Empik.com poszerza ofertę i … być może porzucę Merlin.pl
Nigdy nie lubiłem Emp*ku. Nie lubiłem do tego stopnia, że często pisałem o nim właśnie per Emp*k, jakby to było jakieś przekleństwo, którego wypowiedzenie jest jak puszczenie bąka w towarzystwie. Ale teraz, może zmienię zdanie.
Jak na razie regularnie robię zakupy w największej polskiej księgarni internetowej Merlin.pl. Odpowiadają mi ich ceny, dostawa kurierem (która ze względu na wielkość moich zamówień jest darmowa) i generalnie wygoda kupowania przez internet – tym bardziej, że nie muszę książki potrzymać w ręku przed zakupem. Ostatnio przerzuciłem się na odbiór osobisty, a to dlatego że warszwska księgarnia Merlina jest oddalona zaledwie o pięć minut drogi od mojej pracy, więc po jej skończeniu mogę spokojnie raz czy dwa razy na miesiąc odebrać zamówienie.
Jednocześnie jednak, od czasu do czasu kupuję książki po angielsku w Amazon.co.uk. Same książki nie są takie drogie, zwłaszcza w porównaniu do polskich wydań, ale koszt przesyłki jest po prostu złodziejski. Anglicy traktują nas jak resztę świata i każą sobie słono płacić za przywilej dostawy do Polski (inna sprawa, że paczka z Anglii idzie szybciej niż Pocztą Polską z Piaseczna pod Warszawą). Od czasu do czasu zdarza mi się coć zamówić poprzez kogoś, kto wybiera się do Anglii, a wtedy koszt dostawy znacząco się obniża.
Teraz być może, te czasy już minęły, bo oto Empik.com, internetowe ramię największej polskiej sieci “księgarń” wprowadza do swojej oferty 2 miliony tytułów różnych multimediów, w tym książki. To jest jak rewolucja. Nie potrzeba już polskiej wersji amazona, bo Empik sprowadzi większość takich pozycji i dostawa będzie mnie kosztowała tyle samo, co dotychczasowa paczka z polskim zamówieniem.
Merlin.pl bagatelizuje sprawę:
Krzysztofa Jerzyka z zarządu e-sklepu Merlin.pl nowości z Empiku nie stresują. – To ciekawa inicjatywa, ale grupa klientów zainteresowanych tytułami zagranicznymi jest niewielka. Nie widzę w tym zagrożenia dla nas i nie sądzę, by mogło to istotnie wpłynąć na układ sił na rynku – mówi Jerzyk.
Błąd Panie Jerzyk. W ofercie Pańskiej księgarni angielskich tytułów jest jak na lekarstwo, a i tak większość z nich to raczej klasyka literatury albo Harry Potter, więc o tym ile polscy klienci zamawiają w zachodnich sklepach internetowych, ma Pan raczej małe pojęcie. A porównanie Pańskiego sklepu z Amazonem wypada raczej blado. Teraz na dodatek dojdzie konkurencja, bardzo mocna konkurencja, ze strony Empiku.
I nawet tak lojalny klient jak ja, wydający w Pana sklepie duże pieniądze machnie na Pańską ofertę ręką. Przerzucę się na Empik, mimo iż tzw. “księgarnie” Empiku kojarzą mi się z kulturalnym prostactwem i schlebianiem kiepskim gustom spod znaku mocno lansowanych hitów księgarskich i słabą obsługą, bo możliwość zakupu angielskiej książki z dostawą w cenie polskiej jest dla mnie kusząca. A że przy okazji dorzucę jakieś polskie tytuły, Merlin.pl straci klienta z pięcioletnim stażem.
A poza tym, w Empik.com prawdopodobnie będzie dostępna ta książka, ja wiem że MUSZĘ ją mieć.

on 11/05/2006 at 01:19
Permalink
No, nareszcie nie będę musiał jeździć do Krakowa (Massolit & Hetmańska), żeby kupić coś sensownego po angielsku. Bardzo dobra wiadomość. Szkoda tylko, że ceny takie mordercze :-/
PS: Nie jestem pewny, czy mi się teraz tytuły nie chrzanią, ale o ile dobrze kojarzę, to “The Lies of Locke Lamora” chyba niedługo wyjdzie w Polsce. Jeszcze się w przyszłym tygodniu dopytam, ale to chyba to.
on 11/05/2006 at 02:41
Permalink
Wrzuciłam więc w wyszukiwarkę – kategoria: Książki – pierwsze, co mi przyszło do głowy: Star Trek (nie śmiać się
), wybór języka: angielski.
Wynik przyprawił mnie o lekki zawrót głowy:
Liczba wyszukanych obiektów: 6321.
Wow.
on 11/05/2006 at 02:41
Permalink
OT:wierzę, że obsługa w empikach warszawskich jest kiepska. za to w moim mieście obsluga na dzialach muzycznych – proszę zazdrościć, prawdziwi miłośnicy muzyki.
on 11/05/2006 at 03:13
Permalink
Yhhh, teraz dopiero, przeglądając te 6321, zobaczyłam, że wyszukiwarka Empiku wybiera wszystkie obiekty z kluczowymi słowami: Star Trek. Więc załapało się “Star” o Pameli Anderson i jakieś Star Wars
Ale przynajmniej (hmm, śmiesznie brzmi to “przynajmniej”) pierwszych 80 pozycji dotyczy Star Trek.
Mimo wszystko, też robi wrażenie.
P.S. Mają Star Trek 1, zbiór scenariuszy, adaptowanych przez Jamesa Blisha na krótkie opowiadania, z sezonu 1 TOS. Muszę sprawdzić, czy to ta część, której mi brak. Pożyczona komuś kiedyś na “wieczne nieoddanie”… Byłaby jak znalazł
on 11/05/2006 at 08:28
Permalink
To jest właśnie to co chciałem cię na gg zapytać
Ale w międzyczasie już się dowiedziałem. Wyjdzie w Magu, ale w przyszłym roku, a po tym co sobie poczytałem po prostu muszę to książkę mieć już
exilvia, kiepska to mało powiedziane. Jest po prostu fatalna i skrajnie niekompetentna. Mowa o dziale książkowym, bo muzyka mnie nie interesuje. Jeszcze nie zdarzyło mi się zapytać o coć i dostać konkretną odpowiedź.
on 11/05/2006 at 11:53
Permalink
Popatrzcie tylko, co też kot przniósł:)) I mają “Woken furies:D
on 11/05/2006 at 12:04
Permalink
Ja też się zastanawiałem nad kupieniem “The Lies of Locke Lamora” (tym bardziej, że miałem już nawet w ręku ARC, a kumpel, który z tego pisał reckę, bardzo się zachwycał), jednak odstraszyły mnie zapowiedzi przewidywanych SIEDMIU tomów cyklu. Mam uraz do przegadanych cykli – jeśli coś ma więcej niż trzy tomy, to podchodzę z bardzo dużą dozą ostrożności.
Well, zobaczymy – Lynch zapowiada kolejne tomy co osiem miesięcy, więc pożyczę od kogoś ze dwa pierwsze i jeśli się okaże, że rzeczywiście takie dobre, to może nawet zaryzykuję kupno.
[A tymczasem korci mnie Naomi Novik
]
on 11/05/2006 at 12:46
Permalink
Widziałem już co najmniej pięć recenzji Lyncha i każda była entuzjastyczna. A z tego co się zorientowałem, każdy tom ma być chyba zamkniętą całością.
on 14/05/2006 at 22:37
Permalink
Napisałeś kochanieńki:
Jeszcze nie zdarzyło mi się zapytać o coś i dostać konkretną odpowiedź.
A mi się zdarzyło. W Juniorze poszłam zapytałam panią, gdzie może byc taka jedna książka, a ona zaprowadziła mnie za rękę i powiedziała “Prowszsz..” Do następnej tez mnie zaprowadziła. Ale to nie była dorabiająca młodzież, zdecydowanie :]
on 17/05/2006 at 15:21
Permalink
A ja zainspirowany Twoją listą zaległości zamówiłem sobie przez m^ , także moje wyrzuty sumienia – RIVER OF BLUE FIRE za 26.49 złotych i MOUNTAIN OF BLACK GLASS ZA 28.49 zł. I to by były wszystkie koszty, bo odbieram w salonie.
Całkiem przyzwoicie.
on 17/05/2006 at 15:37
Permalink
Ja z kolei wpisałam mojego idola – Paula Virilio – “tylko” 56 wyników… w Polsce do tej pory opublikowano 2 książki…
Ciao Merlin;)
on 25/05/2006 at 20:05
Permalink
niestety, czas realizacji mają fatalny:
1 zamówienie – 48h
2gie – na zamówienie
rezultat?
Obydwa wiszą ponad 2 tygodnie w niebycie, a panienka z obsługi przysyła mi idiotyczne maile
na razie na pewno NIE porzucę Merlina!!!
on 26/05/2006 at 16:49
Permalink
Nie porzucisz, nie zapomnisz, nie nie nie
Bo chyba ci płacą za te bzdury
on 28/05/2006 at 12:51
Permalink
[...] Rewolucja na Empik.com Nigdy nie lubiłem Emp*ku. Nie lubiłem do tego stopnia, że często pisałem o nim właśnie per Emp*k, jakby to było jakieś przekleństwo, którego wypowiedzenie jest jak puszczenie bąka w towarzystwie. Ale teraz, może zmienię zdanie. (Czytam…) [...]