“Najemnik”, Krzysztof Piskorski

Pamiętając o tym, jakie nastawienie jest wymagane do lektury książek tego typu, zrobiłem to samo co podczas czytania pierwszego tomu “Opowieści Piasków” czyli “Wygnańca”. Skutkiem tego wrażenia praktycznie się nie różnią, zresztą jak tutaj zapowiadałem, oczekiwałem lektury łatwej, lekkiej i przyjemnej. Tak też było.

Najemnik

Jako że w poprzednim tomie Kashim Al’Shannagg został wygnany, wraz z nowopoznanym przyjacielem, rycerzem Brenvanem, wyrusza w ojczyste strony tego ostatniego. Dla Kashima sama świadomość istnienia jakichkolwiek krain poza Ocaloną jest już niemałym szokiem. Wszak okazuje się, że Księga się myliła. Ale to dopiero początek obnażania nieścisłości w Świętej księdze mieszkańców Ocalonej Krainy, a Kashimowi dane będzie co rusz trafiać na kolejne informacje stawiające jego światopogląd na głowie.

Tel’Halik pozbawione jednego ze swych najlepszych żołnierzy, podlega gwałtownym i radykalnym zmianom i gotuje się na wojnę z…. No właśnie. Tego mieszkańcy jeszcze nie wiedzą, a i sam nowy prorok chyba nie jest do końca tego pewny, zwłaszcza że sam jest jedynie marionetką w rękach istoty władającej potężnymi mocami. Nowe porządki nie podobają się wielu mieszkańcom, w których mimo ciągłych represji duch nie gaśnie, aż do wybuchu…

A tymczasem Kashim poznaje Learfeld, świat radykalnie inny od dotychczas znanego, rozkochuje w sobie kolejne kobiety, wykorzystuje dar co kilkukrotnie ściąga na jego głowę problemy i wreszcie zaciąga się wraz z Brenvanem do słynnej gromady najemników. W tle tego wszystkiego zbierają się nad światem ciemne chmury, bo ci uznawani za bogów, którzy dotrwali tych czasów postanawiają włączyć się do akcji, w oczekiwaniu na powrót Wielkiego Architekta.

Zaskakują mnie stosunkowo liczne już zarzuty odnośnie braku akcji w książce i rozwleczonej fabuły. Moim zdaniem dzieje się zadziwiająco dużo. Wręcz przyzwyczajony jestem przez polskich pisarzy to lania wody, a u Piskorskiego w “Najemniku” akcji jest naprawdę sporo. I to zarówno w Tel’Halik i Ocalonej Krainie, i w Learfeld, a na dodatek na obrzeżach świata gromadzą się wydarzenia, które w trzecim tomie, “Proroku”, będą musiały eksplodować. Powiem więcej, biorąc pod uwagę akcję jaką do tej pory zaserwował nam autor, nie bardzo wiem jak uda mu się zamknąć wszystko na kartach zapowiadanego ostatniego tomu. Wydaje się jednak, że będzie ciekawie.

Doprawdy nie jest to kolejny “Ulisses”, za to dobra, bezpretensjonalna rozrywka. Co prawda sięgnąć powinni po nią fani fantasy, bo pozostałych konwencja może zniechęcić, jednak moim zdaniem warto właśnie dla niczym nieskrępowanej zabawy. To prawda że główny bohater, Kashim, ma w sobie dużo sztampy charakterystycznej dla fantasy, otoczenie fabuły, z oczekiwanymi zmianami w świecie, walką Dobra ze Złem (aczkolwiek ani Dobro, ani Zło nie są jednoznacznie zdefiniowane) to też leitmotiv często spotykany, ale o dziwo nic mi to nie przeszkadzało. Dlaczego? Ano dlatego, że chciałem przystępnej lektury, bez ambicji na zmienianie świata, za to dającej czystą rozrywkę. Taki jest “Najemnik” – dynamiczny, zasadniczo sprawnie napisany, od czasu do czasu z autorem mrugającym do nas i nawiązującym to do “Pieśni o Rolandzie”, to “Dziejów” Herodota, a i jednego z bohaterów ewidentnie wzorującego na Jaskrze Sapkowskiego. Co ważne, Piskorski pcha fabułę do przodu, ujawnia więcej informacji o wykreowanym świecie, pozwala się domyślać szczegółów, ale jednocześnie zbyt wiele nie zdradza, zachowując coś na “Proroka”. Mnie to satysfakcjonuje.

****


Zobacz także:

  • Lista zaległości – maj
  • “Wygnaniec”, Krzysztof Piskorski
  • Lista zaległości – kwiecień
  • Spis książek
  • “Ucieczka do Indii”, Krzysztof Mroziewicz
  • kwiecień 9, 2006 • Opublikowane w: Przeczytane, ocenione

    Zostaw komentarz