<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: &#8220;Kongres futurologiczny&#8221;, Stanisław Lem</title>
	<atom:link href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/06/kongres-futurologiczny-stanislaw-lem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/06/kongres-futurologiczny-stanislaw-lem/</link>
	<description>Pokój bez książek jest jak ciało bez duszy...</description>
	<lastBuildDate>Wed, 25 Aug 2010 09:54:38 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Przez: Alakhai</title>
		<link>http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/06/kongres-futurologiczny-stanislaw-lem/comment-page-1/#comment-606</link>
		<dc:creator>Alakhai</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Jun 2006 21:28:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.maciejmajewski.pl/czytam/2006/06/kongres-futurologiczny-stanislaw-lem/#comment-606</guid>
		<description>Wprawdzie z Lema mam dość spore zaległości, ale akurat &quot;Kongres futurologiczny&quot; parę miesięcy temu czytałem. Z jednej strony miałem wrażenie, że czytam dwie róne książki - początek to groteska nieco w stylu Hellera, koniec to ponure zdzieranie masek ze świata w stylu Dicka. Z drugiej jednak strony przejście między tymi dwoma stylami odbywa się płynnie i zgrabnie, więc nie ma co robić z tego zarzutu. Bardzo dobra książka, ogólnie rzecz biorąc.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><!-- google_ad_section_start -->Wprawdzie z Lema mam dość spore zaległości, ale akurat &#8220;Kongres futurologiczny&#8221; parę miesięcy temu czytałem. Z jednej strony miałem wrażenie, że czytam dwie róne książki &#8211; początek to groteska nieco w stylu Hellera, koniec to ponure zdzieranie masek ze świata w stylu Dicka. Z drugiej jednak strony przejście między tymi dwoma stylami odbywa się płynnie i zgrabnie, więc nie ma co robić z tego zarzutu. Bardzo dobra książka, ogólnie rzecz biorąc.<!-- google_ad_section_end --></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
