Amazon Wishlist, czyli szukam sponsorów
Wygląda na to, że jesteś tu po raz pierwszy - może skorzystasz z powiadomień o nowym wpisie dzięki kanałom RSS. Kanały RSS możesz subskrybować np. przy pomocy usługi Google Reader. Zapraszam do regularnych odwiedzin!
Właśnie dodałem moją listę życzeń z brytyjskiego Amazonu. Jeśli wśród odwiedzających znajdzie się osoba gotowa wyłożyć trochę kasy na kolejną książkę dla mnie, będę niezmiernie zobowiązany
Wolałbym co prawda, żeby taki nasz Merlin.pl wprowadził podobną opcję, ale póki co na to się nie zanosi.
Tak więc, jeszcze raz. Jeśli spodobały Ci się moje wypociny wrażenia z książek i zechciałbyś wesprzeć moją czytelniczą pasję dostarczając kolejnej porcji lektur, kliknij na zakładkę na górze strony o nazwie “Lista życzeń” lub po prostu przejdź tutaj
Z góry serdecznie dziękuję!
Zobacz także:

Komentarzy (6) to “Amazon Wishlist, czyli szukam sponsorów”
dlaczego Polacy kupuja w brytyjskim, a nie w amerykanskim Amazonie? przeciez ani szybciej, ani taniej tam nie jest (wrecz przeciwnie, w uk jest duzo drozej!).
Szybciej mimo wszystko jest, czy taniej to już można się często spierać. Na pewno dla mnie inaczej się czyta w “British English” niż w “American English”.
Zresztą mam wrażenie, że ta sama książka w wersji przeznaczonej na rynek amerykański jest często “sprostaczona”.
“Wrota Anubisa” bywają na tanich książkach w cenie bardzo przystępnej (po polsku oczywiście). Moim zdaniem całkiem niezła rzecz
Jeśli jesteś zapisany do klubu Świata Książki to polskie wydanie “Gułagu” powinno wyjść taniej. Przy obecnym kursie funta w innym przypadku chyba jednak minimalnie drożej (bez opłaty za przesyłkę).
“Stand on Zanzibar” (zresztą dokładnie to wydanie – SF Masterworks z Gollancza) widziałem niedawno w krakowskim Empiku, ale po przekartkowaniu zrezygnowałem. Nie wykluczam, że to może być wielkie dzieło, ale przebijanie się przez taką narrację w oryginale zajęłoby mi mnóstwo czasu. Za to na VanderMeera też sobie ostrzę zęby od dłuższego czasu, a po drodze muszę jeszcze wyciągnąć hardcover “Spin” z zaprzyjaźnionego wydawnictwa, bo widziałem, że mają na półce.
“Stars My Destination” to moim zdaniem jeden z bardziej przereklamowanych i jednocześnie jeden z szybciej starzejących się klasyków SF, jakie znam. Wprawdzie czytałem tylko po polsku, ale nijak nie widzę, czym się wszyscy zachwycają (komentowałem to zresztą kiedyś obszernie na forum AS Zone),
Co jeszcze… Aha, “The Anubis Gates”. Well, mogę ci załatwić tę książkę za 22 zł – wprawdzie nieco inne wydanie (paperback ACE, ISBN 0441004016), ale IMHO warto. Jak chcesz szczegóły, wal na priv.
Powersa przez pewien czas szukałem po polsku, ale jakoś mi się nie udawało, więc ostatnio wrzuciłem na listę w amazonie. A kwestii tego “Spin”, to jeszcze się odezwę
Problem w tym panowie, że w piątek się dowiedziałem, że mój deweloper postanowił mnie wydymać, przez co (praktycznie) straciłem pół roku i jakieś 50-60 tys., więc teraz radykalnie będę musiał zmniejszyć liczbę kupowanych książek, a mieszkanie kosztować mnie będzie duuuużo drożej.
Maciej Majewski – masz racje, to co ja napisalem dotyczylo informatycznych ksiazek, ktore w obu wersjach Amazonu sa raczej identyczne merytorycznie, nie wiedzialem, ze takie jaja robia z beletrystyka na amerykanski rynek.
Zostaw komentarz