“Operacja Talos”, Bogusław Wołoszański
Po skończeniu naszły mnie naprawdę duże wątpliwości, czy serial “Twierdza szyfrów” kręcony na podstawie pierwszej sensacyjnej książki Wołoszańskiego będzie dobry. Bo jeśli jest równie dobrym scenarzystą jak pisarzem książek sensacyjnych, to czarno to widzę.

“Operacja Talos”, co tu dużo mówić, jest książką słabą, choć nie z powodu pomysłu. Ten jest całkiem atrakcyjny, a że historię nazistowskich Niemiec w ciągu dalszym otacza wiele sekretów, nie jest trudno wpaść na interesującą historię. Biorąc dodatkowo fakt, że Wołoszański od lat te tematy zgłębia i, zwłaszcza w telewizji, potrafi o nich fascynująco opowiadać, wydawałoby się, że efekt końcowy będzie równie dobry. Niestety, o ile w warstwie koncepcyjnej “Operacja Talos” jest wciągająca, to w warstwie fabularnej czy psychologii postaci już pozostawia wiele do życzenia.
Temat tajnych eksperymentów na psychice ludzi zmierzających do zamachu na Hitlera, Wołoszański już kiedyś podejmował w “Sensacjach XX wieku”, tych odnowionych z elementami fabularnymi i chcąc pójść za ciosem, pokusił się o rozbudowanie tej historii już o czystą fikcję, czyli wprowadzenie walki wywiadów, polskiego i hitlerowskiego. Niestety, elementy sensacyjne Wołoszański wykorzystuje źle, a jeden wręcz amatorsko. Polski, głęboko zakonspirowany, superagent, Michael Sosnowitz, znany w środowisku berlińskim bon vivant i kobieciarz, a przy tym hojny sponsor NSDAP, wpada na ślad eksperymentu przeprowadzanego w obozie koncentracyjnym w Dachau. Celem badań jest stworzenie całkowicie bezwolnego, poddającego się perswazji człowieka, którego wykorzystać będzie można do różnych podejrzanych zadań. Równolegle kontrwywiad SS rozpracowuje go, podejrzewając o działania godzące w interes III Rzeszy.
To co mogłoby się okazać początkiem interesującej powieści jest marnowane przez kiczowate zagrywki w postaci zdrajcy w polskich szeregach (wiemy kim jest w chwili, gdy go poznajemy) czy beznadziejnie amatorskiego wątku romansowego i kobiety zakochującej się na zabój po kilku godzinach spędzonych z Sosnowitzem. A że kobieta pałająca silnym uczuciem może albo faceta całkowicie unicestwić, albo wynieść na wyżyny, wiadomo już jak to się wszystko skończy.
Elementów zupełnie nic nie wnoszących do fabuły jest zbyt dużo, dość wspomnieć tajne spotkanie w Strasburgu, a ich jedynym celem jest chyba tylko rozbudowanie treści książki o jakąś akcję, najpewniej tylko po to, by główny motyw, czyli tajne eksperymenty Himmlera, nie brzmiały zbyt sucho i by dać okazję do jak najczęstszego umieszczania faktycznych, historycznych wydarzeń. Zbyt wiele jest niedomówień i przeskoków czasowych, zbyt skromne uzupełnienie głównego, czysto historycznego wątku o logicznie pasujące elementy fabularne. Trudno też emocjonalnie związać się z głównymi bohaterami, bo wiemy o nich po prostu zbyt mało, a ich motywacje często są zupełnie niezrozumiałe. Jednym słowem, to co bardzo dobrze sprawdza się na ekranie telewizora, włącznie z charakterystycznym, często parodiowanym sposobem opowiadania Wołoszańskiego, tutaj niestety nie składa się w dobrą całość. Po prostu inne są wymogi szklanego ekranu, a inne powieści sensacyjnej.
Wielka szkoda, bo wykorzystując swoją przebogatą wiedzę i umiejętność interesującego opowiadania o tajnej historii, Wołoszański mógłby zostać całkiem niezłym towarem eksportowym. Gdyby tylko popracował nad swoimi umiejętnościami pisania książek sensacyjnych.





Zobacz także:

Komentarzy (3) to ““Operacja Talos”, Bogusław Wołoszański”
Ciekawa krytyka tylko że autor tego nigdy nie dorasta nawet do pięt Wołoszanskiemu nie mówiąc już o rozmiarze wiedzy, lepiej niech skomentuje mecz klasy okręgowej……
jeśli autor tego artykułu jest tym samym który recenzję ,,Sieci” napisał to jestem pełen podziwu. Jak można 2 razy czytać książki autora którego uważa się za beztalencie?:) Wg mnie książka jest o tyle ciekawa że jako tako potrafi zafascynować osoby które są w temacie. Kogoś kto czyta Agathy C. nie poderwie na równe nogi książka tego typu. Lektura jest dość ciekawa – czyta się ją przyjemnie i wciąga.
autor tej krytyki to wedlug mnie zakompleksiona kreatura ktorej w zyciu nic nie wyszlo wiec proboje dyskredytowac innych, ksiazka Operacja talos jest ksiazka ciekawa i czyta sie ja przyjemnie
Zostaw komentarz