Podsumowań roku cz. 2
Po wygrzebanych gdzieś w sieci podsumowaniach, pora na krótką listę z moim podsumowaniem minionego roku. Sprowadza się tylko i wyłącznie do prostego wyliczenia książek, które na mnie zrobiły duże i jeszcze wieksze wrażenie oraz takich, których lektury bym odradził. Swoją drogą teraz doceniam pomysł ze spisywaniem wszystkich przeczytanych w danym roku tytułów.
Absolut:
- “Imperium”, Ryszard Kapuściński
Znakomite:
- “Warunek”, Eustachy Rylski
- “Robot”, Adam Wiśniewski-Snerg
- “Zbudzone furie”, Richard Morgan
- “Pan Lodowego Ogrodu”, Jarosław Grzędowicz
- “Pożeglować do Sarancjum”, Guy Gavriel Kay
- “Władca cesarzy”, Guy Gavriel Kay
- “Modlitwa o deszcz”, Wojciech Jagielski
- “Trudno być bogiem”, Arkady i Borys Strugaccy
- “Ostatni brzeg”, Nevile Shute
- “Nowe przygody Mikołajka”, Rene Goscinny, Jean-Jacques Sempe
Porażka roku:
- “W cieniu inkwizycji”, Arturo Perez-Reverte
- “Wrzesień”, Tomasz Pacyński
- “Klub Dantego”, Matthew Pearl
- “Pakt Holcrofta”, Robert Ludlum
- “Cień wiatru”, Carlos Luis Zafon
Wszelkie oceny są naturalnie całkowicie subiektywne, więc jeżeli ktoś za bardzo je sobie weźmie do serca, to już jego problem. Po przejrzeniu listy widać, że całkiem sporo jest na niej znakomitych pozycji, ale część z nich wydana została przecież przed laty – to tylko ja nadrabiałem swoje zapóźnienie.
Tym niemniej zapytam jednak, czy ktoś ma odmienne zdanie?
A w następnym roku będzie tak
Zobacz także:

Komentarzy (10) to “Podsumowań roku cz. 2”
Zafon w porażkach to IMHO przesada.Nie jest to w żadnym razie nic wybitnego, ale całkiem przyjemna rozrywka. Ponadto facet umie budować klimat. No i postać Fermina – największy plus ksiązki.
W cieniu inkwizycji niczym się nie różni od “Kapitana Alatriste”, który też był zawodem.
Z Kayem się zgadzam, reszty znakomitych nie czytałam, ale jeśli Morgan choćby utrzymał poziom z “Modyfikowanego węgla” (“Upadłe Anioły” przede mną), to zasługuje. Widzę, że muszę dorwać “Warunek” – natykam się na same superlatywy:)
Czytałeś “Rzecz o mych smutnych dziwkach” Marqueza? Moim zdaniem jedna z lepszych zeszłorocznych pozycji.
Z “Cieniem wiatru” mam tak, że im więcej czasu mija odkąd go przeczytałem, tym gorszą mam opinię. Fermin tak, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Generalnie przyjąłem sobie taką zasadę, że do pozycji znakomitych wrzucałem wszystko, czemu dałem 9-10/10. Do porażek wszystko co miało mniej niż 5, czyli 4 i raz 3. Jedynym wyjątkiem jest właśnie “Cień wiatru”, któremu po przeczytaniu dałem 5.
Ooo, Morgan jak dla mnie przebił “Modyfikowany węgiel” – muszę mieć “Zbudzone furie” po polsku i w twardej oprawie.
Co do Marqueza, to jak do tej pory nic nie czytałem – gdzieś na półce pałęta się “Sto lat samotności”, ale jakoś nie mogę się przełamać.
Myślałem, źe dostanę po głowie za “Wrzesień”, ale albo to zmilczałaś, albo przeoczyłaś
Dla mnie największym atutem “Cienia Wiatru” jest fraza zwana też językiem literackim
Jest to ta sama półeczka co “Klub Dumas”.”Klub Dumas” jest IMVHO rozrywką klasy wyższej. Ale co do Cienia dla mnie ta książka ma urok. Nic wybitnego, ale sensowne czytadło, napisane pięknym, plastycznym językiem, ładnie skonstruowany i z miłym klimatem. Nie jest to jak dla mnie porażka, tylko fajne czytadło.W dodatku czytadło z takiej klasy czytadeł , którą lubię
Co do “Cienia Inkwizycji” takoż się nie zgodzę , ale to kwestia gustu. I nie zgadzam się Agą. “Cień” jest lepszy od pierwszego tomu , czyli “Kapitana”. Oczywiście mamy tez kwestią przyjęcia pewnej konwencji- na każdej płaszczyźnie – język, postacie, rodzaj papieru, styl ilustracji itd.. “Września” jeszcze nie czytałem
Ja natomiast zupełnie nie mogłem przebrnąc w tym roku
(choć też “staroć”) przez trylogię Zimnego Ognia Friedman – więc porażka:) No i ciągle nie umiem się tak zachwycać PTerrym jak conajmniej połowa pewnego forum dyskusyjnego
Z Absolutów i Rewelacji nie czytałem bodaj 5. Wszystkie pozostałe znakomite
Zastanawiam się czy dla mnie Absolutem ubiegłego roku nie był “Aleksander Wielki” Nawotki.
“Września” po prostu nie czytałam, odrzuca mnie to, co wszyscy mówią o natężeniu militarystyki:)
Hmm, a “Miasta pod skałą” czytałeś? Bo wśród kandydatów do Zajdla za miniony rok najczęściej wymienia się Grzędowicza i Huberatha – twoją notkę o “Panu Lodowego Ogrodu” czytałem, a co z tym drugim tytułem?
Bardziej zasadne byłoby napisanie, że próbowałem. Bo naprawdę się starałem, ale po skończeniu pierwszej części odłożyłem na bok. Może za kilka tygodni wrócę, jak zmniejszy mi się kupka bardziej “przystępnych” tytułów.
Na najnowszego Huberatha mam za małą wiedzę i nawet Annotated Huberath Files Igora Wawrzyniaka nie pomoże
Hmm, ja mam podobnie – kupiłem tą książkę już jakiś czas temu, ale wciąż leży na półce nieprzeczytana. Owszem, zazwyczaj mam od cholery i trochę ważniejszych rzeczy na głowie (różne książki do redakcji, korekty czy recenzji), ale równie istotne jest to, że trochę się tej lektury boję
Nic to, mam nadzieję, że do Polconu przeczytam
Aha, jeszcze coś a “Olimp” Simmonsa? Czytałeś? Bo nie przypominam sobie, żebym się natknął na twoją reckę…
Simmonsa zamówię dopiero w marcu, razem z najnowszym Eriksonem. Wszyscy wkoło twierdzą, że dużo słabszy od “Ilium”, ale i tak przeczytam.
Imperium to zbiór starych i nowych opoiwdań, wydany w “postmodern” stylu czyli kilka razy sprzedjaemy to samo
Co do kandydatów do Zajdla, to po długim wahaniu uważam Huberatha za cos lepszego niż Grzędowicz. Ale niewiele. Pierwszy rozczarował (choc był b. dobry) drugi zaskocył, że był aż tak dobry…
Czytam… » Moje (czytelnicze) podsumowanie 2006 roku - styczeń 3rd, 2007
[...] Nie będę ponownie rozpisywał się o wadach i zaletach poniższych tytułów, lecz podobnie jak rok temu, po prostu je wypiszę w pewnej hierarchii, linkując do odpowiednich wpisów (z wyjątkiem pierwszego). [...]
Zostaw komentarz