jest dopuszczalną długością cytowanego tekstu, a co już granicę &#8220;legalności&#8221; przekracza).</li>
<li><em>Prezentowanie cytatów w odpowiedzi na żądanie wyszukiwania.</em> Powszechnie akceptowalną praktyką jest podawanie cytatów w celu prezentacji poglądów, krytyki, analizy. (Wciąż jednak powstaje pytanie, czy to to samo co szukanie konkretnego tekstu &#8211; jeśli miałoby to rzeczywiście służyć pracy badawczej, to Google na pewno jest pomocny, ale wiadomo, że nie tylko materiałów do badań ludzie w Googlu szukają).</li>
<li><em>Skanowanie książek.</em> Wiadomo &#8211; żeby umożliwić przeszukiwanie tekstu, trzeba go najpierw zeskanować. Jednakże, pomimo że Google skanuje całość tekstu, w wynikach wyszukiwania udostępnia jedynie krótkie cytaty.</li>
</blockquote>
<p>Żądanie podzielenia się zyskami przez Google wynika stąd, że firma pokazała, iż można je w taki sposób osiągnąć. Jednak jak utrzymuje Doctorow, to błędny sposób myślenia, bo wtedy musielibyśmy liczyć się z tym, że każda firma czy osoba wnosząca jakąś wartość dodaną do produktu wytworzonego przez inny podmiot, musiałaby się dzielić zyskami. I tak np. producent pokrowca do odtwarzacza iPod musiałby oddawać działkę Apple, stolarz robiący półkę na książki i zawdzięczający pracę istnieniu książek również powinien odpalić dolę wydawcom, itp.</p>
<p>Lepszą strategią byłoby wejście w porozumienie z Google i udostępnienie firmie, za odpowiednią opłatą, elektronicznych katalogów, czy połączenie się z konkurencyjnymi do Google wyszukiwarkami. Dla Doctorowa jasne jest, że udostępnienie tekstów w wyszukiwarkach znacząco zwiększy krąg osób, które dzięki temu usłyszą o tytule i zakupią go.</p>
<p>Nie mogę powiedzieć, że wszystkie argumenty pisarza do mnie przemawiają, część jest trochę wymuszona, czy może wręcz śmieszna, ale jednak Doctorow podnosi kilka interesujących kwestii. Być może najważniejszy argument pada na samym końcu artykułu: w dzisiejszych czasach, kiedy większość konsumentów kupuje towary pod wpływem impulsu, książki są tylko jednym z artykułów, do nabycia których producenci nas codziennie przekonują i autorzy wraz z wydawcami powinni zrobić wszystko aby przekonać klientów do wybrania książki, a nie kolejnej gry wideo. Google Book Search jest w tym kontekście znakomitym narzędziem do przybliżenia potencjalnemu nabywcy produktu jakim jest książka.</p>
<p>PS. Zainteresowani powieściami i opowiadaniami pisarza mogą udać się pod <a href="http://www.craphound.com">ten adres</a>. Tam dostępne są jego utwory &#8211; oczywiście za darmo.</p>
<br /><ol class="footnotes"><li id="footnote-1-52">Wszystkie cytaty tłumaczone przeze mnie  [<a href="#footnote-link-1-52">↩</a>]</li></ol><!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/dlaczego-wydawcy-powinni-byc-wdzieczni-google/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więcej zapowiedzi i planów</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/wiecej-zapowiedzi-i-planow/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/wiecej-zapowiedzi-i-planow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2006 18:34:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Na stronach &#8220;Gazety Wyborczej&#8221; pojawiły się dzisiaj zapowiedzi wydawnicze na bieżący rok. Pytanie tylko, na ile uda się je zrealizować, bo większośź z pytanych pisarzy wymienia raczej swoje zamierzenia, a nie informuje o rękopisach oddanych do wydawnictwa.

Kilka z planów, nie powiem, bardzo mnie zaintrygowało.
- Piszę powieść o karkołomnym, rozpaczliwym oszustwie &#8211; mówi Mariusz Sieniewicz. &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Na stronach <a href="http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3159952.html" title="Artykuł dostępny przez siedem dni">&#8220;Gazety Wyborczej&#8221;</a> pojawiły się dzisiaj zapowiedzi wydawnicze na bieżący rok. Pytanie tylko, na ile uda się je zrealizować, bo większośź z pytanych pisarzy wymienia raczej swoje zamierzenia, a nie informuje o rękopisach oddanych do wydawnictwa.<br />
<span id="more-49"></span><br />
Kilka z planów, nie powiem, bardzo mnie zaintrygowało.</p>
<blockquote><p>- Piszę powieść o karkołomnym, rozpaczliwym oszustwie &#8211; mówi Mariusz Sieniewicz. &#8211; Dopuszcza się go wyspecjalizowana grupa &#8220;pielęgniarzy ludzkości&#8221; pracująca na tajemniczej wyspie, by oszukać śmierć i czas, a jednocześnie zatrzymać dla potomności najpiękniejsze człowiecze okazy XX wieku. A wszystko w oparach dyrektyw i utopijnych zaklęć.</p></blockquote>
<p>Nie wiem co z tego wyjdzie, a przede wszystkim jakiej jakości będzie finalny produkt, ale z mojego punktu widzenia brzmi smakowicie. Jak książka wyjdzie, będzie to moje pierwsze spotkanie z Sieniewiczem, który ostatnio ma chyba dobrą passę.</p>
<blockquote><p>- Pracuję nad książką z gatunku, który bardzo lubię &#8211; mówi gdański pisarz Stefan Chwin. &#8211; To powieść przygodowo-filozoficzna. Akcja zaczyna się ok. 1910 r., a kończy mniej więcej dzisiaj. Bohaterem jest ktoś, kto trochę przypomina Boga, przychodzi na świat na poczżtku stulecia, zostaje makijażystą polityków i gwiazd filmowych, bierze udział w dramatycznych wydarzeniach XX wieku. Miejsce akcji: Niemcy, Polska, Rosja, Watykan. Żywa narracja z podtekstem niepokojących pytań filozoficznych. Mam nadzieję, że do końca roku ją skończę.</p></blockquote>
<p>No właśnie &#8211; <em>&#8220;Mam nadzieję, że do końca roku ją skończę&#8221;</em>. To tyle jeśli chodzi o realność zapowiedzi na ten rok, ale równieź i w tym wypadku, szkic powieści jest ciekawy.</p>
<blockquote><p>Jak zdradzają w Czytelniku, Ryszard Kapuściński szykuje kolejne &#8220;Lapidarium&#8221;. </p></blockquote>
<p>I to nie ukrywam, jest najmilsza dla mnie informacja, bo jestem wielkim miłośnikiem wszystkich prozatorskich tekstów Cesarza Reportażu.</p>
<p>Są jednak i takie fragmenty artykułu, które mnie bardzo niepokoją, np. Paweł Dunin-Wąsowicz zapowiadający nowy debiut:</p>
<blockquote><p>To młodzieżowa powieść drogi debiutanta Jakuba Żulczyka, chłopaka w wieku Doroty Masłowskiej. Pop w dobrym stylu, stylizowana na grę komputerową opowieść o miłości.</p></blockquote>
<p>Aj. Nie wiem, może i będzie to niezła rzecz, ale póki co, jak dla mnie brzmi okropnie kiczowato. </p>
<p>Więcej zapowiedzi i bardziej konkretnych planów pojawiać się będzie zapewne coraz częściej. Z innych tytułów i autorów, wśród oczekiwanych przeze mnie powieści, zwłaszcza po wczorajszym ukończeniu pierwszej jego powieści, jest zapowiadana raz na czerwiec, raz na jesień, <strong>&#8220;Festung Breslau&#8221;</strong> Marka Krajewskiego.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/wiecej-zapowiedzi-i-planow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bestsellery 2005 roku</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/bestsellety-2005-roku/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/bestsellety-2005-roku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Feb 2006 11:37:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=37</guid>
		<description><![CDATA[Lutowa &#8220;Rzecz o książkach&#8221; opublikowała listę bestsellerów 2005 roku.

W przeciwieństwie do innych zestawień tego typu, które widziałem do tej pory w trakcie minionego roku, w tym w &#8220;Rzeczpospolitej&#8221;, jako osobną kategorię wydzielono książki papieskie. Zarówno autorstwa Jana Pawła II, jak i o nim. Trudno się nie zgodzić z tym, że jest to decyzja słuszna, bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Lutowa <strong>&#8220;Rzecz o książkach&#8221;</strong> opublikowała <a href="http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/ksiazki_060204/ksiazki_a_2.html" title="Dostęp gratis przez tydzień od publikacji">listę bestsellerów 2005 roku</a>.<br />
<span id="more-37"></span><br />
W przeciwieństwie do innych zestawień tego typu, które widziałem do tej pory w trakcie minionego roku, w tym w <strong>&#8220;Rzeczpospolitej&#8221;</strong>, jako osobną kategorię wydzielono książki papieskie. Zarówno autorstwa Jana Pawła II, jak i o nim. Trudno się nie zgodzić z tym, że jest to decyzja słuszna, bo osoba jak i tematyka była w  ubiegłym roku wydarzeniami, które poważnie zakłóciłyby jedno zbiorcze zestawienie.</p>
<p>Lista dwudziestu najlepiej sprzedających się pozycji literatury obcej zaskoczeń nie przynosi, bo to same hity wydawnicze, którym daleko do przejawiania cienia ambicji (no może z dwoma-trzema wyjątkami). Jakkolwiek mam negatywną opinię o <strong>&#8220;Kodzie Leonarda da Vinci&#8221;</strong> Browna, to 400 tys. sprzedanych egzemplarzy robi wrażenie. Ale czemu się dziwić, jeśli trąbią o tym nawet w &#8220;Wiadomościach&#8221; TVP, zamiast na przykład wspominać premierę nieporównywalnie lepszej i ważniejszej książki jakiegoś polskiego autora, jak np. Kapuściński.</p>
<p>Za to lista bestsellerów literatury polskiej jednak mnie pozytywnie zaskoczyła. No dobra, pierwsze miejsce Grocholi może niekoniecznie, ale na liście znalazło się całkiem sporo książek, które poziomem odstają od powszechnego rozumienia słowa &#8220;bestseller&#8221;. A co ciekawsze, kilka z najlepiej sprzedających się tytułów w roku 2005, było tak naprawdę wydanych w 2004:</p>
<blockquote><p><strong>Literatura polska:</strong><br />
	4. Andrzej Stasiuk <strong>&#8220;Jadąc do Babadag&#8221;</strong> (Wydawnictwo Czarne) 60 000 egz.<br />
	7. Ryszard Kapuściński <strong>&#8220;Podróże z Herodotem&#8221;</strong> (Wydawnictwo Znak) 46 000 egz.<br />
	8. Wisława Szymborska <strong>&#8220;Dwukropek&#8221;</strong> (Wydawnictwo a5) 40 000 egz.<br />
	14. Wojciech Kuczok <strong>&#8220;Gnój. Antybiografia&#8221;</strong> (Wydawnictwo W.A.B.) 34 619 egz.<br />
	16. Janusz Głowacki <strong>&#8220;Z głowy&#8221;</strong> (Świat Książki) 30 000 egz.<br />
	18. Janusz Głowacki <strong>&#8220;Jak być kochanym&#8221;</strong> (Świat Książki) 29 000 egz.<br />
	20. Henryk Grynberg <strong>&#8220;Uchodźcy&#8221;</strong> (Świat Książki) 26 900 egz.</p></blockquote>
<p>Absolutnym hitem jest dla mnie 8. pozycja Szymborskiej z tomikiem wierszy. Nie dość, że ukazał się późno, to jeszcze znalazł 40 tys. nabywców. Jak na poezję wynik jest chyba rewelacyjny.</p>
<p>Jedna rzecz jest natomiast smutna. Porównanie ilości sprzedanych egzemplarzy z listy polskiej i obcej. Literatura obca, nawet jeśli jest gniotem, sprzedaje się kilka razy lepiej niż to co piszą rodzimi autorzy.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/02/bestsellety-2005-roku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zapowiedzi wydawnicze na 2006 rok</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zapowiedzi-wydawnicze-na-2006-rok/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zapowiedzi-wydawnicze-na-2006-rok/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2006 17:59:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=36</guid>
		<description><![CDATA[Na stronach &#8220;Magazynu Esensja&#8221; można przeglądać książkowe zapowiedzi wydawnicze na rok 2006.

Większość z nich dotyczy fantastyki, ale zdarza się też sporo pozycji innych gatunków. Na pewno dotkliwością jest brak konkretnych dat przy szeregu pozycji, poza enigmatycznym rokiem 2006, co może oznaczać i grudzień, ale generalnie lista daje pewien pogląd na to, czego możemy się w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Na stronach <a href="http://www.esensja.pl">&#8220;Magazynu Esensja&#8221;</a> można przeglądać książkowe <a href="http://www.esensja.pl/ksiazka/ksiazki/index.html?rodzaj=zapowiedzi">zapowiedzi wydawnicze</a> na rok 2006.<br />
<span id="more-36"></span><br />
Większość z nich dotyczy fantastyki, ale zdarza się też sporo pozycji innych gatunków. Na pewno dotkliwością jest brak konkretnych dat przy szeregu pozycji, poza enigmatycznym rokiem 2006, co może oznaczać i grudzień, ale generalnie lista daje pewien pogląd na to, czego możemy się w pozostałych jedenastu miesiącach bieżącego roku spodziewać.</p>
<p>Spośród kilkuset zapowiedzi, do książek, na które ja czekam, na pewno należą: kontynuacja ciekawie zapowiadającej się serii fantasy, <strong>&#8220;Wojownik-Prorok&#8221;</strong> R. Scotta Bakkera, <strong>&#8220;Zbudzone Furie&#8221;</strong> Richarda Morgana (które co prawda przeczytałem w oryginale, ale bardzo, ale to bardzo chcę mieć po polsku na własność), być może <strong>&#8220;1632&#8243;</strong> Erica Flinta, <strong>&#8220;Diaspora&#8221;</strong> Grega Egana, <strong>&#8220;Gamedec: sprzedawca lokomotyw&#8221;</strong> Marcina Przybyłka (a co, dla czystej rozrywki), <ins>na pewno</ins> <strong>&#8220;Historie twojego życia&#8221;</strong> Teda Chianga (jedno z jego opowiadań, tytułowe z tego zbiorku zrobiło na mnie ogromne wrażenie, ale ogromnie boję się wydawcy, bo jest nim znane z niesolidności Solaris), <strong>&#8220;Karaibska krucjata: La Tumba de las Piratas&#8221;</strong> Marcina Mortki, <strong>&#8220;Król Bólu&#8221;</strong> Jacka Dukaja (być może tym razem zaproponuje coś, co będę w stanie zrozumieć, albo chociaż móc poudawać, że zrozumiałem), <strong>&#8220;Mosty wszechzieleni&#8221;</strong> Wawrzyńca Podrzuckiego, <strong>&#8220;Najemnik&#8221;</strong> Krzysztofa Piskorskiego, <strong>&#8220;Strawa dla kruków&#8221;</strong> George&#8217;a R.R. Martina (aczkolwiek wciąż się zastanawiam, co lepiej zrobić &#8211; nabyć oryginał, czy polskie tłumaczenie), <strong>&#8220;Wrota światów: Garść popiołu&#8221;</strong> Tomasza Pacyńskiego (chociaż wciąż nie wiem, czy książka w ogóle wyjdzie <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> ), <strong>&#8220;Gdzie wasze ciała porzucone&#8221;</strong> Philipa Jose Farmera, a być może jeszcze kilka z tytułów wymienionych na stronie. Co ciekawe, tytułami bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Solaris &#8211; oby tylko nie spartolili roboty. Generalnie zapowiada się interesujący rok, o ile plany uda się zrealizować.</p>
<p>Ktoś ma jakieś pewniaki z dostępnej listy?</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zapowiedzi-wydawnicze-na-2006-rok/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok 2005 w polskiej literaturze</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/rok-2005-w-polskiej-literaturze/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/rok-2005-w-polskiej-literaturze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2006 18:38:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[O książkach w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Przeczytałem artykuł pod takim właśnie tytułem we wczorajszej &#8220;Gazecie Wyborczej&#8221;. Z większością artykułu dyskutować nie mogę, bo po prostu 
wspłczesnej literatury polskiej, poza wybiórczymi przypadkami, nie czytam. Raz, że bardziej odpowiada mi szeroko rozumiana fantastyka, dwa, że od współczesnej literatury polskiej odstraszają mnie mody i snobowanie się na czytanie Shutyego, Masłowskiej czy Witkowskiego[1].
To co zwróciło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Przeczytałem artykuł pod <a href="http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3114193.html" title="Rok 2005 w literaturze, poniedziałek 16 stycznia 2006">takim właśnie tytułem</a> we wczorajszej &#8220;Gazecie Wyborczej&#8221;. Z większością artykułu dyskutować nie mogę, bo po prostu <span id="more-31"></span><br />
wspłczesnej literatury polskiej, poza wybiórczymi przypadkami, nie czytam. Raz, że bardziej odpowiada mi szeroko rozumiana fantastyka, dwa, że od współczesnej literatury polskiej odstraszają mnie mody i snobowanie się na czytanie Shutyego, Masłowskiej czy Witkowskiego<sup>[<a href="#footnote-1-31" id="footnote-link-1-31" title="Zobacz przypis.">1</a>]</sup>.</p>
<p>To co zwróciło moją uwagę w tekście, to bardzo uproszczona klasyfikacja czytelników. Rozumiem, że w krótkim artykule nie można bawić się w nadmiernie rozbudowane analizy, jednak skróty, które poczynił autor, są według mnie nieuzasadnione.</p>
<blockquote><p>Najpierw wyłania się przed nami &#8220;czytelnik zaangażowany&#8221; &#8211; garstka odbiorców literatury polskiej. Jest ich mniej więcej 3-5 tys. &#8211; tyle bowiem wynosi przeciętny nakład książki pisarza średniej renomy. To oni tak naprawdę decydują o obliczu polskiej literatury &#8211; oni stanowią jedynego ich odbiorcę, komentatora i kontestatora.</p></blockquote>
<p>To tak jakby te 3-5 tysięcy osób kupowało wszystko co się na rynku ukazuje &#8211; autor nie zwraca uwagi na oczywiste różnice w zainteresowaniach czytelników. Ok, Masłowską mogą czytać wszyscy, bo modna, ale czy to dotyczy naprawdę każdego z autorów? Przypuszczam, że wątpię. Możnaby do tego dorzucić jeszcze tych, co korzystają z bibliotek czy uprzejmości znajomych &#8211; sam tak robię, bo na każdą książkę po prostu mnie nie stać.</p>
<blockquote><p>Chwilę później widzimy masywniejszy fragment tworzony przez &#8220;odbiorcę książek atrakcyjnych&#8221;. Odbiorca ten czyta Sapkowskiego, Wołoszańskiego, Dana Browna, Joan K. Rowling, Grocholę, zapewniając autorom dobre nakłady, sięgające od 50 do 300 tys. Te dwie grupy są dość przewidywalne. Pierwsza szuka w literaturze problemów, druga &#8211; odpoczynku.</p></blockquote>
<p>Jak na mój gust, to dwaj pierwsi autorzy są popularni, bo po prostu dobrze piszą i żadna gorączka nie jest w stanie gwałtownie zwiększyć ich popularności. Udało im się zbudować stabilną grupę czytelników i z tego korzystają. Dwa kolejne nazwiska to z kolei klasyczne przypadki mody wykreowanej przez media (głównie). Minie moda, stada czytelników goniących za kolejnym trendy autorem, znajdą kogoś innego.</p>
<blockquote><p>Najbardziej tajemnicza jest trzecia &#8211; najliczniejsza, a zarazem znajdująca się w stanie czytelniczego uśpienia. Kiedy budzi się ze swego letargu, okazuje się olbrzymem. Na co dzień niezbyt aktywna obywatelsko, składająca obraz świata z zestawienia codziennej empirii i telewizyjnych doniesień, sięga po literaturę rzadko &#8211; wówczas, gdy książka jest czymś więcej niż literaturą.</p></blockquote>
<p>W zasadzie mogę się z tym poglądem zgodzić, chociaż może chybione jest zarzucanie czytelnikom tej grupy niskiej aktywności obywatelskiej. O wiele bardziej uprawnione według mnie, byłoby oskarżenie ich o niskś aktywnośź kulturalną lub upraszczając, intelektualną. To ta grupa bardziej zainteresowana jest nabyciem książki, po to by postawić ją na półce i chwalić się przed sąsiadkami, niż zagłębieniem się w lekturę. </p>
<p>Wreszcie, kto powiedział, że przynaleśność do poszczególnych grup musi być rozłączna??</p>
<p>Z jednym stwierdzeniem Przemysława Czaplińskiego, muszę się niestety zgodzić w całości:</p>
<blockquote><p>Milionowy czytelnik w Polsce, wykształcony przez lektury szkolne i przez kościelny typ obcowania z książką, czyta według wzorców XIX-wiecznych. Nie sięga po najnowszą literaturę polską, ponieważ nie ma mu ona nic do powiedzenia. To, czego szuka, jest odpowiednikiem świętego pisma w świeckim świecie.</p></blockquote>
<p>Bo to smutne jest, po prostu.</p>
<p>A może i ja popełniłem jakieś uproszczenia?</p>
<br /><ol class="footnotes"><li id="footnote-1-31">Po namyśle dochodzę do wniosku, że nie jest wcale wykluczone, iż czytam tyle samo naszej współczesnej literatury co inni, tyle że moje wybory są bardziej świadome i <em>staram</em> się aby moje lektury nie były owczym pędem, kreowanym przez mody  [<a href="#footnote-link-1-31">↩</a>]</li></ol><!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/rok-2005-w-polskiej-literaturze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Książki z Google?</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/ksiazki-z-google/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/ksiazki-z-google/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2006 12:41:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>
		<category><![CDATA[Znalezione w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Media donoszą, że Google rozważa wprowadzenie do swojej oferty sprzedaży książek. Po wprowadzeniu w minionym tygodniu sprzedaży filmów i filmików w ramach usługi  Google Video byłby to kolejny ruch w stronę odpłatnych usług polegających na dostępie do własności intelektualnej.

Zastanawiam się tylko jak to mogłoby wyglądać. Google Video funkcjonuje tylko przy dostępie do sieci &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Media donoszą, że Google rozważa wprowadzenie do swojej oferty <a href="http://wirtualnemedia.pl/document,,571435,Google_mysli_o_sprzedazy_ksiazek.html">sprzedaży książek</a>. Po wprowadzeniu w minionym tygodniu sprzedaży filmów i filmików w ramach usługi  <a href="http://video.google.com">Google Video</a> byłby to kolejny ruch w stronę odpłatnych usług polegających na dostępie do własności intelektualnej.<br />
<span id="more-29"></span><br />
Zastanawiam się tylko jak to mogłoby wyglądać. Google Video funkcjonuje tylko przy dostępie do sieci &#8211; jeśli na podobnej zasadzie miałby działać ewentualny serwis sprzedający książki w wersji elektronicznej, byłby to dość dziwny pomysł na biznes. Fakt, że <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ebook">ebooki</a> sprzedają się w najlepszym wypadku przeciętnie, choć tendencja jest rosnąca, nie oznacza że dotychczasowa ich forma jest gorsza od formuły, w której swoją ofertę prezentowałby Google. Piszę prawdopodobnie, bo to czysta spekulacja, ale trzeba pamiętać, że już dawno Google ogłosił, że przystępuje do skanowania setek tysięcy, a może i milionów tytułów po to, by docelowo udostępnić je online. Pomysł wywołał sporo kontrowersji zwłaszcza ze strony właścicieli praw intelektualnych, ale i niesamowite zamieszanie wśród zakompleksionych Francuzów.</p>
<p>Jeżeli odpłatny dostęp do książek będzie oparty o udostępniany już przez Google mechanizm <a href="http://books.google.com">wyszukiwania zeskanowanych książek</a>, to z mojego punktu widzenia, jako czytelnika, będzie raczej zupełnie nieprzydatny. Jak wyglądają prezentowane przez Google książki, można zobaczyć na przykładzie kilku stron z <a href="http://books.google.com/books?ie=UTF-8&#038;hl=en&#038;vid=ISBN0198201710&#038;id=jrVW9W9eiYMC&#038;pg=PA1&#038;lpg=PA1&#038;dq=norman+davies&#038;prev=http://books.google.com/books%3Fq%3Dnorman%2Bdavies&#038;sig=hXodu28B1adM08ZrtnsjIx-cIQo">&#8220;Europy&#8221; Normana Daviesa</a>. Ja przynajmniej nie bardzo potrafię sobie wyobrazić czytania zeskanowanych książek. O wiele bardziej odpowiada mi dostępna już od kilku lat oferta sklepów takich jak <a href="http://www.fictionwise.com">Fictionwise</a>, w których można kupić ebooki do czytania zarówno na domowym komputerze, jak i na urządzeniu przenośnym w rodzaju palmtopa. Czytanie wyłącznie z ekranu jeszcze długo będzie dla mnie nie do zaakceptowania, ale gdyby takie urządzenie jakie <a href="http://products.sel.sony.com/pa/PRS/index.html?DCMP=reader&#038;HQS=showcase_reader">Sony</a> planuje wprowadzić niedługo w USA, przy niższej cenie oczywiście, było dostępne w Polsce, być może skusiłoby mnie, by czytać więcej ebooków. Tym bardziej, że już od pewnego czasu zastanawiałem się nad nabyciem palmtopa, choćby po to, żeby w drodze do pracy czytać w komunikacji miejskiej bez problemów z przewracaniem stron (o ósmej rano w metrze jedynie osoba siedząca nie musi się gimnastykować)</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/ksiazki-z-google/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Empiki w małych miastach</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2005/12/empiki-w-malych-miastach/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2005/12/empiki-w-malych-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2005 08:31:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rynek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=18</guid>
		<description><![CDATA[Największa (chyba) polska sieć księgarni, a na pewno salonów multimedialnych zaczyna ekspansję w małych miejscowościach.

Do tej pory salony sieci Empik ulokowane były w największych miastach. W mijającym tygodniu widziałem w Wyborczej ogłoszenie z listą miast, w których Empik poszukuje lokali pod nowe salony, a teraz znalazłem jeszcze zalinkowany wcześniej artykuł. Kiepska wiadomość dla setek księgarni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Największa (chyba) polska sieć księgarni, a na pewno salonów multimedialnych zaczyna ekspansję w małych miejscowościach.<br />
<span id="more-18"></span><br />
Do tej pory salony sieci <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Empik">Empik</a> ulokowane były w <a href="http://www.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&#038;file=article&#038;sid=6134">największych</a> miastach. W mijającym tygodniu widziałem w Wyborczej ogłoszenie z listą miast, w których Empik poszukuje lokali pod nowe salony, a teraz znalazłem jeszcze zalinkowany wcześniej artykuł. Kiepska wiadomość dla setek księgarni i księgarenek z tych miejscowości, bo o ile cytowani w artykule konkurenci Empiku na rynku dystrybucji prasy raczej nie muszą się martwić, to dla wielu księgarni może to być początek końca.</p>
<p>Wiadomo że Polacy książek za dużo nie czytają, a kupują jeszcze mniej. W miastach poniżej 100 tys. mieszkańców za wielu księgarń nie ma, a jak są to zapewne przędą nienajlepiej. Taki moloch jak Empik, ze swoją ofertą może bez większych problemów wykosić funkcjonujące do tej pory placówki. To źle, bo oferta w Empikach może imponować, ale tak naprawdę nie licząc salonów typu megastore obecnych w naprawdę największych miastach, Empiki oferują tylko najbardziej popularne książki. Klient poszukujący specjalistycznej książki z dużym prawdopodobieństwem jej tam nie znajdzie, tymczasem znajomy księgarz za rogiem ulicy, dla klienta gotowy jest sprowadzić pojedyncze egzemplarze. Niestety z samych takich zleceń raczej nie wyżyje, bo największe pieniądze zarabia na masowych pozycjach. Jeśli klient wybierze dogodnie usytuowany Empik i tam kupi np. najnowszego Pottera, to mały księgarz na tym traci najwięcej.</p>
<p>To zła wiadomość nie tylko dla niezależnych księgarzy, ale także dla klientów. Z doświadczenia wiem, że obsługa w Empikach jest wyjątkowo niekompetenta i bardzo często zdarza się, że nie potrafi udzielić odpowiedzi np. na pytanie dotyczące działu w którym należy szukać konkretnego autora, bądź książki. Co więcej, Empik nie potrafi w moim odczuciu wytworzyć takiej specyficznej atmosfery księgarni. To po prostu zwykły supermarket, w którym książka jest tylko jednym, wcale nie dominującym towarem. To sprawia, że do Empiku zaglądam rzadko, raczej przy okazji niż celowo i ograniczam się do przejrzenia wybranych pozycji. Zakupu dokonuje już w innej księgarni (mniej więcej po równo w tradycyjnych placówkach i w internecie).</p>
<p>No, ale taki model biznesowy się sprawdza, a czasy idealistów odchodzą w przeszłość <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> </p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2005/12/empiki-w-malych-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
