Moje (czytelnicze) podsumowanie 2007 roku
To będzie podsumowanie trzeciego już roku blogowania o tym co przeczytałem i najprawdopodobniej z dotychczasowych najsłabszego (pod względem ilości zaliczonych tekstów). Życie™, Studia™ i Praca™ dawały o sobie znać, nie pozostawiając na czytanie dla przyjemności zbyt wiele czasu. Ale coś jednak udało się osiągnąć.
Kontynuując moją tradycję przedstawiam ranking roku 2007 (nie do końca kompletny – szczegóły pod koniec)
Zwycięstwo:
- “Gottland”, Mariusz Szczygieł
- “Rękopis znaleziony w Saragossie”, Jan Potocki
Bardzo dobre:
- “Trial of Flowers”, Jay Lake
- “Dżuma w Breslau”, Marek Krajewski
- “Makdonaldyzacja społeczeństwa”, George Ritzer
- “The Etched City” (“Akwaforta”), K. J. Bishop
- “Obłęd rotmistrza von Egern”, Szczepan Twardoch
- “I jeszcze jedno… Świat według Clarksona 2, Jeremy Clarkson
- “Alternatywa według Wilta”, Tom Sharpe
- “Dżihad kontra McŚwiat”, Benjamin Barber
- “Rio Anaconda”, Wojciech Cejrowski
- “Patron”, Grzegorz Gortat
- “Playback”, Raymond Chandler
Dobre tudzież czytalne:
- “Myśl Tysiąckrotna”, R. Scott Bakker
- “Noce krwi”, James Ellroy
- “Ucieczka do Indii”, Krzysztof Mroziewicz
- “Koniec z nędzą. Zadanie dla naszego pokolenia”, Jeffrey Sachs
- “Fizjonomika”, Jeffrey Ford
- “Nowe przygody Mikołajka. Tom 2″, Rene Goscinny, Jean Jacques Sempe
- “Wicher śmierci”, Steven Erikson
- “Spisek papierowy”, David Liss
- “Na szkarłatnych morzach”, Scott Lynch
Rozczarowanie:
- “Diamentowy wiek”, Neal Stephenson
- “Limes inferior”, Janusz A. Zajdel
- “Sieć. Ostatni bastion SS”, Bogusław Wołoszański
- “Twierdza szyfrów”, Bogusław Wołoszański
- “Operacja Talos”, Bogusław Wołoszański
- “Black Man” (“Czarnuch”), Richard Morgan
Porażka roku:
- Bogusław Wołoszański, za wszystkie trzy powieści sensacyjne.
Wszystko co nie zmieściło się w żadnej z powyższych “kategorii”, jest do przejrzenia wśród moich opinii o książkach. Zastrzegam też, że to są czysto subiektywne wybory i choć kiedyś walczyłbym z każdym kto twierdzi inaczej, dzisiaj już nie mam siły na takie zabawy
Generalnie można powiedzieć, że stopniowo odchodziłem w tym roku od fantastyki (raptem 13 tytułów), co po części wynikało z tego, że trochę pojawiało się lektur luźno związanych ze studiami, a po części z mizerii na polskim rynku fantastyki. Dlatego sporo tytułów czytałem po angielsku, co niewątpliwie miało również wpływ na tempo, a co za tym idzie ilość ukończonych książek, bo było ich raptem 34. Chyba najmniej odkąd zacząłem swoje wrażenia spisywać. Trochę ze smutkiem stwierdzam, że albo robię się coraz bardziej zrzędliwy, albo rzeczywiście ten rok jakościowo nie był dla mnie najlepszy. A jak u was?
Zobacz także:

Komentarzy (6) to “Moje (czytelnicze) podsumowanie 2007 roku”
A u nas dobrze. Wznowili “Hyperiona”, więc nie muszę się dłużej ślinić nad aukcjami za kazylion złotych na allegro
Poza tym parę ciekawych książek się trafiło, w tym kapitalny jak zawsze Krajewski. No i dzięki za Twardocha, faktycznie świetna rzecz.
U mnie różnie – ilościowo też tak sobie, za to jakościowo całkiem przyzwoicie (szczególnie końcówka roku, która zaowocowała dwiema znakomitymi pozycjami).
Czym Cię rozczarowała “Limes inferior”? A “Black Man”?
Kliknij sobie i przeczytaj, przecież podał linki do odpowiednich recenzji.
A, rzeczywiście. Dzięki. Nie wiem jak mogłam nie zauważyć.
A ja czytam sobie Gottland i faktycznie daje po głowie. Bardzo dobra rzecz. Dzięki za polecenie.
Zostaw komentarz