Książki z Google?

Media donoszą, że Google rozważa wprowadzenie do swojej oferty sprzedaży książek. Po wprowadzeniu w minionym tygodniu sprzedaży filmów i filmików w ramach usługi Google Video byłby to kolejny ruch w stronę odpłatnych usług polegających na dostępie do własności intelektualnej.

Zastanawiam się tylko jak to mogłoby wyglądać. Google Video funkcjonuje tylko przy dostępie do sieci – jeśli na podobnej zasadzie miałby działać ewentualny serwis sprzedający książki w wersji elektronicznej, byłby to dość dziwny pomysł na biznes. Fakt, że ebooki sprzedają się w najlepszym wypadku przeciętnie, choć tendencja jest rosnąca, nie oznacza że dotychczasowa ich forma jest gorsza od formuły, w której swoją ofertę prezentowałby Google. Piszę prawdopodobnie, bo to czysta spekulacja, ale trzeba pamiętać, że już dawno Google ogłosił, że przystępuje do skanowania setek tysięcy, a może i milionów tytułów po to, by docelowo udostępnić je online. Pomysł wywołał sporo kontrowersji zwłaszcza ze strony właścicieli praw intelektualnych, ale i niesamowite zamieszanie wśród zakompleksionych Francuzów.

Jeżeli odpłatny dostęp do książek będzie oparty o udostępniany już przez Google mechanizm wyszukiwania zeskanowanych książek, to z mojego punktu widzenia, jako czytelnika, będzie raczej zupełnie nieprzydatny. Jak wyglądają prezentowane przez Google książki, można zobaczyć na przykładzie kilku stron z “Europy” Normana Daviesa. Ja przynajmniej nie bardzo potrafię sobie wyobrazić czytania zeskanowanych książek. O wiele bardziej odpowiada mi dostępna już od kilku lat oferta sklepów takich jak Fictionwise, w których można kupić ebooki do czytania zarówno na domowym komputerze, jak i na urządzeniu przenośnym w rodzaju palmtopa. Czytanie wyłącznie z ekranu jeszcze długo będzie dla mnie nie do zaakceptowania, ale gdyby takie urządzenie jakie Sony planuje wprowadzić niedługo w USA, przy niższej cenie oczywiście, było dostępne w Polsce, być może skusiłoby mnie, by czytać więcej ebooków. Tym bardziej, że już od pewnego czasu zastanawiałem się nad nabyciem palmtopa, choćby po to, żeby w drodze do pracy czytać w komunikacji miejskiej bez problemów z przewracaniem stron (o ósmej rano w metrze jedynie osoba siedząca nie musi się gimnastykować)

Posted on styczeń 14, 2006 at 13:41 by Maciej Majewski · Permalink
In: Rynek, Znalezione w sieci

Leave a Reply