<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Czytam... &#187; Internet</title>
	<atom:link href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/category/internet/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam</link>
	<description>Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 01 Sep 2009 13:02:27 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>RIP wotmania &#8211; 1999-2009</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/09/rip-wotmania-1999-2009/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/09/rip-wotmania-1999-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 08:50:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Blog]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Varia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=904</guid>
		<description><![CDATA[Moja przygoda z fantastyką pozornie zaczęła się od Tolkiena. W siódmej klasie podstawówki chodziłem na lekcje angielskiego do native speakera, który pewnego dnia pokazał mi maleńką książeczkę, którą jak twierdził, przeczytał siedem razy. Gorąco mi ją polecał, więc po nią jakiś czas później sięgnąłem i tak przeczytałem &#8220;Władcę Pierścieni&#8221;. Ale tak naprawdę kolejna książka fantasy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Moja przygoda z fantastyką pozornie zaczęła się od Tolkiena. W siódmej klasie podstawówki chodziłem na lekcje angielskiego do native speakera, który pewnego dnia pokazał mi maleńką książeczkę, którą jak twierdził, przeczytał siedem razy. Gorąco mi ją polecał, więc po nią jakiś czas później sięgnąłem i tak przeczytałem <strong>&#8220;Władcę Pierścieni&#8221;</strong>. Ale tak naprawdę kolejna książka fantasy jaką przeczytałem, wpadła w moje ręce jakieś 3 lata później w drugiej, może trzeciej klasie liceum. Był rok 1994 lub 1995, a ja przypadkiem trafiłem w księgarni na <strong>&#8220;Wielkie polowanie&#8221;</strong> Jordana. Dziwna rzecz, bo zacząłem czytać <strong>&#8220;Koło Czasu&#8221;</strong> od drugiej połowy drugiego tomu&#8230; I totalnie wsiąkłem. Na tamte czasy, <strong>&#8220;Koło Czasu&#8221;</strong> spełniało wszystkie moje oczekiwania &#8211; jedyny problem polegał na tym, że polski wydawca potwornie zwlekał z wydaniem kolejnych tomów. </p>
<p>Rok 1995 to jeszcze nie był, wbrew temu co dzisiaj można by pomyśleć, czas internetu. Niełatwo było z internetu korzystać, a jedyną opcją był wdzwaniany dostęp przez słynne 0-20 21 22. Dlatego dopiero na studiach, pod koniec pierwszego i na drugim roku, w ubogich laboratoriach komputerowych zacząłem grzebać po sieci w poszukiwaniu informacji o <strong>&#8220;Kole Czasu&#8221;</strong>. Wtedy Google dopiero powstawał, a szukając czegokolwiek, korzystało się z Yahoo, Altavisty, HotBota, Lycosa, Go.com (kto jeszcze je pamięta?). I tak pewnego dnia w 1999 roku trafiłem na skromną stronę (wtedy tylko takie były) o <strong>&#8220;Wheel of Time&#8221;</strong>, pod nazwą <strong>wotmania</strong> na, było nie było, zasłużonych dla sieci <a href="http://geocities.com">Geocities.com</a>. Zapisałem to co znalazłem na dyskietkach i&#8230;. zapomniałem. Na całe szczęście, rok później, gdzieś w okolicach października lub listopada 2000 r. powróciłem na wotmanię ponownie. Tym razem już pod własnym adresem <a href="http://wotmania.com">wotmania.com</a>. I tym razem zostałem.</p>
<p>Ot, kolejne internetowe forum, które jednak błyskawicznie pochłonęło mnie bez reszty, a samo zainteresowanie cyklem książek, ustąpiło pierwszeństwa interakcji z ludźmi z całego świata. Już po paru miesiącach nastąpiła wielka awaria serwerów, First Great Server Crash jak później go nazwaliśmy, i wtedy poznałem siłę społeczności. Nie społeczności w rodzaju Naszej-Klasy, Facebooka etc., ale po prostu zbiorowiska ludzi, którzy dzielili wspólne zainteresowania, a których poza tym różniło niemal wszystko: wiek, rasa, narodowość, język ojczysty, poczucie humoru itd. W mgnieniu oka powstało tymczasowe forum, a cały ruch i rozmowy się na nie przeniosły. W dwa, może trzy tygodnie zebraliśmy kilkaset (600 jeśli pamięć dobrze mi służy) dolarów na kupno nowego serwera i po krótkim czasie wszystko wróciło do normy. Potem nastąpił 9/11/2001 i gwałtowne poszukiwanie znajomych, których nigdy nie widziałem, ale z którymi spędzałem mnóstwo czasu online, a którzy mieszkali i pracowali w Nowym Jorku lub Waszyngtonie. Wspólnota znowu się wzmocniła.<br />
<span id="more-904"></span><br />
To był okres kiedy poznałem już chatroom wotmanii i niewiele więcej się liczyło. Oh, było forum ogólne, które służyło nam głównie do spamowania, porywania wątków, wygłupiania się i ogólnie beztroskiej zabawy. I to wokół chatu kręciło się moje życie przez blisko 3 lata. Tam przebywałem najwięcej (w sensie &#8211; marnowałem tam najwięcej czasu), tam zaprzyjaźniłem się z ludźmi, z którymi było mi najbliżej. To tam odbywały się najlepsze rozmowy, to tam najmilej było spędzać czas, to właśnie na chacie testowaliśmy swoją wytrzymałość, gdy urządzaliśmy maratony 24-godzinne (ja z dwoma przyjaciółmi ze Stanów, ze wschodniego i zachodniego wybrzeża). To po chacie i po tym, kto i o której godzinie się w nim pojawiał rozpoznawałem, która strefa czasowa budzi się właśnie do życia. Najpierw pojawiali się Nowozelandczycy, chwilę po nich szaleni Australijczycy, potem wstawała Europa, a następnie wschodnie i zachodnie stany. Mieliśmy wyimaginowane pokoje (bo tak naprawdę chat był tylko jeden), kanapy, flirty plus masę innych głupich zabaw, o których wolałbym teraz zapomnieć <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Byli wśród nas ludzie, którzy tak naprawdę nie poznali strony poza chatroomem, byli też tacy, którzy jak ognia się go bali, spędzając czas tylko na forum. Większość jednak osób, z jakimi marnowałem najwięcej czasu lubiła przebywać i tu, i tu. Szalone, szalone czasy, których tak teraz brakuje. W lipcu 2002 roku nastąpił Second Great Server Crash &#8211; nie wytrzymał serwer, który z naszych składek kupiliśmy rok wcześniej. Więc ponownie zrzuciliśmy się na sprzęt, supermaszynę za kilka tysięcy dolarów, która od tego czasu, trochę później rozbudowana, służyła już chyba do końca. W tym czasie z raptem 2-3 tys. użytkowników, serwis rozrósł się do kilkunastu tysięcy, a w ostatnich dniach liczba zarejestrowanych użytkowników przekraczała 50 tys. Faktem jest, że wielu z nas miało porejestrowanych niejednokrotnie po kilkadziesiąt kont, które często wykorzystywaliśmy zaledwie raz. Ot, po to by zrobić jakiś dowcip na forum, albo na chacie. Sam miałem ich chyba powyżej pięćdziesięciu.</p>
<p>Dla mnie to była świetna lekcja multikulturowości i okazja do szkolenia angielskiego na długo przed tym, jak zaczęła się fala emigracji z Polski. Dziesiątki krajów, różne języki, różne rasy, orientacje seksualne, wiek, zupełnie inne poczucie humoru &#8211; ilu ludzi tyle różnic jakie nas dzieliły, a praktycznie jedynym co mieliśmy wspólne, było (niegdysiejsze) zainteresowanie pewnym cyklem książek oraz gotowość i chęć do przebywania wśród innych podobnych nam wariatów. To był najfajniejszy okres mojego życia.</p>
<p>Jakieś 10 dni po atakach na WTC zostałem jednym z członków zespołu administratorów strony. Na początku zajmowałem się częścią poświęconą <strong>&#8220;Kole Czasu&#8221;</strong>, a z czasem uświadomiłem sobie, że to już nie to, a sam cykl nie sprawia już takiej przyjemności. Po prostu dorastaliśmy my, czytelnicy, ale za nami nie podążał sam autor i tworzone przez niego postacie. O ironio, największy liczebnościowo serwis o książkach Jordana, z czasem był w coraz większym stopniu tworzony i zarządzany przez osoby, które miały go serdecznie dość i dawały temu publiczny wyraz. Dlatego po jakimś czasie przejąłem część obowiązków związanych z rozwojem tej części serwisu, która była poświęcona innym książkom fantastycznym. Zostałem też moderatorem jednego z forów. Przez ponad 5 lat zajmowałem się tym jako jedyny nieanglojęzyczny admin spośród blisko 30 osób, co samo w sobie było już dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Ale gdzieś w 2005 roku zacząłem się czuć wypalony. Ta praca nie przynosiła już żadnej satysfakcji, miałem zresztą coraz mniej czasu, coraz rzadziej tam przebywałem, aż wreszcie zrezygnowałem z obowiązków i praktycznie przestałem w serwisie się pojawiać. Ale znajomości przetrwały.</p>
<p>To dzięki <em>Other Fantasy section of wotmania</em>, poznałem pisarzy, którzy skutecznie zastąpili mi szczenięcą miłość do Jordana. Erikson, Morgan, Gaiman, GRRM, Mieville, Lake, Thomas, Link, Bakker, Chiang, Ford, Lynch. Nazwisk można by wymieniać wiele, nie wszyscy okazali się tak dobrzy jak mówiono, ale bez tego miejsca, najpewniej nigdy bym ich nie przeczytał.</p>
<p>Co prawda okazjonalnie, ale utrzymywałem kontakty z osobami, które blisko poznałem na chacie. Od Nowej Zelandii, przez Australię, Skandynawię, aż po Stany i Kanadę. Żałuję jednego &#8211; że w czasach największej mojej aktywności, osobiście poznałem tylko jedną osobę, u której pojawiłem się w Gotheborgu, a ona później u mnie. Żałuję, że czas największych spotkań przypadł na okres, gdy wyjazd do Stanów na ogólnoświatowy zlot przekraczał moje możliwości finansowe, a mniejsze spotkania w Europie odbywały się przed erą tanich linii lotniczych w Polsce. To chyba największa strata jaką poniosłem. Bo niezależnie od tego jak sympatyczne były rozmowy na czacie, czy jeszcze wcześniej na ICQ, a później na praktycznie nieznanym w Polsce AIM, rozmowy głosowe przez komunikatory sprzed ery Skype&#8217;a, wymiany maili, to nic nie potrafi zastąpić spotkań osobistych. Tym niemniej wiem, że gdybym kiedykolwiek wybrał się do Nowej Zelandii czy Australii, będę tam mógł się spotkać z przesympatycznymi ludźmi.</p>
<p>Dzisiaj o 7 rano naszego czasu serwery wotmanii zostały na zawsze wyłączone. Jeszcze w nocy wpisywałem się po raz ostatni w kultowym, najstarszym aktywnym wątku, który ciągnął się od 2001 lub 2002 roku: <em>&#8220;Why do come to wotmania?&#8221;</em>. Od wczoraj wieczorem siedziałem prawie non-stop na chacie, do którego powróciłem w ostatni weekend. To niesamowite, że ludzie których nie widziałem od 5-6 lat pojawili się wszyscy naraz by się pożegnać. Nawoływaliśmy się przez maile, przez SMS-y, telefony, przez komunikatory, Facebooka, MySpace&#8217;a etc. Wykorzystywaliśmy wszelkie dostępne nam środki komunikacji by spotkać się ten jeden ostatni raz. Nigdy wcześniej nie widziałem tylu osób zebranych na raz na chacie. Aż do chwili, gdy po kolei system wylogowywał jedną osobę po drugiej, a my siedzieliśmy, patrzyliśmy i nic nie mogliśmy zrobić&#8230;</p>
<p>Od kilku dni działa strona, która ma przejąć schedę po nieodżałowanej wotmanii: <a href="http://readandfindout.com">ReadAndFindOut.com</a>. Utworzona i administrowana przez byłych członków społeczności. Sama jej nazwa jest uroczym nawiązaniem do akronimu tak często przywoływanego przez Jordana, gdy nie chciał udzielić konkretnej odpowiedzi na pytania dotyczące swoich książek. Ma podobny layout, niemal ten sam, lekko tylko unowocześniony wygląd i funkcjonalność forów, ale to już nie to. Pomijam sam fakt, że do dzisiejszych czasów nie przystaje już silnik forów, ale taka była decyzja ludzi &#8211; chcieli zachować maksymalnie wiele z tego, do czego przyzwyczaili się przez te ostatnie 10 lat. Niezależnie od tego, jak bardzo RAFO.com nie przypominałoby wotmanii, to już nie będzie to samo. To nie jest miejsce, które tak jak wotmanię kilka lat temu, śmiało mógłbym nazwać drugim domem. To będą tylko w części ci sami ludzie, ale miejsce i czas są już niestety inne. Ale będę je wykorzystywał od czasu do czasu, by poprzebywać z przyjaciółmi.</p>
<p>Fakty są jednak takie, że z regularnej bytności na wotmanii, ale także na innych forach, wycofałem się świadomie kilka lat temu. To co było możliwe w czasach beztroskiej młodości, było nie do utrzymania na dłuższą metę. W pewnym momencie trzeba powiedzieć sobie po prostu dość. Tym niemniej, sama świadomość końca tego mikroświata jest bolesna.</p>
<p>RIP <strong>wotmania<em>!</em></strong> Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele to miejsce dla mnie znaczyło. To była fantastyczna dekada, nawet nie tyle epoka, co prawdziwa Era. Ale coś się nieodwracalnie skończyło i internet już nigdy nie będzie dla mnie taki sam&#8230;</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2009/09/rip-wotmania-1999-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LoudLit.org, czyli darmowe audiobooki raz jeszcze</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2007/03/loudlitorg-czyli-darmowe-audiobooki-raz-jeszcze/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2007/03/loudlitorg-czyli-darmowe-audiobooki-raz-jeszcze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Mar 2007 08:48:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[audiobooki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2007/03/loudlitorg-czyli-darmowe-audiobooki-raz-jeszcze/</guid>
		<description><![CDATA[Kiedyś już pisałem o darmowych, legalnych audiobookach, a wczoraj Google Reader przyniósł namiary na kolejną stronę poświęconą darmowym, nagranym książkom w formacie mp3.

Lifehack podrzucił linka do strony serwisu LoudLit.org, będącego swoistym rozszerzeniem oferty Librivox.org. Podobnie jak w Librivox, w serwisie Loudlit można znaleźć wyłącznie nagrania książek do których prawa autorskie już wygasły, zatem wszystko jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/librivox-czyli-audiobooki-za-darmo/">Kiedyś już pisałem</a> o darmowych, legalnych audiobookach, a wczoraj <a href="http://www.google.com/reader/view/">Google Reader</a> przyniósł namiary na kolejną stronę poświęconą darmowym, nagranym książkom w formacie mp3.<br />
<span id="more-178"></span><br />
<a href="http://www.lifehack.org/articles/communication/listen-to-books-in-the-public-domain.html">Lifehack</a> podrzucił linka do strony serwisu <a href="http://www.loudlit.org/">LoudLit.org</a>, będącego swoistym rozszerzeniem oferty <a href="http://www.Librivox.org/">Librivox.org</a>. Podobnie jak w Librivox, w serwisie Loudlit można znaleźć wyłącznie nagrania książek do których prawa autorskie już wygasły, zatem wszystko jest legalne. Lektorzy czytający książki w LoudLit sprawiają wrażenie bardziej profesjonalnych, a przynajmniej tak było w przypadku <a href="http://www.loudlit.org/works/heartofdarkness.htm">&#8220;Jądra ciemności&#8221;</a>, które porównałem z wersją Librivox. LoudLit podaje iż źródłem plików dźwiękowych dostępnych w ich serwisie, jest też Librivox. W chwili obecnej katalog audiobooków nie jest jeszcze duży, ale myślę, że warto liczyć na jego powiększenie.</p>
<p>No dobrze, ale co w takim razie miałoby przyciągać do LoudLit.og, czego nie ma w Librivox.org? Otóż jest jedna wyróżniająca cecha, która może być dla wielu osób całkiem atrakcyjna ( szczególności dla osób, których macierzystym językiem nie jest angielski). LoudLit.org umożliwia oprócz ściągnięcia pliku mp3 na własny dysk, odsłuchanie go poprzez stronę internetową <ins>wraz</ins> z fragmentem tekstu akurat odtwarzanego. Oto jak to <a href="http://heartofdarkness.loudlit.org/audio/heartofdarkness/pages/01_01_heartofdarkness.htm">wygląda w przypadku &#8220;Jądra ciemności&#8221;</a>. Czyli możliwe jest śledzenie tekstu, słuchanie go i aktywne uczenie się nie tylko wymowy ale i pisowni.</p>
<p>Podoba mi się chyba nawet bardziej niż Librivox.org.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2007/03/loudlitorg-czyli-darmowe-audiobooki-raz-jeszcze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>41</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>LibriVox, czyli audiobooki za darmo</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/librivox-czyli-audiobooki-za-darmo/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/librivox-czyli-audiobooki-za-darmo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 May 2006 12:05:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Literatura w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Znalezione w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[audiobooki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/librivox-czyli-audiobooki-za-darmo/</guid>
		<description><![CDATA[Kolejny raz przydał się polski klon Digg do wyszukania całkiem ciekawej strony. Tym razem Wykop.pl pozwolił na odkrycie ciekawie zapowiadającej się strony z audiobookami.

LibriVox jest stroną tworzoną przez wolontariuszy, którzy nagrywają w plikach mp3 lub ogg książki, do których prawa autorskie już nie obowiązują.
please note we do not record books where this would be an [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p><a href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/04/podajnet-wymien-sie-ksiazkami/">Kolejny raz</a> przydał się polski klon <a href="http://www.digg.com">Digg</a> do wyszukania całkiem ciekawej strony. Tym razem <a href="http://www.wykop.pl">Wykop.pl</a> pozwolił na odkrycie ciekawie zapowiadającej się strony z <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Audiobook">audiobookami</a>.<br />
<span id="more-94"></span><br />
<a href="http://librivox.org/">LibriVox</a> jest stroną tworzoną przez wolontariuszy, którzy nagrywają w plikach mp3 lub ogg książki, do których prawa autorskie już nie obowiązują.</p>
<blockquote><p>please note we do not record books where this would be an infringement of copyright (No Harry Potter, no Lord of the Rings, no Danielle Steele)</p></blockquote>
<p>Co to oznacza w praktyce? Ano to, że można tam szukać jedynie tych książek, które w formie &#8220;drukowanej&#8221; dostępne są na stronach <a href="http://www.gutenberg.org/">Project Gutenberg</a>. Uczciwie postawiona sprawa i mam nadzieję, że będzie to funkcjonowało, w każdym bądź razie szybki rzut oka na listę dostępnych obecnie tytułów nie wskazuje na to, że można tam znaleźć pirackie nagrania utworów, do których prawa autorskie jeszcze nie wygasły.</p>
<p>Ściągam właśnie <a href="http://librivox.org/heart-of-darkness-by-joseph-conrad">&#8220;Jądro ciemności&#8221;</a> Conrada. Wersja zzipowana zajmuje 120 MB (w wersji 64kbs). Ciekawy jestem przede wszystkim tego, jakiej jakości jest nie tyle dźwięk, co wymowa lektorów. W końcu są to wolontariusze i amatorzy. Oby chociaż były to nagrania native speakerów, bo inaczej okaże się, że moje pierwsze spotkanie z audiobookami skutecznie mnie do nich zniechęci.</p>
<p>I pomyśleć, że wczoraj wracając z długiego majowego weekendu przez bite 4 godziny słuchałem Coldplay. A mogłem w tym czasie zaliczyć właśnie <strong>&#8220;Jądro ciemności&#8221;</strong> <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Przy okazji widać jakie fajne zastosowania może mieć Worpress <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Update:</strong> &#8220;Jadro ciemności&#8221; ściągnięte. 64 kbs wydaje się wystarczającą jakością jak na audiobooka, a lektor jest całkiem znośny. Nie jest to co prawda odpowiednik Olbrychskiego czytającego tekst, ale w zupełności wystarczy.</p>
<!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/05/librivox-czyli-audiobooki-za-darmo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabawa w rekomendacje &#8211; co dalej?</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zabawa-w-rekomendacje-co-dalej/</link>
		<comments>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zabawa-w-rekomendacje-co-dalej/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jan 2006 19:24:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Majewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[O książkach w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[Serwis polecający książki, BiblioNETka ma ostatnio &#8220;mały&#8221; problem.

Istotą działania serwisu jest automatyczne dobieranie książek przez komputerowy algorytm, w oparciu o preferencje danego użytkownika, z uwzględnieniem ocen przyznanych książkom przez innych czytelników. Tłumacząc to na bardziej przystępny język &#8211; system wybiera dla nas te książki, które podobały się osobom czytającym podobną literaturę do tej, którą my [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- google_ad_section_start --><p>Serwis polecający książki, <a href="http://www.biblionetka.pl">BiblioNETka</a> ma ostatnio &#8220;mały&#8221; problem.<br />
<span id="more-23"></span><br />
Istotą działania serwisu jest automatyczne dobieranie książek przez komputerowy algorytm, w oparciu o preferencje danego użytkownika, z uwzględnieniem ocen przyznanych książkom przez innych czytelników. Tłumacząc to na bardziej przystępny język &#8211; system wybiera dla nas te książki, które podobały się osobom czytającym podobną literaturę do tej, którą my lubimy.</p>
<p>Biblionetka w automatyczny sposób robi to, czego mniej lub bardziej świadomie dokonujemy sami. Na przeróżnych listach dyskusyjnych, forach internetowych, w prywatnych rozmowach, czytając i słuchając opinii o książkach, porównujemy swoje gusta czytelnicze z innymi, dobierając w ten sposób kolejne lektury. Z czasem zaczynamy bardziej ufać niektórym osobom, przypisując ich rekomendacjom większą wagę. </p>
<p>Można Biblionetkę traktować jako zabawę, można też rzeczywiście z niej korzystać. Problem w tym, że oceny muszą być uczciwe, bo cały system opiera się na zaufaniu użytkownika. Jeśli użytkownik postanawia zagrać nieuczciwie, system traci wiarygodność, a na pewno ulega ona zachwianiu. Kilka dni temu na stronach Biblionetki pojawił się <a href="http://www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&#038;oid=0&#038;aid=24333">komunikat</a> administratora informujący o wyjątkowo jaskrawej próbie oszukania systemu rekomendującego, najwyraźniej w celu wypromowania konkretnego autora. Jakkolwiek kwestia wrażliwości systemu polecającego nie jest nowa, bo podnoszona była już chociażby na usenetowej liście dyskusyjnej <a href="http://groups.google.pl/group/pl.rec.fantastyka.sf-f/browse_frm/thread/59d2a1bb631acb5c">pl.rec.fantastyka.sf-f</a> trochę ponad rok temu<sup>[<a href="#footnote-1-23" id="footnote-link-1-23" title="Zobacz przypis.">1</a>]</sup>, to według mojej wiedzy, po raz pierwszy administratorzy serwisu przyznali oficjalnie, że problem osiągnął niepokojące rozmiary. </p>
<p>Czas pokaże, czy kroki podjęte w celu neutralizacji tego typu zachowań okażą się skuteczne. Wydaje mi się, że podobne próby wykorzystania Biblionetki do prywatnych celów skuteczne mogą być jedynie w stosunku do użytkowników z niewielką liczbą przeczytanych książek, użytkowników będących dopiero na etapie rozbudowy swojej bazy ocen, w celu osiągnięcia pewnej masy krytycznej. Jeżeli o mnie chodzi, przy liczbie książek, którym <a href="http://www.biblionetka.pl/oceny.asp?uid=1952">przyznałem oceny</a> sięgającej blisko siedmiuset sztuk oraz tysiąc trzystu tytułach, którymi nie jestem zainteresowany, jakiekolwiek istotne zmiany w zakresie rekomendacji są niezwykle rzadkie i raczej trudne do osiągnięcia. Nowe oceny dodaję mniej więcej raz na tydzień, więc liczba ocenionych przez mnie książek zwiększa się obecnie o około pięćdziesiąt rocznie. Ciężko dokonać tu istotnej manipulacji. No a ponadto trzeba by założyć kompletną bezwolność użytkownika i czytanie wypluwanych przez system rekomendacji z automatu. W moim przypadku jest to raczej niemożliwe &#8211; mimo wszystko muszę o danym tytule czy autorze poczytać coś więcej (recenzje, opinie osób, które kojarzę i widzę, co sądzą o danej książce, są dla mnie niezwykle istotne &#8211; do anonimowości podchodzę bardzo ostrożnie).</p>
<p>Biblionetka jest serwisem czysto społecznym i hobbystycznym, a na dodatek ma już na tyle ukształtowaną bazę ocen i użytkowników, że o całkowite zachwianie systemu raczej będzie ciężko. Wydaje mi się, że trochę inaczej sytuacja może wyglądać z serwisem <a href="http://www.oceniaj.net">Oceniaj.net</a> (opartym o inny schemat rekomendowania). Po pierwsze, są dopiero &#8220;na dorobku&#8221;. Po drugie, z lektury regulaminu wynika, że operatorem serwisu jest firma  &#8211; a przynajmniej tak przypuszczam<sup>[<a href="#footnote-2-23" id="footnote-link-2-23" title="Zobacz przypis.">2</a>]</sup>, a więc ich celem długofalowym jest zarabianie na serwisie. O ile BiblioNETka może się obronić, bo zdobyła już sporą bazę lojalnych użytkowników, dla których nie liczy się tylko system polecający, ale sama społeczność użytkowników, to dla firmy komercyjnej podejrzenie manipulacji wynikami może oznaczać koniec działalności.</p>
<p>Jak wszystko się skończy, czas pokaże. Prędzej czy później znowu ktoś spróbuje zmanipulować wyniki i trzeba będzie wprowadzić nowe zabezpieczenia. Czy to pomoże w utrzymaniu wiarygodności? Trudno powiedzieć. Ciekawe co moi wierni czytelnicy myślą na ten temat&#8230; <img src='http://www.maciejmajewski.pl/czytam/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<br /><ol class="footnotes"><li id="footnote-1-23">Zastosowano zresztą dokładnie ten sam mechanizm  [<a href="#footnote-link-1-23">↩</a>]</li><li id="footnote-2-23">Nawiasem mówiąc strasznie cięko jest dotrzeć do danych o właścicielu serwisu, a wręcz brak takiej możliwości  [<a href="#footnote-link-2-23">↩</a>]</li></ol><!-- google_ad_section_end -->]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/01/zabawa-w-rekomendacje-co-dalej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
