“The New Weird”, Ann Vandermeer, Jeff Vandermeer (red.)
Chociaż nie w pełni usatysfakcjonowany, jestem koniec końców (po długiej lekturze) zadowolony, że w moje ręce trafiła antologia pod redakcją małżeństwa Vandermeerów. Z jednej strony liczyłem na interesujące literackie przeżycia, które zapewnić mieli przedstawiciele nurtu w fantastyce, uważanego za jedno z najciekawszych zjawisk ostatnich lat. Z drugiej strony, chciałem się czegoś o tymże nurcie dowiedzieć, co wykraczałoby poza zwykłe teksty literackie.

Antologia pod redakcją małżeństwa Vandermeerów to pierwsza próba całościowego zdefiniowania gatunku/nurtu[1], pokazania jego głównych twórców i ich zróżnicowanych dzieł, być może próba (kompletnie jednak według mnie nieudana, nie z przyczyny edytorów co prawda), pokazania tego co New Weird chce powiedzieć. I choć w przeważającej mierze, “The New Weird” jest oparte na tekstach już dawno opublikowanych, to doceniam ogromną ilość pracy jaką redaktorzy musieli włożyć w tak profesjonalnie skonstruowaną antologię. Bo całość ustrukturyzowana jest bardzo interesująco i obejmuje cztery zasadnicze bloki: Stimuli, Evidence, Symposium oraz Laboratory. Pierwszy z nich, Stimuli, to prezentacja tekstów kilku autorów, uważanych za twórców bądź też prekursorów nurtu, po to by pokazać jego korzenie (chociaż tekstu Moorcocka za diabły nie udaje mi się wpasować w ramy tego, co dzisiaj nazywa się new weird). Na pewno za to tekst Harrisona zaostrzył moje apetyty na, planowane przez Maga na 2009 rok, wydanie “Viriconium”. Ogólnie rzecz biorąc, inspiracje dają radę.
Evidence przynosi z kolei prezentację opowiadań oraz (niestety) fragmentów powieści autorów młodszych, którzy stanowili o sile zjawiska kilka lat temu i których de facto uważa się za najbardziej prominentnych i głośnych reprezentantów new weird. Tą część otwiera opowiadanie “Jack” Chiny Mieville’a i muszę przyznać, że zaskakująco ma (w przeciwieństwie do jego powieści) sens. Ta część jest zaskakująco niezbalansowana, bo po jednej stronie stoją dobre “Jack” Mieville’a, “Immolation” Thomasa, “Lizard of Ooze” Lake’a, “The Gutter Sees the Light That Never Shines”, no i wyśmienite “The Art of Dying” K.J. Bishop (w którym można rozpoznać pierwowzór bohatera “Akwaforty”) oraz “At Reparata” (cudownie optymistyczne – wręcz antynewweirdowskie), a z drugiej całkowicie ulotny (i dla mnie przynajmniej niezrozumiały i graniczący z bezsensem) “Watson’s Boy”) czy dwa fragmenty powieści Krohn oraz Swainston. Zwłaszcza umieszczanie tych dwóch ostatnich tekstów jest według mnie wielce dyskusyjne, bo czyż może cokolwiek wnieść wartościowego? To trochę tak jak lizanie ciastka przez wystawę sklepu.
Trzeci blok, to przynajmniej jeśli o mnie chodzi, najciekawsza część antologii – Symposium, złożone z jednej strony z zapisu internetowej dyskusji samych autorów, o tym czym według nich samych jest tenże nurt i jak go zdefiniować oraz kilka esejów. Można się spierać o to, czy, podobnie jak w przypadku fragmentów powieści, jest sens wkładać do antologii coś takiego jak dyskusja z forum dyskusyjnego, ale tutaj jest to doskonale uzasadnione całą (bardzo spójną) koncepcją antologii i celem, któremu ma ona służyć. Największym rozczarowaniem tej części książki były dla mnie wypowiedzi kilku europejskich edytorów, w tym Konrada Walewskiego.
Ostatnia część to eksperyment (i jak każdy eksperyment niesie ze sobą ryzyko niepowodzenia) – Laboratory to tak naprawdę zabawa słowem, w której nowe głosy poproszono o twórcze rozwinięcie fragmentu tekstu. Brak w tym, podzielonym siłą rzeczy na podrozdziały, opowiadaniu sensu i jakiejś przewodniej myśli, ale czegóż się spodziewać po tekście, który tworzyło siedniu autorów? No, poza tym, że jest stylistycznie niebywale zróżnicowany, co, podobnie jak cała antologia, pokazuje, że new weird ma wiele różnych oblicz, niezależnie od tego, co twierdzi ukuta przez edytorów definicja:
New Weird is a type of urban, secondary-world fiction that subverts the romanticized ideas about place found in traditional fantasy, largely by choosing realistic, complex real-world models as the jumping off point for creation of settings that may combine elements of both science fiction and fantasy. New Weird has a visceral, in-the-moment quality that often uses elements of surreal or transgressive horror for its tone, style, and effects– in combination with the stimulus of influence from New Wave writers or their proxies (including also such forebears as Mervyn Peake and the French/ English Decadents). New Weird fictions are acutely aware of the modern world, even if in disguise, but not always overtly political. As part of this awareness of the modern world, New Weird relies for its visionary power on a “surrender to the weird” that isn’t, for example, hermetically sealed in a haunted house on the moors or in a cave in Antarctica. The “surrender” (or “belief”) of the writer can take many forms, some of them even involving the use of postmodern techniques that do not undermine the surface reality of the text.
Jestem zwolennikiem upraszczania spraw, więc tak długa definicja niemal z definicji, jest dla mnie niejako bełkotem i próbą zaciemnienia stanu faktycznego. Najsmutniejsze jednak jest dla mnie to, że o ile zgadzam się co do środków wyrazu (które określiłbym wręcz hiperbarokową orgią potworności), to nie widzę w tymże nurcie jakiegokolwiek sensu lub myśli przewodniej. Nie wiem tak naprawdę, co autorzy chcą czytelnikom przekazać, a w większości przypadków mam wrażenie, że brak jakiegokolwiek przesłania jest skrywany za zasłoną kontestacji tradycyjnej, tolkienopodobnej fantasy.
Tak czy inaczej, można sobie tylko życzyć, by takich antologii pojawiało się więcej (na autorskie polskie raczej jednak nie liczę – była jedna raczej nieudana próba kilka lat temu – “PL+50″), bo skala projektu, jego drobiazgowość i logiczna konstrukcja zasługują na powtórzenie.





PS. Trochę z tych tekstów (niedużo), można znaleźć w internecie:
- niepotrzebne skreślić [↩]
In: Literatura w sieci, Przeczytane, ocenione · Tagged with: New Weird, opowiadania, vandermeer
