Trochę statystyk na setną opinię :)
Jakiś czas temu przebąkiwałem o tym, ze mam pewien pomysł na notkę po setnym wpisie z opinią o przeczytanej książce. Jako że “Chrystus z karabinem na ramieniu” był tą setną (opisaną) książką, notka niniejszym ukazuje światło dzienne. Niestety nie w takiej fajnej graficznej formie, jak mogłaby być gdyby Widgenie.com działało prawidłowo, no ale trudno. Chałupniczo zrobione obrazki z Excela będą musiały wystarczyć
Pomysł nie jest może najgenialnieszy, ale prosty i to mi się w nim podoba.
Niniejszym prezentuję kilka podstawowych statystyk dotyczących książek przeczytanych i opisanych w tym miejscu od początku jego istnienia. Znając życie zaraz pojawi się jakiś purysta gatunkowy i zacznie mi czynić różne zarzuty, więc od razu oświadczam, że wszelkie klasyfikacje gatunkowe i rodzajowe są moją suwerenną decyzją i nikomu nic do tego. A to że parę razy nie wiedziałem jak zakwalifikować daną pozycję, czy jako zbiór, czy też jako powieść to inna sprawa – dlatego pozostały nienazwane.
Patrząc na liczbę przeczytanych książek w roku, bezkonkurencyjny był 2006, z zastrzeżeniem że w 2005 trzeba by było dodać pięćdziesiąt kilka pozycji, o których pisałem jeszcze tutaj, poza tym kilka przeczytanych książek z 2008 i 2009 wciąż czeka na opisanie, więc statystyka docelowo się poprawi. Tak czy inaczej, średnia na przestrzeni tych 3,5 lat (2006-czerwiec 2009) nie wychodzi wcale tak źle, a to są dane prezentujące przecież rozkład tylko opisanych książek.
Według rodzaju, tudzież formy przeczytanego tekstu. Ośmiu sztuk nie potrafiłem przypisać ani do kategorii powieści, ani do zbioru, więc zostały gołe.
Przez te wszystkie lata kiedy czytam, nauczyłem się wstępnie selekcjonować książki pod kątem gustów, podążać za rekomendacjami osób, z którymi preferencje czytelnicze mam w zasadzie zbieżne. Mam wrażenie, że rozkład ocen dosyć dobrze odzwierciedla trafność moich wyborów, choć trzeba przyznać, że jednak nadspodziewanie dużo, jak na mój gust, znalazło się książek ocenionych przeze mnie bardzo nisko (2-2,5). Szkoda, że niektóre to były katastrofalne wpadki autorów, co do których miałem niegdyś pełne zaufanie (vide “Lux perpetua” Sapkowskiego). Co do zasady stosuję skalę od 1-5, przy czym na “1″ nic sobie nie zasłużyło do tej pory. Dwa razy przyznałem “6″ co było wyrazem mojego OGROMNEGO wrażenia z lektury i generalnie tą ocenę rezerwuję sobie dla pozycji absolutnie wyjątkowych.
Trochę zaskoczył mnie rozkład językowy, bowiem okazuje się, iż co piąta przeczytana przeze mnie książka była po angielsku. Przede wszystkim to chyba wyraz irytacji i braku cierpliwości na wydanie konkretnej pozycji przez jakiegoś polskiego wydawcę.
Fantastyka dominuje, z blisko 60% udziałem, ale już od jakiegoś czasu następuje przesunięcie w kierunku innych gatunków. Ostatnio czytałem chyba przede wszystkim reportaże, a szykuje się seria z kolejnymi, miejmy nadzieję dobrymi, pozycjami z cyklu Spectrum Muzy. Tym niemniej, wciąż cenię dobrą fantastykę.
Ot i po zabawie. Ciekaw jestem, jakie oceny bym poprzyznawał już przeczytanym książkom, gdybym po nie sięgnął ponownie dzisiaj. W kilku przypadkach prawie na pewno oceny byłyby niższe, nie jestem pewien czy nastąpiłby jakikolwiek ruch w przeciwnym kierunku. Ostatnimi czasy chyba mniej jest we mnie łagodności.
A te pozycje czekają jeszcze na opisanie:
-
2008:
- “Lód”, J. Dukaj
- “W kraju niewiernych”, J. Dukaj
- “Z kamerą i strzelbą przez Mato Grosso”, T. Halik
- “Gringo wśród dzikich plemion”, W. Cejrowski
-
2009:
- “Astronauci”, S. Lem
- “Rycerze na rozdrożach”, K. Bułyczow
- “Pan Lodowego Ogrodu t. 2″, J. Grzędowicz
Zobacz także:

Jeden komentarz to “Trochę statystyk na setną opinię :)”
Jakbyś chciał czemuś przyznać 1, to mam murowanego kandydata – Michał Krzywicki “Plagi tej ziemi”:D
Świetne statystyki.
Zostaw komentarz