“Wygnaniec”, Krzysztof Piskorski
Kolejna przyjemna lekturka ze stajni Runy. Wydaje mi się, że w takich przypadkach jak ten, podejście do lektury determinuje ocenę całości. Ponieważ sam traktowałem książkę jako lekturę czysto rozrywkową, mogę z uczciwością napisać, że się nie zawiodłem. Co więcej, uważam że jak na książkowy debiut, jest to pozycja bardzo dobra, choć oczywiście nie jest też pozbawiona wad.

I tak oto trafiamy do Ocalonej Krainy, państwa jako żywo przypominającego zarówno kulturą jak i wiarą, kraje arabskie. W jego stolicy, Tel`Halik nadchodzi czas wielkich przemian. Osiemnasty prorok odchodzi wezwany przez niebiosa, a jego stronnicy na kilka dni przed ceremonią odejścia zaczynają ginąć. Śledztwo zostaje powierzone młodemu wyróżniającemu się członkowi elitarnej formacji Świętych Jeźdźców podległych miejscowemu świeckiemu władcy. Tym sposobem, zdolny potomek znaczącego rodu wpada na trop intrygi, która wstrząśnie nie tylko miastem i państwem, ale i nim samym i prawdą o jego pochodzeniu.
Ta książka to dobry przykład tego, co lubię w debiutach Runy. Solidna praca z autorem i dopracowanie tekstu, przynajmniej jeżeli chodzi o warsztat. Jest jasne, że nie jest to literatura przez “L”, ale też nie taką rolę ma pełnić, aczkolwiek autorowi udało się wtrącić swoje dwa grosze na temat fanatyzmu. W zasadzie konstrukcja książki oparta jest o problem fanatyzmu religijnego. Można się doszukiwać prostych analogii pomiędzy światem przedstawionym w książce, a np. realiami życia w Afganistanie za panowania talibów, ale to byłoby zbyt prostackie. Czerpiąc z naszego świata, a zwłaszcza z kultury bliskowschodniej, autor wykreował swój własny, ciekawy świat. Co ważniejsze, nie odkrył wszystkich kart i tym bardziej interesujące dla mnie jest oczekiwanie na kolejną część.
Prawdopodobnie dało o sobie znać doświadczenie autora z gier RPG, gdyż akcja powieści toczy się wartko, a co ważniejsze, akcja jest wciągająca. Z przyjemnością i niecierpliwością zarazem czytałem o śledztwie Kashima. Lubię polityczne intrygi, a tych tu nie brakuje, więc moja uwaga była rzeczywiście przyciągnięta. Tak naprawdę drażniła mnie tylko jedna rzecz – konstrukcja postaci głównego bohatera. Jest to typowy bohater fantasy, który kryje w sobie tajemnicę własnego pochodzenia i dysponuje nadzwyczajnymi mocami. Rzeczywiście mogłoby to być dla mnie bardziej irytujące, gdyby nie równoważyła tego dobra akcja.
Książka była na tyle ciekawa, że czekam na dalszy ciąg, który zgodnie z zapowiedziami autora ukaże się już wkrótce.






on 25/05/2011 at 11:35
Permalink
Książka znakomita, mechanizm jej sukcesu, poza doskonałym warsztatem, jest doskonale widoczny.
Każdy czytelnik pragnie identyfikować się z bohaterem i to takim bohaterem który spełnia jego najskrytsze marzenia o sobie, pod warunkiem, że się jest facetem. Na dowód przytoczę opinię o książce moich oczytanych, również w SF koleżanek. Ania -”Ciekawa, ale żeby porywająca, nie powiem, już wolę R. Dębskiego”, Karolina – “Średnia, za dużo brutalności i wymyślnych a wspaniałych cech bohatera, jest on po prostu niezniszczalny i to powoli nudzi”. Fascynuje mnie również kolizja kultur, kolizja tak różnych cywilizacji i różnych światów. Zastanawiam się – czy nasz bohater po zakończeniu misji dokona właściwego wyboru, czy jednak podda się nadopiekuńczości eurotowarzyszy, nie rezygnując z wygód wybornej kawy , tytoniu oraz majtek.