“Trial of Flowers”, Jay Lake

Kiedy niedawno pisałem o makabrze przenikającej treść “Akwaforty” K.J. Bishop, nie sądziłem że tak szybko trafię na książkę, która pod tym względem ją tak bardzo pobije. “Trial of Flowers” Lake’a, to kolejna z powieści o miastach, których przeczytanie założyłem sobie jakiś czas temu. A za próbę opisania jak bardzo dziwna to rzecz, może niech posłużą słowa jednego mojego znajomego – This was at times some fucked-up shit.

Nieprzemijające Miasto (w oryg. City Imperishable) to ostatnia pozostałość po niegdyś potężnym imperium. Miasto, które chwile chwały ma już dawno za sobą, a odkąd, wyruszając na wojnę, opuścił je ostatni imperator, rządzone jest przez Grupę Trzymającą Władzę, kilku przedstawicieli, cóż, burżuazji. Zapewne nieprzesadnie różniłoby się od innych podobnych mu kreacji w fantastyce, gdyby nie pomysł na karłów. To pierwszy element tej makabry. Oto bowiem w Nieprzemijającym Mieście żyją karły, będące owocem wieloletnich tortur w dzieciństwie – to zwykli ludzie, którzy spędzili dzieciństwo w pudłach mających powstrzymać wzrost kończyn. Służą głównie przy pracach administracyjnych, szkoleni dodatkowo w sztuce rachowania czy pisania, są niezwykle istotną częścią gospodarki utrzymującej de facto miasto przy życiu. I nagle coś zaczyna się psuć. Nieprzemijające Miasto z narastającą intensywnością nawiedzane jest przez potwory rodem z innego świata, znika jeden z rządzących, który poświęcał swoją energię na utrzymanie monstrów z dala od obywateli, a karły muszą się zmagać z narastającą w stosunku do nich niechęcią ze strony władzy.

Sama koncepcja karłów nie jest jeszcze tak makabryczna, jak np. opisy ich okrutnych zabaw, bardzo dosłowne i momentami na granicy wytrzymałości, a na pewno testujące granice dobrego smaku. To zresztą jakaś dziwna tendencja wśród współczesnych pisarzy fantastów, zwłaszcza tych, których ktoś, kiedyś przypisał do tzw. New Weird. Mam wrażenie, że każdy kolejny tytuł z tego nurtu musi szokować coraz bardziej. Na szczęście dla książki i w przeciwieństwie np. do pozbawionego koncepcji na fabułę i przesłanie[1] Chiny Mieville’a, Lake dał radę zamknąć tą krótką, bo niespełna trzystustronicową książkę w treści niosącej jakąś wartość. To powieść o zwykłych ludziach, którym przyszło podjąć wyzwanie, zadanie wymagające poświęceń, by ocalić większość społeczeństwa, choć niejednokrotnie stało się tak z przypadku bądź prostej, ludzkiej chęci uniknięcia kary.

Trudno polubić bohaterów, bo przecież główna trójka to albo drobny łajdak chcący uchylić się od kary, czy karzeł kryjący mroczne tajemnice albo donosiciel i sługa jednego z władców miasta, również daleki od niewinności, ale nie da się Lake’owi odmówić plastyczności z jaką ich odmalował. Podobnie zresztą jak i całe miasto, które po prostu pulsuje życiem, niezależnie od tego, czy znajdujemy się w środku procesji, kanałach pod metropolią czy w knajpie. A co więcej, Lake zaskakuje czytelnika. Kiedy wydaje się, że oto plan bohaterów na zdobycie władzy udał się, następuje zaskakujący zwrot akcji i tak naprawdę wszystko zaczyna się od początku. Jeśli miałbym porównać “Trial of Flowers” z takim “Dworcem Perdido” czy “Akwafortą”, to bez wątpienia powiedziałbym, że od pierwszego jest lepszy, a od drugiego inny. “Trial…” jest jednak napędzany fabułą i postaciami równocześnie, Bishop napisała zaś powieść trochę oniryczną, w której fabuła nie była tak istotna jak momentami wybijające się obrazy (może nawet bardziej plastyczne niż i Lake’a).

Lektura trochę dała mi w kość i posuwałem się do przodu bardzo wolno, ale po wszystkim mogę z czystym sumieniem napisać, że będę czekał na kolejną część, “Madness of Flowers”. I chyba fajnie by było, żeby ktoś to wydał w Polsce, choć szczerze wątpię, że zrobi na tym interes.

****

PS. W sieci dostępne jest opowiadanie, które poprzedziło “Trial of Flowers”, nieznacznie łączące się z bohaterami tej książki – “The Soul Bottles”


  1. nie licząc debilnej lewackiej propagandy []

Zobacz także:

  • Lista zaległości – grudzień
  • Lista zaległości – październik
  • Lista zaległości – listopad
  • Lista zaległości – wrzesień
  • Moje (czytelnicze) podsumowanie 2007 roku
  • Jeden komentarz to ““Trial of Flowers”, Jay Lake”

    1. Czytam… » Lista zaległości - grudzień - grudzień 1st, 2007

      [...] “Trial of Flowers”, J. Lake [...]

    Zostaw komentarz