“Olimp”, Dan Simmons

W tej dekadzie dylogia “Ilion” / “Olimp” autorstwa Dana Simmonsa śmiało może zostać uznana za jedną z najważniejszych pozycji science fiction. I nawet startując “Ilionem” z wysokiego C, spektakularna i rozczarowująca klęska zakończenia “Olimpu” tego nie jest w stanie zmienić, bo nawet z takim zakończeniem “Olimp” wybija się ponad inne książki.

Olimp

Zarówno “Olimp”, jak i cała dylogia, pokazują jak ogromne możliwości tkwią w tym, przez tzw. główny nurt, pogardzanym gatunku. I nie chodzi tu tylko o możliwość niekontrolowanego popuszczenia wodzy fantazji i produkowanie coraz to nowych, coraz bardziej wymyślnych gadżetów. Oszałamiająca ilość motywów podejmowanych przez autora i ogromna baza literacka i ogólnokulturowa, które tworzą podstawę fabuły tej powieści rzadko mają swój odpowiednik mainstreamowy. Na pozór połączenie Szekspira, Prousta, Homera i dorzucenie do tego skomplikowanych teorii fizycznych może się wydać karkołomne, ale zarówno w “Ilionie” jak i “Olimpie” sprawdza się znakomicie. Ba, w “Olimpie” jeszcze głębiej sięga Simmons po twórczość klasyków, dodając do wizji wojny trojańskiej Homera, spojrzenie prezentowane przez innych antycznych geniuszy poezji: Wergiliusza, Owidiusza, Seneki czy Propercjusza. Z kolei rzeczywistość wykreowana przez geniusz Szekspira znajduje kontynuację w dziele Roberta Browninga “Caliban Upon Setebos”[1].

Ogromna złożoność “Ilionu” kontynuowana jest w drugiej odsłonie dylogii z nie mniejszym stopniem skomplikowania. Wszystkie trzy główne wątki: homerycki, morawecki czy wreszcie ludzki są jednakowo rozbudowane. Z góry uprzedzić należy wszystkich, którzy chcieliby się zabrać za “Olimp” bez znajomości “Ilionu” – nie ma możliwości, żeby zrozumieć tą powieść nie przeczytawszy wcześniej pierwszej części.

Mam wrażenie, że o ile w “Ilionie” zachowana była równowaga pomiędzy wszystkimi trzema wątkami i każdy z nich w jednakowym stopniu przyczyniał się do ogólnego sukcesu, to w “Olimpie” jest z tym dużo gorzej. Każda z głównych osi fabularnych prezentuje wysoki poziom, jednakże każda z nich osobno, bo łącznie nie składają się w tak fascynującą i satysfakcjonującą mieszankę jak w poprzedniej odsłonie. Spośród tych trzech wątków, najbardziej zawodzi ludzki, tym razem połączony z kwestią Prospero, Setebosa i Kalibana. O ile uważam, że dobrze pokazane zostało dojrzewanie ludzi i konieczność przyspieszonej nauki w obliczu potencjalnej eksterminacji, to dosyć nieznośny był pomysł uczynienia z jednego z bohaterów nowego Prometeusza. O wiele lepiej wygląda historia sympatycznych robotów, których tajemnice odsłaniane są stopniowo, a co więcej szereg zabawnych reakcji i dialogów tych istot czyni je bardziej ludzkimi niż mogoby się wydawać. Jednak zdecydowanie najlepiej wypada wariacja na temat “Illiady”, nie tylko ze względu na wspomniane wcześniej sięgnięcie po wizje innych antycznych następców Homera, ale choćby za wyprawę Achillesa do Tartaru… Szkoda, że Simmonsowi tak fatalnie wyszło zwieńczenie powieści i katastrofalnie nieudaczne zamknięcie (czy w ogóle można tu mówić o zamknięciu?) wątku Setebosa. Zbliżając się do końca miałem wrażenie, jakby autor szykował się do pisania kolejnej części, tak bardzo nie pasowało połączenie wszystkich wątków.

Ale zanim zakończenie następuje, przez kilkaset stron z szeroko otwartymi oczami można się zaczytywać pasjonującą, mimo wszystko, historią opowiadaną przez Simmonsa i podziwiać jego hołd składany wielkim twórcom literatury. Odrzucając samo zakończenie, “Olimp” jest znakomitą, ale niebanalną rozrywką.

****½


  1. nie wiem czy jest polski przekład tego poematu []
Posted on wrzesień 19, 2006 at 11:47 by Maciej Majewski · Permalink
In: Przeczytane, ocenione

3 Responses

Subscribe to comments via RSS

  1. Written by Cintryjka
    on 19/09/2006 at 15:46
    Permalink

    V:Szkoda, że Simmonsowi tak fatalnie wyszło zwieńczenie powieści i katastrofalnie nieudaczne zamknięcie (czy w ogóle można tu mówić o zamknięciu?) wątku Setebosa. Zbliżając się do końca miałem wrażenie, jakby autor szykował się do pisania kolejnej części, tak bardzo nie pasowało połączenie wszystkich wątków.
    Ja: I znowu pełna zgodność:))

  2. Written by tarkus
    on 04/10/2006 at 09:43
    Permalink

    Pełna zgoda co do twojej oceny “Olimp / Ilion”.
    A “Kaliban o Setebosie” ma chyba polski przekład. W każdym razie w przypisach tłumacz posługuje się polskim przekładem, ale że nie mam pod ręką źródła, to za jasną cholerę sobie nie przypomnę, czyim.

  3. Written by miki
    on 09/02/2011 at 21:20
    Permalink

    Fatalne zakończenia dobrych fabuł to niestety znak rozpoznawczy Simmonsa.

Subscribe to comments via RSS

Leave a Reply