“Linia marzeń”, Siergiej Łukianienko

Frajda, po prostu frajda. Mnie więcej dziesięć lat temu pasjami grałem w prostą strategię “Master of Orion”. Gra sprowadzała się do podbicia kosmosu, albo poprzez bezwględną eliminację obcych ras, albo poprzez wybór gracza na władcę galaktyki. Prosta, o prostej, żeby nie powiedzieć prymitywnej grafice (a na pewno z dzisiejszego punktu widzenia), dostarczała mnóstwa zabawy. Jakież było moje zdumienie i bardzo pozytywne zaskoczenie, kiedy okazało się, że Siergiej Łukianienko wykorzystał świat z gry pisząc dylogię “Linia Marzeń” i “Imperatorzy Iluzji”.

To nie jest głęboka powieść, za to space opera dostarczająca dużo zabawy i przyjemności z czytania. A jeżeli ktoś jeszcze jest tak jak ja, fanem kultowej gry strategicznej, na pewno nie będzie żałował czasu poświęconego na lekturę.

W skrócie fabuła przedstawia się następująco: Key Altos, prywatny ochroniarz ginie. Jednakże w świecie powieści, ludzkość osiągnęła taki stopień rozwoju, że można wykupić polisę na nieśmiertelność. Po śmierci, człowiek jest wskrzeszany tyle razy, na ile go stać. Pech w tym, że Altos nie zdążył opłacić kolejnego aTanu (nazwa wynalazku) i kiedy umierał wydawało się, że to koniec. Nic z tego. Właściciel patentu na nieśmiertelność funduje mu kolejne narodziny, jednak ceną jest opieka nad jego nastoletnim synem w drodze do jednej ze skolonizowanych przez ludzkość planet, odległego Graala. I tak zaczyna się dynamiczna akcja, która ani razu nie zwalnia tempa. Autor nie bawi się w nazbyt szczegółowe rozwijanie znanego z gry świata, aczkolwiek dodaje sporo od siebie. Nie traci czasu na nadmiernie rozbudowane opisy i całe szczęście, bo istota powieści oparta jest na dynamizmie, a przeładowanie treści długimi fragmentami skupiającymi się na opisach z pewnością taką strukturę by naruszało.

Nie ważne jest dla mnie jak przedstawia się kwestia praw autorskich i czy Łukianienko dogadał się z twórcami gry (wątpię), bo to jego problem. Ja dostałem ciekawą książkę, która w wypełnionym intensywną pracą okresie zapewniła mi rozluźnienie. Ciekawy jestem na ile Richard Morgan wzorował się na koncepcji aTanu pisząc “Modyfikowany węgiel” (jeśli w ogóle się wzorował). Interesujące jest również to kto pierwszy wpadł na pomysł uczynienia z wężopodobnych istot pasożytów żerujących na ludzkich organizmach – Łukianienko, czy twórcy serialu “Stargate”. Tak czy inaczej to tylko luźne rozważania po satysfakcjonującej lekturze.

****


Zobacz także:

  • “Imperatorzy iluzji”, Siergiej Łukianienko
  • Spis książek
  • “Fałszywe lustra”, Siergiej Łukianienko
  • “Labirynt odbić”, Siergiej Łukianienko
  • wrzesień 11, 2005 • Opublikowane w: Przeczytane, ocenione

    Zostaw komentarz