Podsumowań roku cz. 2

Po wygrzebanych gdzieś w sieci podsumowaniach, pora na krótką listę z moim podsumowaniem minionego roku. Sprowadza się tylko i wyłącznie do prostego wyliczenia książek, które na mnie zrobiły duże i jeszcze wieksze wrażenie oraz takich, których lektury bym odradził. Swoją drogą teraz doceniam pomysł ze spisywaniem wszystkich przeczytanych w danym roku tytułów.

Absolut:

Znakomite:

Porażka roku:

Wszelkie oceny są naturalnie całkowicie subiektywne, więc jeżeli ktoś za bardzo je sobie weźmie do serca, to już jego problem. Po przejrzeniu listy widać, że całkiem sporo jest na niej znakomitych pozycji, ale część z nich wydana została przecież przed laty – to tylko ja nadrabiałem swoje zapóźnienie.

Tym niemniej zapytam jednak, czy ktoś ma odmienne zdanie? ;)

A w następnym roku będzie tak ;)

Posted on styczeń 2, 2006 at 16:06 by Maciej Majewski · Permalink
In: O książkach w sieci

10 Responses

Subscribe to comments via RSS

  1. Written by Cintryjka
    on 02/01/2006 at 19:50
    Permalink

    Zafon w porażkach to IMHO przesada.Nie jest to w żadnym razie nic wybitnego, ale całkiem przyjemna rozrywka. Ponadto facet umie budować klimat. No i postać Fermina – największy plus ksiązki.

    W cieniu inkwizycji niczym się nie różni od “Kapitana Alatriste”, który też był zawodem.

    Z Kayem się zgadzam, reszty znakomitych nie czytałam, ale jeśli Morgan choćby utrzymał poziom z “Modyfikowanego węgla” (“Upadłe Anioły” przede mną), to zasługuje. Widzę, że muszę dorwać “Warunek” – natykam się na same superlatywy:)
    Czytałeś “Rzecz o mych smutnych dziwkach” Marqueza? Moim zdaniem jedna z lepszych zeszłorocznych pozycji.

  2. Written by Maciej Majewski
    on 02/01/2006 at 21:10
    Permalink

    Z “Cieniem wiatru” mam tak, że im więcej czasu mija odkąd go przeczytałem, tym gorszą mam opinię. Fermin tak, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Generalnie przyjąłem sobie taką zasadę, że do pozycji znakomitych wrzucałem wszystko, czemu dałem 9-10/10. Do porażek wszystko co miało mniej niż 5, czyli 4 i raz 3. Jedynym wyjątkiem jest właśnie “Cień wiatru”, któremu po przeczytaniu dałem 5.

    Ooo, Morgan jak dla mnie przebił “Modyfikowany węgiel” – muszę mieć “Zbudzone furie” po polsku i w twardej oprawie.

    Co do Marqueza, to jak do tej pory nic nie czytałem – gdzieś na półce pałęta się “Sto lat samotności”, ale jakoś nie mogę się przełamać.

    Myślałem, źe dostanę po głowie za “Wrzesień”, ale albo to zmilczałaś, albo przeoczyłaś ;)

  3. Written by Zamorano
    on 02/01/2006 at 21:47
    Permalink

    Dla mnie największym atutem “Cienia Wiatru” jest fraza zwana też językiem literackim :) Jest to ta sama półeczka co “Klub Dumas”.”Klub Dumas” jest IMVHO rozrywką klasy wyższej. Ale co do Cienia dla mnie ta książka ma urok. Nic wybitnego, ale sensowne czytadło, napisane pięknym, plastycznym językiem, ładnie skonstruowany i z miłym klimatem. Nie jest to jak dla mnie porażka, tylko fajne czytadło.W dodatku czytadło z takiej klasy czytadeł , którą lubię :) Co do “Cienia Inkwizycji” takoż się nie zgodzę , ale to kwestia gustu. I nie zgadzam się Agą. “Cień” jest lepszy od pierwszego tomu , czyli “Kapitana”. Oczywiście mamy tez kwestią przyjęcia pewnej konwencji- na każdej płaszczyźnie – język, postacie, rodzaj papieru, styl ilustracji itd.. “Września” jeszcze nie czytałem :) Ja natomiast zupełnie nie mogłem przebrnąc w tym roku ;) (choć też “staroć”) przez trylogię Zimnego Ognia Friedman – więc porażka:) No i ciągle nie umiem się tak zachwycać PTerrym jak conajmniej połowa pewnego forum dyskusyjnego ;) Z Absolutów i Rewelacji nie czytałem bodaj 5. Wszystkie pozostałe znakomite :) Zastanawiam się czy dla mnie Absolutem ubiegłego roku nie był “Aleksander Wielki” Nawotki.

  4. Written by Cintryjka
    on 02/01/2006 at 22:30
    Permalink

    “Września” po prostu nie czytałam, odrzuca mnie to, co wszyscy mówią o natężeniu militarystyki:)

  5. Written by Alakhai
    on 02/01/2006 at 23:44
    Permalink

    Hmm, a “Miasta pod skałą” czytałeś? Bo wśród kandydatów do Zajdla za miniony rok najczęściej wymienia się Grzędowicza i Huberatha – twoją notkę o “Panu Lodowego Ogrodu” czytałem, a co z tym drugim tytułem?

  6. Written by Maciej Majewski
    on 02/01/2006 at 23:48
    Permalink

    Bardziej zasadne byłoby napisanie, że próbowałem. Bo naprawdę się starałem, ale po skończeniu pierwszej części odłożyłem na bok. Może za kilka tygodni wrócę, jak zmniejszy mi się kupka bardziej “przystępnych” tytułów.

    Na najnowszego Huberatha mam za małą wiedzę i nawet Annotated Huberath Files Igora Wawrzyniaka nie pomoże ;)

  7. Written by Alakhai
    on 03/01/2006 at 05:28
    Permalink

    Hmm, ja mam podobnie – kupiłem tą książkę już jakiś czas temu, ale wciąż leży na półce nieprzeczytana. Owszem, zazwyczaj mam od cholery i trochę ważniejszych rzeczy na głowie (różne książki do redakcji, korekty czy recenzji), ale równie istotne jest to, że trochę się tej lektury boję ;) Nic to, mam nadzieję, że do Polconu przeczytam :)

    Aha, jeszcze coś a “Olimp” Simmonsa? Czytałeś? Bo nie przypominam sobie, żebym się natknął na twoją reckę…

  8. Written by Maciej Majewski
    on 03/01/2006 at 08:23
    Permalink

    Simmonsa zamówię dopiero w marcu, razem z najnowszym Eriksonem. Wszyscy wkoło twierdzą, że dużo słabszy od “Ilium”, ale i tak przeczytam.

  9. Written by EQR
    on 17/01/2006 at 19:50
    Permalink

    Imperium to zbiór starych i nowych opoiwdań, wydany w “postmodern” stylu czyli kilka razy sprzedjaemy to samo ;)
    Co do kandydatów do Zajdla, to po długim wahaniu uważam Huberatha za cos lepszego niż Grzędowicz. Ale niewiele. Pierwszy rozczarował (choc był b. dobry) drugi zaskocył, że był aż tak dobry…

  10. [...] Nie będę ponownie rozpisywał się o wadach i zaletach poniższych tytułów, lecz podobnie jak rok temu, po prostu je wypiszę w pewnej hierarchii, linkując do odpowiednich wpisów (z wyjątkiem pierwszego). [...]

Subscribe to comments via RSS

Leave a Reply