“Szerokiej drogi, Anat”, Irek Grin

Gdyby “Szerokiej drogi, Anat” i “Szkarłatny habit” nie były pisane dla czystej zabawy, ta druga nigdy by nie powstała. Bo gdyby podejść serio to wydarzeń zaprezentowanych w “Szerokiej drogi, Anat”, prawie nie byłoby bohaterów do opisania w kontynuacji. Na szczęście prawie robi wielką różnicę, a poprzedzająca “Szkarłatny habit” zabawa, mimo że słabsza, jest przednia.

Szerokiej drogi, Anat

Zachwycałem się częścią drugą, ale pierwsza odsłona przygód morderczego ekspolicjanta, Dawida Arbogasta, też nie jest zła. A napisana jest dokładnie w tej samej pastiszowej konwencji i dlatego czyta się ją przyjemnie.

Grin nie ma żadnych kompleksów – akcję umieszcza w Izraelu, Egipcie, Grecji, Turcji czy wreszcie w kilku największych polskich miastach i jakkolwiek nie ma co ukrywać, że jest ona niemal równie naciągana i kiczowata jak w części drugiej, to czyta się książkę wyśmienicie. Akcja mknie do przodu, głównie za sprawą morderczego i rozkosznie momentami naiwnego Arbogasta, który przysparza agentom Mossadu równie wielu kłopotów, co ten ostatni samemu Dawidowi. Wszystko zaczyna się w zasadzie dosyć niepozornie, ale kiedy Arbogast nie może pohamować zabójczych instynktów, na chwilę sytuacja wyrywa się agentom Mossadu spod kontroli. Mam wrażenie, że dla pisarza stworzenie takiej postaci jak Arbogast, to kapitalna metoda na pisanie książki, bo to doskonały samograj. Wystarczy tylko wymyslić postać i prawie, że puścić ją wolno. Zabawa gwarantowana, oczywiście w ramach przyjętej konwencji.

Językowo, pisarstwo Grina zaprezentowane w książkach z tej (na razie) dylogii, bardzo mi odpowiada, a że humor słowny (kilka grepsów sobie zapisałem) i sytuacyjny również, mogę tylko liczyć na kontynuację. Bo jeśli kiedyś pojawi się część trzecia, to mam nadzieję, że Grin ponownie wymiesza różne gatunki, dorzuci demonicznego profesorka z jego tajemnicznymi Zwierciadłami Zbawienia i upichci danie, w którym sens i bezsens połączą się w smakowitą całość. A kiedy literacko całość historii o Arbogaście będzie zamknięta, może ktoś nakręci doskonałą komedię sensacyjną, bo “Szerokiej drogi, Anat”, podobnie jak “Szkarłatny habit”, to gotowe scenariusze.

****


Zobacz także:

  • Lista zaległości – wrzesień
  • Moje (czytelnicze) podsumowanie 2006 roku
  • “Szkarłatny habit”, Irek Grin
  • Lista zaległości – sierpień
  • Spis książek
  • wrzesień 10, 2006 • Tagi:  • Opublikowane w: Przeczytane, ocenione

    Jeden komentarz to ““Szerokiej drogi, Anat”, Irek Grin”

    1. Czytam… » Moje (czytelnicze) podsumowanie 2006 roku - styczeń 3rd, 2007

      [...] Znakomite: “Korporacja. Patologiczna pogoń za zyskiem i władzą”, Joel Bakan “Welin”, Hal Duncan “Kluczyk yale”, Jerzy Janicki “Szerokiej drogi, Anat”, Irek Grin “Szkarłatny habit”, Irek Grin “Festung Brelsau”, Marek Krajewski “Olimp”, Dan Simmons “The Lies of Locke Lamora”, Scott Lynch “Wieki światła, Ian R. Macleod “Opowieści z Wilżyńskiej Doliny”, Anna Brzezińska “Kongres futurologiczny”, Stanisław Lem “Historia twojego życia”, Ted Chiang “Dzienniki gwiazdowe”, Stanisław Lem “Stranger Things Happen”, Kelly Link “Opowieści o pilocie Pirxie”,Stanisław Lem “Łowcy kości”, Steven Erikson “Z głowy”, Janusz Głowacki “Dobre miejsce do umierania”, Wojciech Jagielski “Śmierć w Breslau”, Marek Krajewski [...]

    Zostaw komentarz