“Makdonaldyzacja społeczeństwa”, George Ritzer
Makdonaldyzacja: proces, który powoduje że w coraz to nowych sektorach społeczeństwa Stanów Zjednoczonych, a także reszty świata, zaczynają dominować zasady działania baru szybkich dań. Drżyjcie, bo jest powód. Koniec świata jaki znaliśmy, zbliża się wielkimi krokami, a co gorsza, jesteśmy bezsilni i nie możemy tego procesu już odwrócić.

Zbierałem się na przeczytanie tej książki od kliku lat i wreszcie się udało. I z góry powiem, że to jedna z ważniejszych pozycji jakie w ciągu minionych kilku lat dane mi było poznać. Jak sam autor przyznaje, pojęcie makdonaldyzacji jest swoistym rozwinięciem weberowskiej koncepcji racjonalności, dostosowanym może do wymogów naszych czasów i przemożnego pragnienia dążenia do maksymalizacji wydajności i oszczędności. Bo też całe, zidentyfikowane i nazwane przez Ritzera zjawisko, ma faktycznie sporo zalet.
Socjolog wydzielił cztery podstawowe aspekty makdonaldyzacji: sprawność, wymierność, przewidywalność i sterowanie, i faktycznie z pozoru łatwo obronić argumentację zwolenników tego procesu. Dążenie do uzyskania sprawności wynika wprost z narastającego tempa życia i czy tego chcemy czy nie, nie uda nam się temu przeciwdziałać. Szybkość działania zmakdonaldyzowanych systemów prowadzi do wymiernych oszczędności, z których oczywiście zadowoleni są również klienci. Problem w tym, że ci ostatni rzadko kiedy zdają sobie sprawę, jak wiele czynności i kosztów (także niefinansowych) dostawcy produktów czy usług na nich przerzucają. No bo przecież w takim barze szybkiej obsługi to klienci stoją w kolejce, to oni zanoszą do stolika jedzenie, potem odnoszą resztki do kubła i układają na stercie tace. Wykonują zatem za pracowników sporo czynności, ale przecież to ma miejsce nie tylko w sieciach fast foodów, ale i w tak modnych ostatnio serwisach Web 2.0, w których gros zawartości tworzą użytkownicy w oparciu o przygotowane narzędzia.
W ślad za sprawnością idzie wymierność, która przeważnie sprowadza się do ilości: produktu czy czasu na jego przygotowanie. A taka kwantyfikowalność ułatwia zarządzanie całością procesów, chociaż z drugiej strony skupienie się na liczbach jest zwodnicze i przeważnie stanowić ma iluzję mnogości, wielość utożsamiana jest boweim z jakością. Kwantyfikowalność procesów ma oczywiście prowadzić i do ich przewidywalności (w każdym barze McDonalds’a spotkamy się z jednakowo wyglądającym wnętrzem, obsługą, ofertą, itd.), i do łatwiejszego sterowania pracownikami i klientami. Siłą rzeczy, tak wielorakie narzędzia, przynosząc z jednej strony pewne korzyści (po zagłębieniu się w szczegóły – głównie pozorne), prowadzą do dehumanizacji naszych zachowań. Ludzie pozbawieni prawa do indywidualności, zmuszeni do wykonywania tych samych procedur przy znikomej możliwości ich modyfikacji, zastępowani maszynami i urządzeniami, ograniczają myślenie. Okazuje się tym samym, że makdonaldyzacja napędzana pogonią za efektywnością, przez swoją posuniętą do skrajności racjonalność, staje się sama w sobie nieracjonalna.
Jak każde zjawisko, makdonaldyzacja ma swoje dobre strony, bo przecież dzięki standaryzacji i pewnej uniformizacji, dostępność wielu produktów czy usług jest znacznie większa niż kiedykolwiek wcześniej, czas niezbędny na zaspokojenie szeregu potrzeb jest znacznie krótszy, dyfuzja wiedzy i innowacji jest znacznie szybsza, a standardy chociażby przetwórstwa żywności, są znacznie wyższe. Parafrazując klasyka, rozchodzi się jednak o to, że plusy przesłaniają nam minusy, a tych jest multum.
Najsmutniejsze stwierdzenie padają na końcu całego tego długiego eseju. Bo jeśli liczysz, że Mcfirmy do ciebie nie trafią a zaszycie się w głuszy pomoże na odizolowanie się od ekspansywnej makdonaldyzacji, mam smutną wiadomość. Daremne żale, próżny trud. Makdonaldyzacja czeka za rogiem i tylko patrzeć, jak zapuka do twoich drzwi. Ritzer twierdzi, że uciec przed nią nie można, da się jedynie opóźnić jej postęp, neutralizować jej pewne aspekty. Powodzenia.





In: Przeczytane, ocenione · Tagged with: esej, spectrum

on 26/09/2007 at 22:39
Permalink
na odtrutkę proponuję Dopplera