“Magia dla początkujących”, Kelly Link
Kiedy skończyłem ten zbiorek opowiadań przyznałem mu w myślach pewną subiektywną ocenę. Niską. I teraz kiedy zabrałem się za spisanie tego, co o wydanych w Polsce tekstach Link myślę, opinię zmieniłem znacząco. Bo z prozą Kelly Link chyba jest tak, że trzeba trochę czasu na jej przetrawienie, czasu by uświadomić sobie o czym ona tak naprawdę pisze, czasu by wsiąkła w świadomość.

“Magia dla początkujących” to tak naprawdę drugi zbiór opowiadań Kelly Link, po niewydanym w Polsce “Stranger Things Happen”. I równie dobry, choć jednocześnie trochę inny. Link wciąż posługuje się tą samą stylistyką, jest równie oszczędna w słowach, każąc się więcej domyślać lub dowyobrażać, niż podając czytelnikowi wprost, ale wrażenie pozostaje równie silne.
W “Stranger Things Happen” sporo tekstów bazowało na mniej lub bardziej u nas znanych klasycznych baśniach i bajkach, a w “Magii dla początkujących” (zbiorku) od tego autorka odchodzi, choć całkowicie nie porzuca. Jeśli chciała udowodnić, że potrafi zrobić krok naprzód, to wyszło jej to bardzo dobrze i doskonale wróży na przyszłość. Podobnie jednak jak w poprzednim tomiku opowiadań, elementy nadnaturalne są tylko narzędziem do tego, by w pewien alegoryczny sposób opowiedzieć o codziennych problemach. Bez fantastyki można byłoby o nich powiedzieć coś równie sprawnie, ale… ale to nie byłoby już to samo. Doskonały przykład realizmu magicznego.
To co w prozie Link uderza, to wykorzystanie młodych bohaterów. Większość z jej postaci, to dzieci lub młodzież, jak gdyby tylko przez nich świat dało się opisać wykorzystując nadnaturalność. A przecież Link pisze także o tym, co dotyka dorosłych.
Nie wiem czy w “Magii dla początkujących” są słabe teksty. Na pewno dla mnie bardzo problematyczna – z powodu swej surrealistycznej formy – była “Armata”. Jedyny tekst, która całkowicie do mnie nie trafił i którego nic a nic nie zrozumiałem. Pocieszam się za to tym, że przeczytałem takie perełki jak opowiadanie tytułowe, o szaleńczym, fanowskim uwielbieniu serialu telewizyjnego, ale też o rodzinnych kłopotach i pierwszych miłościach (jak ona to wszystko tam zmieściła…), albo “Magiczna torebka”, cudownie przywracająca dzieciństwo[1], czy chociażby zaskakujące studium szaleństwa, czyli “Plany awaryjne na wypadek ataku zombie”.
Jednego można być pewnym – to dziwna proza, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale może po pewnym czasie coś się przypomni, coś “zaskoczy” i koniec końców ten kto po Kelly Link sięgnie, nie będzie żałował.





PS. Zbiorek jest bezpłatnie udostępniany przez autorkę w wersji oryginalnej, pod tym adresem. Co prawda jest okrojony o dwa opowiadania, tytułowe “Magia dla początkujących” oraz “Czarodziejska torebka”, ale to ostatnie i tak można znaleźć w sieci tutaj.
- miałem od razu skojarzenie z dwoma świetnymi tekstami o cudownych latach dzieciństwa – “Tramwaj” Bradbury’ego i “A Night in the Tropics” Jeffreya Forda. [↩]
Zobacz także:

Zostaw komentarz