“Ziele na kraterze”, Melchior Wańkowicz
Tak po prostu. To jedna z najpiękniejszych książek jakie w moim krótkim, prawie trzydziestoletnim życiu przeczytałem.

A wszystko, jak to często bywa, zaczęło się od przypadku. Owszem, kiedyś planowałem ją przeczytać, ale akurat szukałem “Szczenięcych lat”, a że po remoncie u rodziców na regałach nic nie jest tam gdzie było przez ostatnich 15 lat, znalazłem akurat “Ziele na kraterze”. Oby więcej takich odkryć. Choć Wańkowicza znałem dotychczas z “Monte Cassino”, a później już z pełnej trzytomowej wersji “Bitwy o Monte Cassino”, to jakoś przez swoje szczeniackie urojenia, jego pozostałe książki jawiły mi się jako mało interesujące. No bo jak można ciekawie pisać o rodzinie? Otóż można. I to w taki sposób, że czytelnik poruszony jest do głębi.
“Ziele…” nie jest książką ortodoksyjnie trzymającą się faktów (co chyba generalnie jest dosyć częstym zarzutem czynionym Wańkowiczowi), ale to nieistotne, bo na całe szczęście autor fenomenalnie filtruje rzeczywistość przez własne ja i to w taki sposób, że usta same składają się w wyraz zachwytu. Nie wszystko o czym Wańkowicz zresztą pisze, miał okazję przeżywać osobiście, bo wojna wielu rzeczom stanęła na przeszkodzie i rozrzuciła rodzinę po świecie. Tym niemniej, dzięki cudownym listom od rodziny ma okazję śledzić jak też rozwija się to ziele, które wykiełkowało na kraterze, jak kwitnie i ginie w chwili największej próby.
Ale to nie jest książka tylko o wojnie, choć ona zajmuje sporą część i to najsmutniejszą, tej książki. Zanim nadeszły mroczne lata okupacji, rodzina Wańkowiczów żyła pełnią życia, korzystając z każdej chwili przebywania razem, patrzenia jak dorastają dzieci, cieszenia się ich radościami i smucenia przykrościami. Ale ponad wszystko, nauki życia w taki sposób, by nigdy nie stanęło ponad człowiekiem. Ja marzę o tym, żeby pewnego dnia, kiedy będę miał własne dzieci, umieć je wychowywać w tak mądry sposób jak Wańkowicz swoje córki, unikając “smrodku dydaktycznego”, ale jakże doskonale. Wszelkich oszołomów wypływających dzisiaj na powierzchnię, można tylko zapytać, czy lepiej patriotycznie przysposabiać dzieci a’la King, czy też poprzez palenie swastyk i faszystowskie gesty. Ale to przecież pytanie retoryczne.
Każdy element powieści pochłaniałem bez najmniejszego problemu i nie była to tylko kwestia tego, o czym pisał Wańkowicze, ale również tego jak to robił. Mam tu oczywiście na myśli pasję i głębokie uczucia jakie nim kierowały, ale także mistrzostwo języka, ze wszystkimi cudownymi regionalizmami, arcypiękną polszczyzną, obrazami, dźwiękami i zapachami po prostu wylewającymi się z kart powieści. To tak jakby Wańkowicz pisał jakimiś ruchomymi, żywymi obrazami, które oddziałują na czytelnika wszystkimi zmysłami.
Boję się tylko jednego, a mianowicie tego, że uczynienie z tej książki lektury w gimnazjum skutecznie zniechęci do niej młodych ludzi. Z drugiej jednak strony, zapewne dojrzewa się do niej z czasem i dopiero wtedy potrafi przemówić do głębi. Przepiękna, pełna miłości i ciepła, a przy tym bezbrzeżnego smutku opowieść. Cudowna apoteoza rodziny. Niewiele książek, jakie przeczytałem może się z nią równać.







on 31/03/2007 at 08:38
Permalink
uwielbiam “Ziele”
to na niej uczyłam się czytać, tj. na części do-wojennej
czasem, jak mi źle biorę i czytam dowolny fragment
a Wańkowicza całego lubię, choć bardziej niż część reporterską wolę narracyjno-rodzinno-podróżną, jest bardziej żywa imo.
on 01/04/2007 at 00:07
Permalink
musze przyznac ze nie moglem jej “przejsc” w gimnazjum ale nie wiadomo czy po nia nie siegne jeszcze (jestem teraz w liceum).
on 02/04/2007 at 09:33
Permalink
Sięgnij, bg, sięgnij. Ja sięgnąłem niedawno zachęcony przez Vanina i po prostu mną pozamiatało. Wspaniała książka i tyle.
on 23/05/2007 at 15:03
Permalink
wszystkie ksiażki Melchiora Wańkowicza to skarby można na nich się uczyć , więcej zrozumieć otaczający nas świat mechanizmy nim rządzące – czytając to co opisuje p. Melchior Wańkowicz – Historia nauczycielką życia – on jest świetnym nauczycielem …. Podobnie jak z Jackiem Kaczmarskim
on 18/11/2007 at 11:32
Permalink
[...] Zwycięstwo: “Ziele na kraterze”, Melchior Wańkowicz “Fiasko”, Stanisław Lem [...]
on 29/11/2007 at 19:13
Permalink
czytam tą książke już ,,dochodzę” do końca jestem jak tańczą mazura …. muszę napisać recenzję a tak naprawdę polski to nie jest moja dobra strrona ….mam napisać recenzje…pomożecie mi …największy mam problem z rozważaniami co mi się podobało a co nie ….szczerze to trudno mi stwierdzić bo trochę ta książka była dla mnie trudna…a wogóle to wiem jaki to rodzaj książki…. pomóżcie!
on 05/02/2008 at 17:45
Permalink
mam proźbę jakby ktoś miał streszczenie zaiela to byłabym wdzięczna gdyby mi wysłał na meila albo chociaz link bo nigdzie niemoge znalezc. Przeczytalam ksiazke ale chce tez przeczytac streszczenie bardzo prosze. Pozdrawiam natisssss@wp.pl
on 23/02/2008 at 12:24
Permalink
a macie może ziele w wersji elektronicznej czyli napisanej na komputerze bo chce do lektora wrzucić ?
on 06/04/2008 at 14:16
Permalink
zwalona ksiazka
nienawidze jej
on 27/04/2008 at 19:30
Permalink
my mamy ją niestety za lekturę i niestety jej nie przeczytam (jutro kartkówka) i dostanę pałę, ponieważ w bibliotece szkolnej ani publicznej już nie było więc super ;/ mam nadzieję że kiedyś będe miała okazję
on 08/05/2008 at 13:39
Permalink
potrzebna mi jest jedna informacja; o tym dlaczego “KING” musiał opuścić swoją rodzinę? Niestety nie mam czasu przeczytać całej książki ale żałuje i proszę o jakąkolwiek odpowiedź
on 01/11/2008 at 20:31
Permalink
może mi ktoś streścić tą książkę????? moje gg:10506853
on 12/01/2009 at 09:24
Permalink
Precz z wykpiwaniem!!! “Ziele na kraterze” lekturą wręcz szkodliwą, jakby ktoś chciasł się wzorować. Zawsze lubiłam Wańkowicza, a teraz mam o nim dużo gorsze zdanie. Pisze świetnie, ale włosy mi się jeżyły na głowie, gdy czytałam o jego metodach wychowawczych. Liberalizm, puszczanie “na luz” – niech będzie. Ale to wyśmiewanie dzieci!!! Zachęcam wszystkich uczniów do protestowania na lekcjach przeciw takim sadystycznym metodom- wyśmiewanie, kpiny to jedne z najgorszych sposobów wpływania na czlowieka – i córkom W. zaszkodziły! Tili wyrosła na pracoholiczkę, która wciąż się zastanawiała nad tym, jak by jej postępowanie ocenił ojciec; czy nie za mało z siebie dała (wskutek czego zemdlała i wylądowała w szpitalu). Oczywiście, w sumie przeważyły w tym wychowaniu pozytywy – dzięki miłości obojga rodziców, ciepłu i akceptacji matki, pobudzaniu ciekawości poznawczej itp. Ale apeluję – precz z ironizowaniem, wyśmiewaniem wańkowiczowskim! P.S. Jestem matką dwojga nastolatków
on 17/01/2009 at 21:41
Permalink
W tej książce jedynie możliwy do przeczytania był wstęp Joanny Papuzińskij
!
on 21/01/2009 at 14:42
Permalink
Książka porażka. Nie kręcą mnie losy rodziny. Jak bede chciał włącze se M jak Miłość. To jest nudne jak flaki z olejem!
on 10/02/2009 at 20:50
Permalink
głupszej ksiązki nie czytałem ;/
jest całkowicie bez sensu i nie do zrozumienia !!!
on 14/02/2009 at 16:13
Permalink
ja też nie mogę strawić ziela i zgadzam się, że możliwy do przeczytania jest tylko wstęp Papuzińskiej
.
pojutrze będę miała z tego kartkówkę, a w żadnej bibliotece nie ma, będę musiała to kupić, ale to straszne zdzierstwo, kosztuje 24zl, a i tak tego nie przeczytam i nigdzie nie ma opracowań ;/. kicha
on 15/02/2009 at 19:57
Permalink
Ja właśnie niedawno przeczytałam książkę ” Ziele na kraterze”, też jest to moja lektura. Na początku kiedy pożyczyłam ja od koleżanki bo zobaczyłam ogromna cegłe i pomyślałam ze całe ferie zmarnuje na nią. Ale po przeczytaniu zmieniłam zdanie. Jest to piękna książka, zapierająca dech w piersiach. polecam warto przeczytać:)
on 23/02/2009 at 17:01
Permalink
jestem dopiero na 100 stronie a nie wiem co jest glownym watkiem w tej ksiazce o musze to miec na jutro prosze pomozcie z gory dzieki
on 24/02/2009 at 15:24
Permalink
to jest głupie!
nie da się tego czytać!
tu jest tylko o tym jak sie king z dziećmi kłóci albo coś takiego! nie wiem o cyzm to jest ! du…pa nie przeczytam tego ! jestem na 150 stronie a nic tu nie ma du……pa !
on 01/03/2009 at 11:25
Permalink
Mi sie zbytnio nie podobała. Mam prośbę czy ktoś wie jak napisać charakterystykę Melchiora Wańkowicza była bym wdzięczna za pomoc:) karolinkaa6549@wp.pl to mój adres
on 07/03/2009 at 16:48
Permalink
ksiazka jest zalosna, nie wiem jak mozna sie takim chlamem zachwycac
on 28/03/2009 at 18:54
Permalink
książka jest ciężkostrawna. to prawda. w wielu momentach by zrozumieć muszę cofać i zaczynać od nowa. to książka na długi okres – męczy. a przymus jej czytania zniechęca.
sama jej fabułą jest piękna. nie zapomnijcie, że jest na faktach. jak kochający ojciec opisuje najpiękniejsze lata swojego życia.
a wszystko kończy się tragiczną śmiercą jednej z córek.
choć pojutrze mam z niej sprawdzian to jej nie skończę.
`I MATOŁY Z MINISTERSTWA. DAJCIE JAKIEGOŚ CZŁOWIEKA DOŚWIADCZONEGO W UCZENIU I ZNAJĄCEGO MŁODZIEŻ I DOBRZE PROGRAM BY USTALAŁ LEKTURY A NIE Z ROKU NA ROK ZMIENIACIE NA GORSZE, KOMPLETNIE NIE MAJĄC NIC WSPÓLNEGO Z NAUCZANIEM, PACANY.
on 29/03/2009 at 11:11
Permalink
ja jestem na około 120 stronie i jest to moja lektura. muszę ją szybko przeczytać, bo za 2-3 dni mam sprawdzian wiadomości z niej ;/ przyznam , że jak pierwszym razem zaczęłam ją czytać to po 36 stronach ją odłożyłam, bo myślałam, że padnę. Teraz, gdy zaczęłam czytać po raz drugi uważam, że jest to naprawdę świetna książka i godna przeczytania. Owszem, jest nudna i strasznie “trudna” do przeczytania, ale świetna. [ i mówi to rozwydrzona 15-nastolatka xD ]
on 31/03/2009 at 15:02
Permalink
o ja ! wy mówicie że to taka piękna ksiażka
jestem na 140 s i nie moge jej przeczytać jeszcze takiego świństwa nie czytałam. żAL !!!! normalnie ;/ ja bym lepiej zrozumiała Reya ! wolę już czytać Trylogię Sinkiewicza niż to “coś” ;/ myślałam ze to bedzie fajne… ale ja tego nie czaje. w przyszłym tygodniu mam sprawdzian i oczywiście dostane 1 ;/ chociaż preczytam ją całą to itak nic nie zrozumie bo ten Wańkowicz ciagle wątki zmienia i po prostu nie kumam o co chodzi
on 01/04/2009 at 20:02
Permalink
ejj a moze wiecie gdzie mozna znalezc streszczenie bo ja wogole sie za to niemoge zabrac a jutro omawiamy xD
on 05/04/2009 at 15:03
Permalink
No właśnie ja też nic nie kumam z tego..;/
Gdzie jest jakieś streszczenie?! Proszę Was ! napiszcie mi..;p
Pozdrawiam wszystkich..xd
on 20/04/2009 at 19:03
Permalink
Ja tam tego nie czytam, to wyglada jak wielka cegla do budowanie domow.
on 04/05/2009 at 14:16
Permalink
Dajcie jakieś streszczenie a nie fragment ;] żal.pl
on 25/05/2009 at 09:41
Permalink
Przeczytałam wszystkie komentarze… aż się robi smutno, że tak teraz wypowiada się polska kształcona młodzież. Już nawet nie chodzi o to co się komu podoba, tylko jak to jest przekazane – wyśmiane, wyszydzone, bez żadnych konkretnych przesłanek i jedyne czym by was zainteresować to – streszczenie.
Przeraża wizja takiej młodzieży.
on 25/05/2009 at 10:01
Permalink
Amen.
on 25/05/2009 at 16:45
Permalink
Najgorsza książka jaką w życiu czytałem.
A raczej nie czytałem bo po 5 stronach nic nie rozumiem. Na jutro mam we fragmentach 69 str przeczytać i nie przeczytam.
Po co w ogóle te lektury i wiersze są do przerabiania. Niektórzy są popier..leni
on 28/05/2009 at 09:15
Permalink
super się czyta
jest extra
łuuuuhu
on 03/06/2009 at 15:26
Permalink
Ja będąc na 100 stronie nie wiedziałam o co chodzi i myślałam że to najgorsza głupota, wszystkim czytającym mówię że spokojnie można opuścić 100 stron i czytać dalej bo od tego momentu się rozumie no i warto przeczytać jakieś streszczenie tych 100 stron…
Ogólnie książka nie zbyt ciekawa(jedynie wojna i wycieczka rowerami i kajakami)-ale do przebrnięcia
on 08/07/2009 at 00:17
Permalink
Zabralam “Ziele” na wakacje. Wlasnie skonczylam gimnazjum, a ta ksiazka jest otoczona szczegolnym kultem w mojej rodzinie(szczegolnie zafascynowany jest tata ;P) wiec uznalam ,ze nalezaloby odrobic czytelnicze zaleglosci. Czytajac najpierw padalam ze smiechu poznajac metody wychowawcze Kinga, ale pozniej lez nie moglam powstrzymac… to takie straszne, ze w tak krotkim czasie zostala zburzona ogromna stabilna budowla ,jaka byla ta jedna konkretna rodzina… a bylo wiele takich rodzin…
Ksiazka warta polecenia …
pozdrawiam
on 31/07/2009 at 18:19
Permalink
czytam tą książkę i jestem już na 72 stronie ,zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie i poruszyła moje uczucia mimo że zawiera dużo trudnych słów ale z kontekstu zdań można się domyśleć o co chodzi i mam nadzieje że z końcem wakacji ją skończę czytać
on 15/08/2009 at 11:40
Permalink
Mam 14 lat. I jest to moja lektura szkolna. Gdy zaczynałam czytać stwierdziłam, że jest to nuda. Po przeczytaniu klikunastu str. zmieniłam zdanie. Staram się przeczytać ją do końca, chociaż czytanie lektur to wcale nie jest moja dobra strona. Więc proszę jeśli byście mogli podajcie mi najwazniejsza inoformacje (o książce) o tersci zawartej w niej
) z gÓry dziękuje bardzo ;** ;]
Pozdrawiam Agg;**
on 15/08/2009 at 11:41
Permalink
A zapomniałam dodać
Pomimo to, że są wakacje będę ją przerabiać w 2 kl. gim. ;] ;*
on 24/09/2009 at 15:20
Permalink
warto przeczytac …polecam
on 30/09/2009 at 16:16
Permalink
plis jeśli kto ma jej SZCZEGółOWE streszczenie to wyślijcie mi je na poczte. Ale chodzi mi o konkretne rodziały, streszczenie po kolei rozdziałów. Błagam pomóżcie!!!
mój e-mail Nina9415@wp.pl
on 11/11/2009 at 00:18
Permalink
O tempora…o mores…
Nakaz czytania książki jako lektuty, to jej pewna smierć…. Podczas nauki w liceum, 10 lat temu, przeczytałam praktycznie większość z tzw. kanonu literatury. Od poczatku Wańkowicz był dla mnie mistrzem słowa pisanego. Lekkość, ciętość, potoczystość… Nie karzcie tej książki i zdejmijcie ją z listy lektur.. Nie docenią jej jakości nastolatki zapatrzone w tabloidy i portale plotkarsko-lanserskie. Niektórym nie chce się przeczytac pozycji liczącej po 200-300 stron i skamlą o streszczenia…. Żenada….
on 28/11/2009 at 17:47
Permalink
Szukałam jakiegoś tekstu na temat “Ziela na kraterze”, żeby skonfrontować go z moimi wrażeniami i doznałam szoku kiedy google wypluło streszczenia umieszczane na ściąga.pl itp stronach – nie wiedziałam, że książka jest obowiązującą lekturą w gimnazjum! podzielam zdanie Asicy – to morderstwo na tej wielkiej książce…
Żałuję, że przeczytałam “Ziele…” dopiero teraz (mam 22 lata), choć uważam za idiotyzm by tak poważną i trudną językowo rzecz wtłaczać w program nauczania 14latkom.
Inną sprawą jest tragicznie niski poziom intelektualny młodzieży, brak jakiejkolwiek wrażliwości, nieumięjętność czytania i czerpania z lektury przyjemności i pożytku – to policzek w twarz dla ludzi takich jak Wańkowicz, który swoje dzieci wychował tak, by znały i ceniły polski język, literaturę, i potrafiły pisać. Fragmenty ich dokonań pisarskich z wyprawy po Europie znajdują się w książce, sprawdźcie, gimnazjaliści, jak pisała 16letnia Tili, jak była dojrzała i jaki miała zasób słów.
“Ziele na kraterze” mnie zachwyciło, choć były trudne do przebrnięcia momenty, wiele regionalizmów, archaizmów, staropolszczyzna, taki krasomówczy ton, co czasem przytłaczało (tak wiele jeszcze trzeba się nauczyć).
Z drugiej strony właśnie to bogactwo językowe ogromnie sobie cenię.
Najważniejsza jednak wg mnie jest dawka emocji jaką dostarcza “Ziele..” – w końcu to prawdziwa historia dziejów rodziny. Razem z nimi śmiałam się, płakałam, smuciłam.
Dopiero teraz, kiedy przeżyłam z nimi okupację, emigrację, powstanie, poczułam w sobie coś na kształt kiełkującego patriotyzmu…
Podczas lektury uderzyło mnie jak przewartościował się współczesny świat, jak dziś coraz rzadziej określa nas “być” na korzyść napędzanego reklamą “mieć”.
“Ziele…” jest wspaniałe – jest książką mądrą, w której można zakreślać dziesiątki złotych myśli, wypełnioną humorem i przekorą, otwartością umysłu, piękną polszczyzną.
Szkoda, że została sprowadzona w gimnazjum do ‘testu ze znajomości treści’…
on 07/12/2009 at 09:53
Permalink
Lubię czytać książki, ale ,,Ziele na kraterze” jest strasznie nudne i napisane niezbyt dobrze, więc wszystkim odradzam czytanie tej książki.
on 13/12/2009 at 16:31
Permalink
na jakiej stronie można znaleźć fragment ksiażki “pedałowanie przez Europe?
on 24/12/2009 at 07:59
Permalink
przez wakacje próbowałam przeczytać,bo teraz mam ją przerabiać w szkole, największy gniot jaki miałam w zyciu w rękach,błagam wyslijcie mi szczegółowe streszczenie, z góry dziękuje weronina@interia.pl
on 31/12/2009 at 13:39
Permalink
Mógłby ktoś mi wysłąć streszczenie szczegółowe aniolek07@amorki.pl to książka nie do przeczytania i amen. Mam ochątę się nią zająć po chrześcijańsku (Na stos!) Czytałam 65 stron obok mnie leży cały czas słownik Kopalińskiego jakby coś, i stwierdziłam że słownik byłby ciekawszy od tego gniota.
on 03/01/2010 at 21:07
Permalink
Niestety ja też to czytam. To bardzo dobra książka, ale nie dziwcie się że młodzież nie docenia jej. Jest za trudna dla gimnazjalisty, w końcu 14-15 lat to jeszcze wiek buntu, kiedy nastolatkowi nie zależy na jakichś wyższych wartościach. Starsi powinni zrozumieć – to za ciężkie dla nastolatka, za dużo gwary, terminów, wyrazów spolszczonych. Niestety ta książka może podobać się tylko wrażliwszym gimnazjalist(k)om.
Zresztą wiele książek jest ciężkich do zrozumienia w gimnazjum i te bałwany z ministerstwa oświaty źle dobierają lektury. Na razie czytam z przymusu. Potem może głębiej wniknę w to. Lektura za trudna w odbiorze, czytaniu i zrozumieniu jak dla mnie.
on 04/01/2010 at 06:12
Permalink
Mi się podobały pierwsze 2-3 strony, bo w fajny sposób były napisane. Ale pozostałe 160 stron, które przeczytałam czytałam na siłę. A tyle fajnych książek bym chciała przeczytać. Np. “Plażę dla psów” J.Kaczmarskiego przeczytałam do połowy i przez “Ziele” nie mogłam skończyć, a “Plaża” jest super. A przez jedną książkę (jak dla mnie denną) nie należy mówić, że jak się nie podoba to nastolatek nie jest wrażliwy, bo to tylko jedna książka. Do mnie np. Wańkowicz w ogóle nie trafia i mało mnie obchodzą losy tej rodziny, bo rodzina jak rodzina. A samo to, że musiałam ją przeczytać przez święta-masakra. Gdybym nie naprężała się, że muszę to przeczytać, a tu jeszcze 300 stron może podejście byłoby całkowicie inne ( w dodatku, że przed świętami nie miałam kiedy wypożyczyć z biblioteki i przywitałam nowy rok z “Zielem na kraterze” w ręku :/ Nigdy więcej żadnej książki Wańkowicza!!! A z ministrem edukacji na stos!
on 10/01/2010 at 13:42
Permalink
ale glllllllllllupotki piszecie , na olimpiade to czytam i mam już tego dość!!!
on 10/01/2010 at 13:44
Permalink
czytam to na olimpiadę i mam już tego serrrdecznie duże DOŚĆ