“Warunek”, Eustachy Rylski
Jestem na tak i to zdecydowanie na TAK. Skuszony entuzjastyczną recenzją “Warunku” Eustachego Rylskiego autorstwa Krzysztofa Masłonia w “Rzeczpospolitej”, kupiłem, przeczytałem i uważam książkę za wspaniałą. Nie da się ukryć, że nie potrafię rozebrać utworu na części tak jak krytyk, ale lektura “Warunku” sprawiła mi niekłamaną przyjemność. Przyjemność obcowania z piękną polszczyzną, wspaniałymi zestawienia słownymi, cudowną atmosferą książki i kapitalnie skonstruowanymi postaciami.

Zawiedzie się, kto liczy na kolejny opis historii podbojów Napoleona, bo choć akcja powieści toczy się w czasie wyprawy na Moskwę i tragicznego odwrotu, to tak naprawdę historia przez duże “H” toczy się gdzieś w tle. Istotą powieści są losy dwóch krańcowo odmiennych od siebie ludzi, zmuszonych wydarzeniami nad którymi utracili kontrolę, do powrotu do domu. Trudno o dwóch bardziej oddalonych od siebie osobników – porucznik Semen Hoszowski, wykształcony syn popa, matematyk i niemalże skrajny racjonalista, jak rzadko kto trzeźwo patrzący na idiotyczną wyprawę Bonapartego, a przeciw niemu niemalże kwintesencja polskiego romantyka i do tego szlachcic, kapitan, hrabia Andrzej Rangułt, najdzielniejszy z dzielnych, żołnierz gotowy poświęcić honor i życie w imię wojny. O Polskę, Bonapartego, sławę żołnierską, honor sam w sobie i zwykłą wojaczkę.
W całym tym szaleństwie obaj jednakowo samotni, choć z innych powodów. Racjonalista Hoszowski z własnej woli, a Rangułt genetycznie obciążony pragnieniem odwrócenia wyimaginowanej klątwy na rodzie, pchnięty ku wojaczce przez własnego rodzica. Obaj pełni cierpienia, pełni rezygnacji, wracając przez pół Rosji uczą się nie tylko siebie nawzajem, ale także odnajdują sens w swoim życiu, nawet jeśli dla jednego oznacza to kres, a dla drugiego całkowity zwrot.
Na pewno to książka o wartościach i to tych największych, jak Polska. O poszukiwaniu miłosci, zrozumienia, samego siebie i celu we własnym życiu, wreszcie honoru przekraczającego granice stanu społecznego. Najlepsze jest jednak to, że nic nie jest narzucone, nachalne, wszystko przychodzi naturalnie i jest oczywistą konsekwencją opowieści i ewolucji bohaterów. Nawet taki cynik jak ja nie może przejść obojętny.
Praktycznie nie znam współczesnej prozy polskiej, a “Warunek” to mój pierwszy kontakt nie tylko z twórczością Rylskiego, ale jeśli dobrze kojarzę w ogóle z nazwiskiem autora, ale wiem już, że muszę sięgnąć po inne jego książki. Wiem też, że nie poświęciłem powieści wystarczającej uwagi czytając z doskoku, to dziesięć minut w metrze, to piętnaście w tramwaju, trochę po powrocie z pracy, i tak przez kilka dni. Przy kolejnym czytaniu, a takie z pewnością będzie, zamierzam zanurzyć się w “Warunku” totalnie. Może dopiero wtedy w pełni będę w stanie docenić tę fenomenalną powieść.





Zobacz także:

Zostaw komentarz