“Robot”, Adam Wiśniewski-Snerg
Co tu duzo pisać. “Robot” Adama Wiśniewskiego-Snerga jest jedną z lepszych książek, które przeczytałem od dłuższego czasu. Gdyby autor urodził się gdzieś między Oceanem Spokojnym a Atlantyckim, byłby dzisiaj uznawany za klasyka sf, a tak pozostaje chyba jednym z bardziej niedocenionych autorów tego gatunku. Smutniejsze to jest tym bardziej, że nawet w Polsce nie jest zbyt popularny.

Gdyby ten świetny debiut porównać do jakiś innych książek, to najbliżej byłoby mu do Dicka, choć ten akurat nie miał takiej wiedzy o fizyce. Gdyby z okładki usunąć nazwisko Wiśniewskiego-Snerga, to książkę czytałoby się po prostu jak kolejną powieść Amerykanina, tylko że …. lepszą.
Tajemnicza kosmiczna katastrofa zmusza ludzi z miasta Kaula-Sud do schronienia się w podziemnym bunkrze. Jednocześnie, tajemnicza (sztuczna?) inteligencja zwana Mechanizmem tworzy perfekcyjne kopie ludzi zmuszonych do zamieszkania w schronie i podmienia je z rzeczywistymi mieszkańcami. Uwięzieni głęboko pod ziemią, podejmują desperackie próby wydostania się na powierzchnię, tymczasem kilkoro ludzi orientuje się, iż wszystko wskazuje na to, że schron razem ze wszystkimi mieszkańcami nie znajduje się już na Ziemi, a zmierza przez kosmos w bliżej nieokreślonym kierunku, z prędkością coraz bliższą tej, jaką osiąga światło. Dodatkowy zamęt wprowadzają jeszcze tajemnicze, niebywale ciężkie i stale przemieszczające się posągi oraz możliwość cofnięcia się do chwil bezpośrednio poprzedzających katastrofę w rzeczywistości jakby alternatywnej do naszej…
Powieść przytłacza niezwykle sugestywną wizją życia w klaustrofobicznych przestrzeniach schronu, nawet jeśli jest to ograniczone wyłącznie do zachowań ludzkich. Snergowi dodatkowo udało się wykreować atmosferę paranoi, stopniowo narastającą wraz z rozwojem wydarzeń, a przede wszystkim spory zakres wiarygodnych psychologicznie zachowań. Trzeba uwzględnić jeszcze podstawową tematykę książki, czyli poszukiwanie własnej tożsamości i próbę zrozumienia własnego Ja, pokusę cofnięcia czasu i odmienienia losów swoich i osób postronnych w obliczu zagrożenia, no i wreszcie pytanie o rolę Człowieka w porządku rzeczy i możliwość zrozumienia otaczającego nas świata. A to nie wszystko, bo Wiśniewski-Snerg prowokuje pytanie o możliwość porozumienia między istotami o różnym stopniu rozwoju, a jakby tego było mało, na koniec dorzuca krytykę konsumpcjonizmu. Gdyby tą ostatnią odnieść do okresu, w którym powieść powstała, możnaby się zastanawiać na ile było to wyrazem poglądów autora, a na ile “ukłonem” w stronę cenzury. Dzisiaj nie ma to już najmniejszego znaczenia, bo świetnie skonstruowana krytyka doskonale wpisuje się w dzisiejsze czasy.
W zasadzie jedynym mankamentem dla mnie jest to, że książkę czyta się bardzo powoli. Na całe szczęście tym bardziej zapada w pamięć.





