Zabawa w rekomendacje – co dalej?
Serwis polecający książki, BiblioNETka ma ostatnio “mały” problem.
Istotą działania serwisu jest automatyczne dobieranie książek przez komputerowy algorytm, w oparciu o preferencje danego użytkownika, z uwzględnieniem ocen przyznanych książkom przez innych czytelników. Tłumacząc to na bardziej przystępny język – system wybiera dla nas te książki, które podobały się osobom czytającym podobną literaturę do tej, którą my lubimy.
Biblionetka w automatyczny sposób robi to, czego mniej lub bardziej świadomie dokonujemy sami. Na przeróżnych listach dyskusyjnych, forach internetowych, w prywatnych rozmowach, czytając i słuchając opinii o książkach, porównujemy swoje gusta czytelnicze z innymi, dobierając w ten sposób kolejne lektury. Z czasem zaczynamy bardziej ufać niektórym osobom, przypisując ich rekomendacjom większą wagę.
Można Biblionetkę traktować jako zabawę, można też rzeczywiście z niej korzystać. Problem w tym, że oceny muszą być uczciwe, bo cały system opiera się na zaufaniu użytkownika. Jeśli użytkownik postanawia zagrać nieuczciwie, system traci wiarygodność, a na pewno ulega ona zachwianiu. Kilka dni temu na stronach Biblionetki pojawił się komunikat administratora informujący o wyjątkowo jaskrawej próbie oszukania systemu rekomendującego, najwyraźniej w celu wypromowania konkretnego autora. Jakkolwiek kwestia wrażliwości systemu polecającego nie jest nowa, bo podnoszona była już chociażby na usenetowej liście dyskusyjnej pl.rec.fantastyka.sf-f trochę ponad rok temu[1], to według mojej wiedzy, po raz pierwszy administratorzy serwisu przyznali oficjalnie, że problem osiągnął niepokojące rozmiary.
Czas pokaże, czy kroki podjęte w celu neutralizacji tego typu zachowań okażą się skuteczne. Wydaje mi się, że podobne próby wykorzystania Biblionetki do prywatnych celów skuteczne mogą być jedynie w stosunku do użytkowników z niewielką liczbą przeczytanych książek, użytkowników będących dopiero na etapie rozbudowy swojej bazy ocen, w celu osiągnięcia pewnej masy krytycznej. Jeżeli o mnie chodzi, przy liczbie książek, którym przyznałem oceny sięgającej blisko siedmiuset sztuk oraz tysiąc trzystu tytułach, którymi nie jestem zainteresowany, jakiekolwiek istotne zmiany w zakresie rekomendacji są niezwykle rzadkie i raczej trudne do osiągnięcia. Nowe oceny dodaję mniej więcej raz na tydzień, więc liczba ocenionych przez mnie książek zwiększa się obecnie o około pięćdziesiąt rocznie. Ciężko dokonać tu istotnej manipulacji. No a ponadto trzeba by założyć kompletną bezwolność użytkownika i czytanie wypluwanych przez system rekomendacji z automatu. W moim przypadku jest to raczej niemożliwe – mimo wszystko muszę o danym tytule czy autorze poczytać coś więcej (recenzje, opinie osób, które kojarzę i widzę, co sądzą o danej książce, są dla mnie niezwykle istotne – do anonimowości podchodzę bardzo ostrożnie).
Biblionetka jest serwisem czysto społecznym i hobbystycznym, a na dodatek ma już na tyle ukształtowaną bazę ocen i użytkowników, że o całkowite zachwianie systemu raczej będzie ciężko. Wydaje mi się, że trochę inaczej sytuacja może wyglądać z serwisem Oceniaj.net (opartym o inny schemat rekomendowania). Po pierwsze, są dopiero “na dorobku”. Po drugie, z lektury regulaminu wynika, że operatorem serwisu jest firma – a przynajmniej tak przypuszczam[2], a więc ich celem długofalowym jest zarabianie na serwisie. O ile BiblioNETka może się obronić, bo zdobyła już sporą bazę lojalnych użytkowników, dla których nie liczy się tylko system polecający, ale sama społeczność użytkowników, to dla firmy komercyjnej podejrzenie manipulacji wynikami może oznaczać koniec działalności.
Jak wszystko się skończy, czas pokaże. Prędzej czy później znowu ktoś spróbuje zmanipulować wyniki i trzeba będzie wprowadzić nowe zabezpieczenia. Czy to pomoże w utrzymaniu wiarygodności? Trudno powiedzieć. Ciekawe co moi wierni czytelnicy myślą na ten temat…
- Zastosowano zresztą dokładnie ten sam mechanizm [↩]
- Nawiasem mówiąc strasznie cięko jest dotrzeć do danych o właścicielu serwisu, a wręcz brak takiej możliwości [↩]
In: Internet, O książkach w sieci

on 12/01/2006 at 17:54
Permalink
Biblionetkę uważam za naprawdę fajną inicjatywę (mówię o samej idei, bo nie korzystam jakoś nadmiernie regularnie, a do rekomendacji nie podchodzę bezkrytycznie, zawsze je w jakiś sposób weryfikując, jako że przy mocno ograniczonych zasobach nie mogę sobie pozwolić na luksus kupowania książek niemal w ciemno). Osiągnęli już sporo, mają duże grono użytkowników, są popularni – co jednak naturalną koleją rzeczy sprawia, że ktoś z zewnątrz może chcieć tą swoistą “markę”, cieszącą się tym większym zaufaniem, że non-profitową, wykorzystać do swoich celów. Byłoby szkoda, gdyby taki kapitał się zmarnował. Mam nadzieję, że poradzą sobie z trudnościami.
on 12/01/2006 at 21:13
Permalink
Na dzień dzisiejszy, wygląda na to że tak. Dobrze, że wykryli taki “przekręt”, a chyba jeszcze lepiej, że o tym publicznie poinformowali.
Kiedyś korzystałem z systemu rekomendacji stosowanego w Amazonie, ale po pierwsze było to o tyle niewygodne, że w przypadku książek algorytm nie był dostosowany do różnic pomiędzy wydaniami i tak np. po ocenieniu jakiejsś książki w wydaniu typu “hardcover”, polecał ten sam tytuł ale w wersji “mass market paperback”. A po drugie, w ogóle nie uwzględniał, z oczywistych powodów, tytułów polskich. Biblionetka jest pod tym względem bezkonkurencyjna z mojego punktu widzenia.
on 13/01/2006 at 22:27
Permalink
Biblionetekę lubię i całkiem fajna to zabawa (mój nick tam Zamorano 102:)) , pozwoliłem nawet sobie wprowadzić tam chyba ze 3 tytuły jak na razie
Odkryłem ten serwis zresztę dzięki vaninowej 50tce. Ten system rekomendacji zawsze brałem za pewną zabawę. Co ciekawe np. w kwestii poezji trafiła idealnie. Co do np. komiksu niekoniecznie – wynika to chyba z zawartości serwisu w kwestii komiks.
on 13/01/2006 at 22:31
Permalink
Ale nie udostępniasz swoich ocen
on 15/01/2006 at 13:00
Permalink
Zapomniałem zaznaczyć odpowiednia opcję
Jak kogoś ciekawi tutaj :
http://www.biblionetka.pl/moje_ksiazki.asp
Moje oceny to oczywiście zabawa
Stąd oceny literatury dziecięcej czy tygrysków opiera się na kryteriach mocno nostalgicznych
on 15/01/2006 at 13:26
Permalink
Kliknąłem i trafiłem na swoje rekomendacje
Tak czy inaczej, chyba dalej nie zaznaczyłeś prawidłowej opcji, żeby upublicznić swoje oceny
on 15/01/2006 at 15:08
Permalink
http://www.biblionetka.pl/oceny.asp?uid=15806
Już chyba dobrze
on 15/01/2006 at 16:55
Permalink
Teraz tak. Wiesz, nie musisz się usprawiedliwiać co do literatury dziecięcej – ja mam tak samo. W większości przypadków z sentymentu daję “5″.
Przy okazji sprawdziłem przy pomocy programiku jednego z użytkowników BiblioNETki nasze powinowactwo czytelnicze
Wyszło mi 31,8% i to chyba najwyższy rezultat z dotychczas otrzymanych
Wspólnie oceniliśmy 356 tytułów.