“Bogactwo i nędza narodów”, David S. Landes
“To zapierająca dech w piersiach swoim rozmachem panorama dziejów świata” – to tyle jeśli chodzi o okładkowy blurb, a niestety w moim mniemaniu ma raczej niewiele wspólnego z zawartością samej książki. Tyle, że większość tego o czym Landes pisze było mi już znane wcześniej, chociażby z racji wykształcenia, więc może to po prostu kwestia tego, że przeczytałem wcześniej o jedną książkę za dużo?

Motywacja stojąca u podstaw napisania tej książki jest rzeczywiście ogromnie ciekawa, bo autor postawił sobie za cel próbę odpowiedzi na pytanie dlaczego tylko niektóre narody osiągnęły wysoki stopień rozwoju, innym udało się to dopiero po stuleciach, a jeszcze inni wciąż do tego dopiero dążą.
Dla mnie jednak, niewiele znalazło się tu informacji naprawdę cennych, a tym bardziej nowych, które wiele wnosiłyby do mojego zasobu wiedzy, bo tak naprawdę było to powtórzenie wykładu z historii gospodarczej, który zawierał o wiele więcej informacji niż zaprezentował Landes i do tego koncentrujących się na konkretnych zagadnieniach. Landes przekopał się przez imponującą liczbę materiałów źródłowych podczas prac nad książką, a miarą tego niech będzie fakt, że przypisy i bibliografia liczą ponad sto stron, ale stało się tak trochę za cenę poświęcenia nadmiernej uwagi kwestiom często drugorzędnym, nadmiernie szczegółowym (jak powiązania rodzinne francuskich hutników z XIX w., co skutecznie zaciemniało generalny obraz), czy wręcz humorystycznym (jak powiązanie faktu posługiwania się przez Azjatów z południowo-wschodniej części kontynentu pałeczkami podczas jedzenia i ich wysokiej sprawności przy pracach manualnych wymagających dużej precyzji). Często miałem wrażenie, że autor sam nie do końca wierzył w to co pisał, ale na nieszczęście dla generalnego odbioru książki, takie dziwne incydenty i skoki w bok, tkwią w pamięci bardziej niż podstawowa zawartość tekstu.
A tutaj trzeba Landesowi oddać sprawiedliwość, bo nawet jeśli dla mnie było to głównie przypomnienie, to autor systematyzuje przyczyny bogacenia się narodów i wydziela kilka głównych czynników, które zdecydowały o rozwoju cywilizacyjnym wybranych części świata. Czynniki geograficzne, kulturowe i trudne do jednoznacznego przypisania kwestie związane z nauką, ustrojami politycznymi i społecznymi, więc na dobrą sprawę ściśle uzależnione od kulturowych. Wartością dodaną książki było dla mnie zwrócenie uwagi na kwestie rozwoju nauki, bo geografia, różnice kulturowe (głównie religia) czy rozwiązania ustrojowe w sposób tak oczywisty determinowały tempo rozwoju, że nie byłą to żadna nowość. Landes zwrócił uwagę, że tylko w Europie nauka w nieporównywalnie większym stopniu przyczyniła się do postępu dzięki zinstytucjonalizowaniu eksperymentu i twórczej wymianie wiedzy pomiędzy uczonymi z innych krajów, choć w dużej mierze sprzyjały temu kwestie kulturowe i względna homogeniczność kontynentu.
Drugą istotną zaletą książki jest zwrócenie uwagi na dwa, niezwykle istotne kraje Azji: Chiny i Japonię. Pierwszy z nich, pomimo zaawansowania rozwoju, chociażby nauki, wyprzedzającego dokonania europejskie o kilkaset lat, w pewnym momencie zamknął się na jakikolwiek postęp i kontakty zewnętrzne, pogrążył się w marazmie i przegrał wyścig o dominację. Drugi, izolował się podobnie jak Chiny, ale w pewnym momencie nawiązał równorzędny wyścig i koniec końców, został drugą największą gospodarką świata. David Landes świetnie pokazuje kulturowe uwarunkowania, które zadecydowały o takich kierunkach rozwoju.
Landes jest zdecydowanie zachodniocentryczny i brak być może pewnej równowagi, pewnego spojrzenia wychodzącego poza nasz krąg kulturowy (albo raczej poza kraje protestanckie), ale z drugiej strony stawianie się w pozycji zewnętrznego obserwatora naszej cywilizacji prowadziłoby do relatywizacji, tak przez autora krytykowanej (i słusznie). Pozostaje stwierdzić, że reszta świata musi po prostu pogodzić się z faktem, że czy tego chce czy nie, Europa wygrała wyścig cywilizacyjny bo potrafiła we właściwym czasie i we właściwej skali zaprząc miecz i rozum, ale sama książka “Bogactwo i nędza narodów”, dla osób dogłębnie zainteresowanych tematem, może stanowić jedynie punkt wyjścia, bo jest jednak nastawiona na masowego odbiorcę.





In: Przeczytane, ocenione · Tagged with: esej, spectrum

on 14/05/2008 at 22:33
Permalink
Trochę nie rozumiem, po co kokietowanie argumentem, że autor nie napisał niczego nowego. Dla jednych zawsze będzie nowe, dla innych nie, sprawa zupełnie subiektywna, która nie wnosi niczego istotnego do tematu.
on 19/05/2011 at 13:32
Permalink
W takim razie może jakaś propozycja ciekawszej, ambitniejszej lektury, pogłębiającej poruszone przez Landesa kwestie?
Pozdrawiam