Zaginiona recenzja, czyli urażony autor książki?
Właściwie powinienem napisać tę notkę w kategorii “Zaginione w sieci”, ale takiej akurat nie mam. Jakiś czas temu napisałem co myślę o książce “Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw” niejakiego Marcina Przybyłka. Ok, nie jestem zawodowym recenzentem, ale też jestem pewien, że nie odstawiam totalnej fuszerki, jednak jeszcze jakiś czas temu link do mojej recenzji można było znaleźć na oficjalnej stronie autora (wiem, bo w logach mojego serwera są ślady po referrerach stamtąd). Jakież było moje zdziwienie, kiedy dzisiaj wszedłem na stronę Marcina Przybyłka, a link do mojej recenzji zniknął…
Czyżby autora dotknęło to, że skrytykowałem książkę? Mam, chyba dobrze uzasadnione, przeczucie, że tak właśnie było i podjął decyzję, żeby link usunąć, bo pozostały odnośniki do samych pochlebnych. Jeśli dobrze kojarzę nick autora strony, to w zasadzie mógłbym go zapytać na kilku forach internetowych jak to z tym było, ale w zasadzie to mi się nie chce, bo uważam takie zachowanie za dziecinadę.
Chociaż z drugiej strony, być może zrobię to z czystej przekory. Co o tym sądzicie?

on 01/06/2006 at 23:03
Permalink
Jak by ci to… Widzisz, ja miałem okazję spotkać Przybyłka osobiście (na zeszłorocznym Polconie). Kosmiczne bzdury, jakie wygadywał na prelekcji o magii, plus jego ogólne zachowanie zniechęciły mnie do gościa skutecznie. A że do tego pamiętam doskonale poprzednią wersję jego strony internetowej (ze słynną ramką o treści: “UWAGA: NIE PRZEGLĄDAJ TEJ STRONY W MOZILLI (FIREFOX), BO BARDZO BRZYDKO WYGLĄDA. DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ. DO WIDZENIA, ŚLEPA GIENIA, ŁYSA KLARYSA, DAJ BUZI JUZI”), więc dziwnym nie jest, że omijam twórczość tego gościa bardzo szerokim łukiem.
on 01/06/2006 at 23:07
Permalink
Pamiętam tą stronę i pamiętam dyskusję na forum Fahrenheita i na syffie
Faktycznie była….. specyficzna
on 02/06/2006 at 00:14
Permalink
A ja sie zastanawiam jak to możliwe
Firefox dużo lepiej radzi sobie z kodem jak IE, więc czemu miało wyglądac gorzej ?
on 02/06/2006 at 01:39
Permalink
Bo ten geniusz wpadł na jakże cudowny pomysł, żeby stronę internetową robić za pomocą… Worda. Już nawet nie FrontPage’a (który swoją drogą też jest do dupy), ale Worda, który przecież jest edytorem tekstu i służy zupełnie do czego innego. W efekcie strona wyglądała koszmarnie, ważyła trzy razy tyle co powinna, kod wyglądał jak przepuszczony przez sokowirówkę, a jedyną przeglądarką, która potrafiła cokolwiek z tym zrobić, był IE. Aha, a Przybyłek jeszcze był z tego dumny, czego wyrazem ramka, o której wspominałem.
on 02/06/2006 at 19:44
Permalink
oj, ale się narobiło…
Wyjaśniam. Wstawiłem link ja, bez wiedzy autora. Marcin powiedział bym go usunął, bo “Gamedec Zone to strona promocyjna, która ma promować Gamedeca”, dodał też, że na recenzje mniej promocyjne czas będzie, ale później. Domyślam się kiedy, ale nie jest to konkretna data. Przyjąłem to do wiadomości i usunąłem. Marcin nie wydawał się być urażony Twoją recenzją, ja natomiast nie do końca zrozumiałem Marcinowe intencje “funkcjonowania” jego strony.
PS. Kurde, myślałem, że ta wpadka mojej… hmm… nadgorliwości utonie w pomroce dziejów, a tu się okazuje że nie
Szkoda trochę. Wolałbym, aby to wszystko zmilczeć, coby moja nadgorliwość nie zaszkodziła komu innemu ;] A raczej by zaszkodziła komuś innemu.
on 02/06/2006 at 20:02
Permalink
Lafcadio, mnie naprawdę nie zależy na tym, żeby gdzieś tam być publikowanym, tylko wydało mi się to śmieszne, że najpierw się coś dodaje, a potem to usuwa. Zwłaszcza, jak zobaczyłem że pozostają recenzje pozytywne.
Na pewno nie zamierzam rozpętywać o to jakiejkolwiek wojny
on 02/06/2006 at 21:29
Permalink
Uff, ul�y�o mi
Z tymi pozytywnymi recenzjami to ciekawa sprawa, bo jak dot�d (przynajmniej w Internecie) du�o nie-pozytywnych recenzji Gamedeca nie widzia�em. M�g�bym liczy� Twoj� (chyba nawet tylko, o ile pami�� jeszcze dobrze s�u�y, albo czego� si� w necie nie doszuka�em), ale najmniej pozytywna w recenzji jest liczba gwiazdek, bo z samej recenzji wynios�em inne wra�enia, mo�e dlatego, �e to zr�cznie wplecione przemy�lenia (bez tej maniery by formu�owa� to w zdania typu “autor wciska kity, �e…”/”jak mo�na takie rzeczy niedopracowa� w koncepcjach” i takie tam krytyki).
Marcin dzia�a zreszt� jak ka�de wydawnictwo (same pozytywne), nie znam takiego, kt�re robi�oby inaczej. Moja wizja nieco si� r�ni�a, ja bym dawa� ka�de recenzje, ale ja postrzegam strone o autorze, jako strone o autorze, w ca�okszta�cie, niekoniecznie jako warto�� promocyjn�. Bo nie wierz� w to, �e kto� wchodzi w�a�nie na stron� by poczyta� recenzj�. A przynajmniej nie wydaje mi si�, by to recenzja zamieszczona na stronie (tak czy inaczej) decydowa�a o zwi�kszeniu zainteresowania
A �e to �mieszne, c�… niew�tpliwie b�d� mi si� trafia� czasem takie gafy, oby jak najmniej
PS. Czy wy te� tu macie jakie� problemy z postowaniem?
on 03/06/2006 at 08:38
Permalink
Coż mi wczoraj nie chciał komentarz przejść, ale myślałem, że to przez to, że mam problemy z siecią bezprzewodową. Hmm…
on 30/06/2006 at 23:28
Permalink
Pisze sie uraRZony kretynie